Logo Przewdonik Katolicki

Barokowa perełka w Gąsawie

Lucyna Muniak
Fot.

Gościu strudzony, gościu znużony, jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony, zajrzyj tu do nas koniecznie tymi słowami, popularnej niegdyś piosenki, mogą zachęcać turystów przemierzających Szlak Piastowski do zatrzymania się w Gąsawie jej mieszkańcy. Gdyby nawet tak nie śpiewali, to do Gąsawy warto nie tylko zajrzeć, ale trzeba się tam zatrzymać na nieco dłuższy...

„Gościu strudzony, gościu znużony, jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony, zajrzyj tu do nas koniecznie” – tymi słowami, popularnej niegdyś piosenki, mogą zachęcać turystów przemierzających Szlak Piastowski do zatrzymania się w Gąsawie jej mieszkańcy.

Gdyby nawet tak nie śpiewali, to do Gąsawy warto nie tylko zajrzeć, ale trzeba się tam zatrzymać na nieco dłuższy postój. A wszystko po to, by zobaczyć prawdziwy skarb, jakim jest niewątpliwie XVII-wieczny drewniany kościół, którego wnętrze zdobią przepiękne malowidła, określane często przez fachowców jako „najwspanialszy w Polsce zespół barokowych malowideł ściennych”.

Historia z Leszkiem Białym w tle
Historia Gąsawy – jak ujmują to we właściwy sobie sposób kroniki – jest „długa i burzliwa”. Pierwsza wzmianka o tej pałuckiej miejscowości znajduje się już w bulli papieża Innocentego z 1136 roku. Istnieją wprawdzie przypuszczenia, odnotowane w XVI i XVII-wiecznych księgach, że pierwszy kościół w Gąsawie był już wzniesiony około 1000 roku, jednak za cezurę czasową erygowania parafii uznaje się rok 1145. Z tego okresu pochodzi bowiem pierwsza informacja w źródłach pisanych o parafii, która wchodziła wówczas w skład dominium kanoników regularnych z Trzemeszna.

Dzięki sprawnemu zarządzaniu swoimi dobrami przez trzemeszeńskich zakonników Gąsawa zyskała szybko na znaczeniu. Nieprzypadkowo zatem w 1227 roku książęta piastowscy wybrali właśnie ten gród na miejsce swojego zjazdu, w czasie którego zginął książę Leszek Biały. W następnym stuleciu (1388 r.) Gąsawa zyskała prawa miejskie. Pierwszy drewniany kościół, który ufundowali i wyposażyli kanonicy regularni z Trzemeszna, stał prawdopodobnie na miejscu dzisiejszej świątyni. Nieopodal działała szkoła parafialna i szpital. Z biegiem czasu miasto stawało się coraz bardziej zasobne, a przez to zyskiwało jeszcze bardziej na znaczeniu. Dobitnie potwierdza to fakt, że kiedy w 1600 roku wybuchła w Poznaniu epidemia cholery, do Gąsawy przeniesiono Kolegium Lubrańskiego – jedną z pierwszych szkół humanistycznych w Polsce.

Niestety, wraz z czasem rozkwit Gąsawy zakończył się najazdem wojsk szwedzkich. Kiedy w 1660 roku Szwedzi wycofali się z ziem polskich, pozostawili po sobie spustoszenie, które nie ominęło również Gąsawy, ograbionej i zniszczonej przez najeźdźcę.

Uratowany i remontowany – skrywał tajemnicę
XVII-wieczny kościół pw. św. Mikołaja służy mieszkańcom Gąsawy do dziś, choć już dwukrotnie planowano jego rozbiórkę. Po raz pierwszy władze kościelne podjęły decyzję o budowie nowej świątyni w okresie zaborów. Kościół był wówczas w tak opłakanym stanie, że nie było już co remontować. Ówczesne władze pruskie nie wydały jednak zgody na budowę nowego kościoła, nakazując jednocześnie remont podupadającej świątyni.

Dzięki tej decyzji wymieniono wtedy cały dach i belki w ścianie wewnętrznej. W środku zaś wymieniono lisice (drewniane belki), co znacząco zahamowało proces wybrzuszania się ścian. Środków finansowych wystarczyło jednak na niezbędne prace, co uniemożliwiło renowację malowideł ściennych, które pokrywały całe wnętrze kościoła. Zdecydowano wówczas obłożyć ściany sprasowaną trzciną, którą następnie zatynkowano. Ta warstwa tynku była później wielokrotnie malowana i z biegiem lat zapomniano o bezcennych malowidłach ukrytych na ścianach.

Po raz drugi kościół został „uratowany” przed rozbiórką... przez wybuch II wojny światowej. W okresie międzywojennym mieszkańcy Gąsawy postanowili bowiem wznieść w mieście nowy, murowany kościół. Rozpoczęto już nawet zbiórkę materiałów budowlanych. Działania wojenne zniweczyły te plany. Władze niemieckie zarekwirowały materiały budowlane, a kościół zamieniły na magazyn zboża.

A sprawcą św. Augustyn
Po wojnie mieszkańcy Gąsawy zaczęli na powrót gromadzić się w swoim starym, drewnianym kościele. Z biegiem lat w świątyni dokonywano bieżących napraw i konserwacji. Po kolejnych dziesięcioleciach drewniana konstrukcja budynku zaczęła wymagać gruntownego remontu. Rozpoczęto go w 1998 roku.

– Prace dobiegały już końca, kiedy konserwatorzy postanowili pobrać ostatnie próbki wewnętrznych belek w celu sprawdzenia ich stanu oraz oceny pod kątem potrzeby dodatkowych prac konserwatorskich – wspomina ks. Ryszard Kwiatkowski, proboszcz parafii w Gąsawie. – Wówczas okazało się, że jedna z nich jest spróchniała i dlatego postanowiono ją wyjąć. Oczom konserwatorów ukazała się wtedy twarz św. Augustyna. – To on nam wskazał drogę dalszych poszukiwań – uśmiecha się ksiądz Kwiatkowski. – Okazało się, że pod warstwą tynku i powojennych fresków znajduje się cały zespół barokowych polichromii. Aby ich nie uszkodzić, zdejmowano wewnętrzne tynki etapami w latach 2000-2002. Odsłonięte malowidła całkowicie pokrywają sufit i ściany na łącznej powierzchni 750 m kwadratowych. W kolejnych latach prowadzono intensywne prace konserwatorskie, które powoli dobiegają końca. Dzięki nim już niedługo zostaną odsłonięte spójnie zakomponowane ścienne malowidła. – Przywołują one na myśl malarstwo na najwyższym światowym poziomie, którego nie powstydziliby się Caravaggio czy Rembrandt – przekonuje Marek Jankowski, konserwator nadzorujący prace w gąsawskim kościele. – Bez najmniejszej przesady można stwierdzić, że kościół pw. św. Mikołaja w Gąsawie jest prawdziwą perełką barokowego malarstwa i unikatem na skalę światową – dodaje konserwator.

Mieszkańcy parafii pw. św. Mikołaja w Gąsawie, dumni ze swego skarbu, starają się na różny sposób upowszechniać wiedzę o swoim kościele, a jednocześnie uczynić go obowiązkowym miejscem odwiedzin dla przybywających w te strony licznych grup wycieczkowych. Wydatnie służy temu barwna strona internetowa (www.mikolaj-gasawa.net), która tworzona jest przez mieszkańców parafii i zawiera szereg informacji o kościele i kolejnych etapach jego remontu oraz konserwacji malowideł. Jak mówi ksiądz Ryszard Kwiatkowski, wsparcie ze strony wiernych odczuwa na każdym kroku. – Gdyby nie zaangażowanie wspólnoty parafialnej, to wielkie dzieło przywracania dawnej świetności naszej świątyni byłoby bardzo trudne do zrealizowania – mówi ks. Ryszard Kwiatkowski.

Kolejną prezentowaną parafią będzie parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ostrowie Mogileńskim

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki