Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni

W jednym z listopadowych numerówPrzewodnika (nr 48 z 26 listopada br.) została zamieszczona relacja abp. Stanisława Gądeckiego z międzynarodowego spotkania katolicko-żydowskiego, dotyczącego problemu AIDS.

Autor opisuje w nim niewyobrażalne wprost rozmiary tej epidemii (choć można by chyba napisać: klęski i to klęski ludzkości). Trzeba sobie bowiem uświadomić, że skoro...
Czyta się kilka minut

W jednym z listopadowych numerów„Przewodnika” (nr 48 z 26 listopada br.) została zamieszczona relacja abp. Stanisława Gądeckiego z międzynarodowego spotkania katolicko-żydowskiego, dotyczącego problemu AIDS.

Autor opisuje w nim niewyobrażalne wprost rozmiary tej epidemii (choć można by chyba napisać: klęski i to klęski ludzkości). Trzeba sobie bowiem uświadomić, że skoro prawie 40 mln ludzi żyjących w Afryce jest zarażonych tym wirusem, to tak, jakby cały naród polski został skazany na powolną śmierć (i to zapewne w męczarniach!) i z czasem po prostu wyeliminowany. Bardziej przeraża jednak co innego. Mimo wysiłków podejmowanych przez różne kraje (wspólnie i z osobna) sytuacja chorych – jak pokazuje arcybiskup, przytaczając dane naukowe – przez ostatnie dziesięciolecia poprawiła się tylko nieznacznie.

Czy to wynik rzeczywistej słabości współczesnej medycyny tak wychwalanej, szczycącej się wielkimi osiągnięciami, uzurpującej sobie boskie prawa i manipulującej przy ludzkich genach i zarodkach? Ci, którzy nie mogą (lub też nie chcą?) wyleczyć milionów, mają czelność obiecywać nieśmiertelność, którą już niedługo chcą zaoferować wybranym. A może działania są nieskuteczne, bo tylko część z nich podejmowana jest z serca i przekonania, a większość to taka filantropia na pokaz, maskująca rzeczywiste intencje i interesy państw oraz różnych organizacji. Trudno bowiem komuś pomóc, jeśli tak naprawdę się tego nie chce.

Spotkanie, o którym mowa w artykule, zakończyła deklaracja. Zresztą dobre i to, że żydzi i katolicy chcą działać wspólnie. Potrzeba jednak czynów, a wcześniej przede wszystkim długofalowych planów pomocowych. Ich podejmowanie przekracza moje możliwości i kompetencje. Jednak jako katolik popieram, oprócz modlitwy, działania Kościoła, choćby doraźne i na niewielką w sumie skalę. Jednym z nich jest dzieło „misyjnej adopcji”, propagowane przez „Przewodnik”. Dzięki niemu możemy realnie wspomóc afrykańskie dzieci, wśród których wiele jest zarażonych AIDS, i zapewnić im w ten sposób godny byt. Pobudza też ono świadomość bycia wspólnotą Kościoła i naszą odpowiedzialność za bliźnich.

Tomasz D. z Poznania
Napisz do nas:„Przewodnik Katolicki” ul. Chartowo 5,

61-245 Poznań lub listy@przk.pl

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2006