Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz odpowiada

ks. Jan
Fot.

(...) Mam dobrą pracę, która daje mi dużo satysfakcji i nie najgorsze pieniądze. Mam też własne mieszkanie. Brakuje mi stabilizacji w życiu uczuciowym. Chciałabym założyć rodzinę, ale boję się zaangażować i obdarować kogoś miłością. Moje wcześniejsze związki uczuciowe z mężczyznami kończyły się tragicznie. Zazwyczaj bardzo się angażowałam, a potem spotykało mnie straszne...

(...) Mam dobrą pracę, która daje mi dużo satysfakcji i nie najgorsze pieniądze. Mam też własne mieszkanie. Brakuje mi stabilizacji w życiu uczuciowym. Chciałabym założyć rodzinę, ale boję się zaangażować i obdarować kogoś miłością. Moje wcześniejsze związki uczuciowe z mężczyznami kończyły się tragicznie. Zazwyczaj bardzo się angażowałam, a potem spotykało mnie straszne rozczarowanie. Dlatego teraz boję się kogokolwiek pokochać. Nie chcę być dla kogoś przyczyną cierpienia. Sama też nie chcę cierpieć. Ale czy istnieje miłość bez cierpienia? Czy cierpienie nie jest jej częścią? Czy lęk przed miłością nie jest lękiem przed cierpieniem? Czy moja nieufność i lęk mogą kiedykolwiek zniknąć?
Aleksandra

W potocznym przekonaniu miłość wiąże się z cierpieniem, ale ja się z tym nie zgadzam. Przecież Pan Bóg jest Miłością. Czy zatem jest też cierpieniem? Czy Pan Bóg cierpi z tego powodu, że nas kocha? Zauważ, że nieodłączne kojarzenie cierpienia i miłości prowadzi do absurdu. Do bardzo ponurej wizji Boga. Skoro bowiem to On jest Miłością i do niej wzywa, a miłość wiąże się z cierpieniem, to czy Pan Bóg chce, abyśmy cierpieli? On, który jest najwyższym, nieskończonym Dobrem, chce naszego nieszczęścia? Pan Bóg zaprasza nas do wspólnoty z sobą, obdarza przyjaźnią, ale nie zmusza do niej. Nie chce nas posiadać, chce z nami być.

Miłość ludzka daleka bywa od doskonałości. Rzadko stać nas na obdarzenie ukochanej osoby całkowitą wolnością. O wiele częściej żądamy wręcz, by postępowała zgodnie z wymyślonym przez nas scenariuszem. I cierpimy, kiedy tak się nie dzieje.

Pozwól, że sięgnę do mojej ulubionej książki: „U podstaw waszej miłości jest nienawiść, gdyż zatrzymujecie się przy osobie pewnej kobiety czy pewnego mężczyzny, traktując ją jak nagromadzone bogactwo i zaczynacie nienawidzić, podobni do psów biegających wokół miski, wrogich każdemu, kto spoziera na ich jadło. I tę egoistyczną zawiść o jadło nazywacie miłością. A ledwo ktoś wam okaże miłość, już z tego wolnego daru czynicie niewolę, tak jak w przypadku fałszywych przyjaźni, i gdy tylko otrzymacie dowody miłości, już zaczynacie czuć się pokrzywdzeni. I aby tym lepiej poddać sobie drugiego człowieka, dręczycie go widokiem swojego cierpienia” (A. de Saint-Exupéry, „Twierdza”).

Uwolnienie naszej miłości od żądzy posiadania możliwe jest głównie w przyjaźni z Jezusem. Jest On siłą większą od nas samych. Może uzdrowić głębię naszego serca, może obdarować nas zdolnością miłości bezinteresownej. Pytasz o uwolnienie od swoich lęków. Więź z Jezusem jest odpowiedzią. Przyjaźń z Nim wyzwala z egoizmu. Sprawia, że realizują się w naszym postępowaniu słowa hymnu o miłości św. Pawła, bo miłość prawdziwa nigdy nie wiąże się z lękiem i z cierpieniem.

Pamiętaj, że miłość jest sztuką i umiejętnością, którą trzeba praktykować i pielęgnować codziennie od nowa. A najlepszym ćwiczeniem się w miłości jest modlitwa. Ona ma kluczowe znaczenie, bo stawia nas w prawdzie. Pozwala nieustannie korzystać ze źródła miłości, które jest najprawdziwsze i najlepsze. Pozwala uczyć się miłości od samego Mistrza – Jezusa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki