Nie zostawił nas sierotami

Kiedy Benedykt XVI przybył do Polski, mogliśmy się poczuć jak pierwsi rzymscy chrześcijanie, gdy po śmierci Piotra musieli uwierzyć, że odtąd nowy biskup Rzymu Linus będzie dla nich Piotrem.

Benedykt XVI przekonał nas, że jest Piotrem swą Piotrową misją. Mogliśmy po prostu doświadczyć, że istotnie utwierdza nas w wierze, mówiąc o tym, co dla naszej wiary najważniejsze...
Czyta się kilka minut

Kiedy Benedykt XVI przybył do Polski, mogliśmy się poczuć jak pierwsi rzymscy chrześcijanie, gdy po śmierci Piotra musieli uwierzyć, że odtąd nowy biskup Rzymu – Linus – będzie dla nich Piotrem.

Benedykt XVI przekonał nas, że jest Piotrem swą Piotrową misją. Mogliśmy po prostu doświadczyć, że istotnie utwierdza nas w wierze, mówiąc o tym, co dla naszej wiary najważniejsze i to z tą „wiążącą” mocą, którą Jezus obiecał jedynie Piotrowi. Urzekały nas jego słowa i zaskakiwały. Ale nie mądrością, bo tę znaliśmy już z wcześniejszych pism kard. Ratzingera. Zdumiewała nas trafność jego spostrzeżeń. Powiedział nam dokładnie to, co w tym momencie dziejów mieliśmy usłyszeć. A przecież niemal się nie znamy.

I jak dawniej, z tym nowym Piotrem znowu wszyscy choć przez chwilę byliśmy razem: jednym polskim Kościołem. Każdy znalazł swoje miejsce na tej samej skale: Radio Maryja, Tygodnik Powszechny, KAI i „Christianitas”... a nawet nieliczni w tych dniach niewierzący, zaproszeni przez samego Papieża do wspólnego pielgrzymowania.

Zdumiewały nas wszystkie dobre słowa o Polsce, o naszym powszednim Kościele i naszej wierze, które tylko na pozór były pochlebstwami. W rzeczywistości było to zobowiązanie: wiedzcie, kim jesteście dla Europy i świata, trwajcie, dzielcie się, módlcie się za mnie, proszę.

Benedykta XVI przyjęliśmy z miłością, bo tak odpowiada się na miłość. A ta była oczywista. Świadczył o niej trud włożony w przygotowanie tekstów, w naukę języka polskiego, zgoda na morderczy dla starego już człowieka program pielgrzymki.

Pokolenie Jana Pawła II przekonało się, że jednak istnieje, i że ma prawo do swoich marzeń. Benedykt XVI zgodził się być dla nich ojcem – Jan Paweł II nie zostawił nas sierotami.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2006