Logo Przewdonik Katolicki

„Niedaleko od Jasnej Góry”

PK
Fot.

Serdecznie dziękuję za ten artykuł to dla mnie trochę podróż w nieodległą przeszłość, gdy podczas studiów przemierzyłem Częstochowę wzdłuż i wszerz. Na dowód, że ją znam, podam parę szczegółów miejsc, które odwiedziła Redaktorka najlepsze frytki: ul. Piłsudskiego obok Dworca Kolejowego, naprzeciwko redakcji Gazety Wyborczej, opisywany bazar na...

Serdecznie dziękuję za ten artykuł – to dla mnie trochę podróż w nieodległą przeszłość, gdy podczas studiów przemierzyłem Częstochowę wzdłuż i wszerz. Na dowód, że ją znam, podam parę szczegółów miejsc, które odwiedziła Redaktorka – najlepsze frytki: ul. Piłsudskiego obok Dworca Kolejowego, naprzeciwko redakcji „Gazety Wyborczej”, opisywany bazar na przedmieściach z mydłem i powidłem to stadion na Zawodziu. Szkoda tylko (a może na szczęście), że Pani Redaktor nie trafiła na Raków. Te miejsca, które odwiedziła, to zaledwie malutki kawałek tego niezwykłego miasta. Chociaż co do mieszkańców, to mam raczej odmienne zdanie niż autorka artykułu. Przypominają trochę Krakusów – centusiów.
Tarnobrzeżanin

Coś jest nie tak z tym artykułem. Mieszkam w Częstochowie, nigdy nie zauważyłam, aby różniła się od innych tej wielkości miast. Autorka na siłę próbuje wykazać, że Częstochowa jest tak inna od Warszawy, zapóźniona, cicha, nic się w niej nie dzieje, a lata 80. wyglądają z każdego zakątka. Ludzie z Częstochowy nie czują także na co dzień bliskości Jasnej Góry, życie toczy się jak w każdym innym mieście.
owca

Wybrane komentarze internautów z www.onet.pl do artykułu pokazującego Częstochowę „z innej strony” (PK, nr 32)

Napisz do nas:

„Przewodnik Katolicki” ul. Chartowo 5,
61-245 Poznań lub list@przk.pl

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki