Licencja na zasłuchanie

Według badań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD, prawie trzy czwarte Polaków to wtórni analfabeci, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i nie rozumieją najprostszych telewizyjnych komunikatów. Nie dziwmy się więc, że również w kościelnej ławie wierni siedzą jak na tureckim kazaniu. A jeśli jeszcze trafią na przynudzającego kapłana, wtedy okazuje się, że...
Czyta się kilka minut

Według badań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD, prawie trzy czwarte Polaków to wtórni analfabeci, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i nie rozumieją najprostszych telewizyjnych komunikatów. Nie dziwmy się więc, że również w kościelnej ławie wierni siedzą jak na tureckim kazaniu. A jeśli jeszcze trafią na przynudzającego kapłana, wtedy okazuje się, że najbardziej interesującą częścią homilii staje się piękny fresk na suficie...

Nie brakuje oczywiście księży obdarzonych wspaniałym darem, jakim jest umiejętność przyciągania uwagi słuchacza. Jednak prawie każdy kapłan podkreśla, że nawet najlepsza, najbardziej dopracowana przemowa będzie niczym, jeśli nie będzie wypływała z natchnienia Ducha Świętego. Bo słowo Boże przemawia nie tylko do umysłów, ale także do serca człowieka. Rola kapłana polega na tym, żeby to natchnienie Ducha Świętego umieć skonkretyzować i przełożyć na żywe słowo. A to potrafią jedynie nieliczni.

Kwadrans dla chwały

Podczas kazań głoszonych przez ks. kan. Leonarda Polocha nie sposób się nudzić. Homilie proboszcza poznańskiej parafii pw. Najświętszego Zbawiciela są zawsze osadzone w życiu; jednocześnie nie tracą kontaktu z Ewangelią.

– Nie mam jakiejś stałej wypracowanej metody. Przez 46 lat kapłaństwa najlepszym nauczycielem i przykładem pozostaje dla mnie niezmiennie Jezus Chrystus. Syn Boży mówił do ludzi bardzo prostym językiem, a jednocześnie w sposób niezwykle obrazowy. Stosując swoje wspaniałe przypowieści i porównania, był doskonale rozumiany przez słuchaczy – mówi ks. Poloch.

Jego zdaniem istota homilii polega na pomocy słuchaczowi w zrozumieniu i zastosowaniu słowa Bożego do konkretnej sytuacji. Dlatego homilia niedzielna i świąteczna powinna zawsze nawiązywać do tekstu Ewangelii. Istnieje przy tym zasadnicza różnica pomiędzy głoszeniem homilii i kazania.

– W homilii mówi do nas Jezus Chrystus, a ksiądz tylko pomaga nam zrozumieć Jego słowa. Natomiast w kazaniu kapłan mówi w swoim imieniu i wtedy ogranicza się to zwykle do moralizatorstwa – tłumaczy ks. Poloch.

Ksiądz kanonik ubolewa też, że z wielu kościołów zniknęły ambony, które zapewniały znakomity osobowy kontakt ze słuchaczem. Swoje zrobiły też mikrofony. Wysiłek kapłana głoszącego kazanie jest przez to o wiele mniejszy. A i dzisiejsi słuchacze stają się coraz bardziej niecierpliwi, oczekują przy tym coraz krótszych homilii.

– Już w moich czasach seminaryjnych żartowano: kazanie głosi się przez 15 minut dla chwały Bożej, pół godziny dla siebie, a 45 minut to już uciecha dla diabła – śmieje się ks. Poloch.

Magia obrazów

Kiedy po raz pierwszy widziałem ks. Szymona Stułkowskiego głoszącego kazanie, w dłoni trzymał... wiosło. Takich niekonwencjonalnych metod ks. dr Stułkowski, adiunkt w Zakładzie Teologii Pastoralnej UAM w Poznaniu, ma w swoim dorobku znacznie więcej. W swoich najnowszych homiliach chętnie wykorzystuje np. XI-wieczne obrazy i ryciny.

– To nie są obrazy przypadkowe, to dzieła ilustrujące sceny biblijne i w jakiś sposób interpretujące tekst biblijny. Za każdym takim obrazem, za jego formą, stoi malarz i jego osobiste głębokie przeżycie spotkania ze słowem Bożym. I ten obraz staje się narzędziem do tego, by jeszcze głębiej wejść w scenę biblijną. Nazwałbym to czytaniem słowa Bożego z obrazu. Ten eksperyment przynosi na razie bardzo dobre rezultaty – mówi ks. Szymon Stułkowski.

Jego zdaniem podstawowym celem w nauczaniu, w przekazie wiary z ambony, jest jednak budzenie nadziei w sercach ludzi. – Przed laty, w czasie kolędy, rozmawiałem z rodziną, która borykała się z brakiem potomstwa. Powiedzieli mi wtedy, że przychodzą do kościoła na modlitwę po to, żeby zaczerpnąć nadziei, a nierzadko to, co słyszą, jeszcze pogłębia ich beznadzieję. I te słowa zapadły mi bardzo głęboko w sercu. To był taki moment przełomowy dla stylu głoszenia przeze mnie słowa Bożego – uważa ks. Stułkowski.

Wędrowiec i świadek

– Kaznodziejstwo wędrowne jest zapisane w posłaniu, które dał swoim apostołom Jezus Chrystus: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. Dziś środek ciężkości jeszcze bardziej przesunął się z ambony na znaki wiary wychodzące daleko poza świątynię – uważa wędrowny kaznodzieja dominikański ojciec Walenty Potworowski, który od kilkudziesięciu lat pozostaje aktywny w swojej posłudze duszpasterskiej.

– W tej chwili związałem się z Drogą Neokatechumenalną, bo uważam, że jej działalność jest bardzo bliska powołaniu naszego zakonu. Wiele można nauczyć się od tych ludzi, którzy głoszą Chrystusa na mocy własnego doświadczenia. Większość z nich to osoby, które przeżyły nawrócenie dopiero w dorosłym życiu. Właśnie w takich konkretnych niezwykłych wydarzeniach najpełniej widać, jak bardzo Bóg kocha człowieka – twierdzi ojciec Potworowski.

Na pytanie, co zrobić, by stać się skutecznym kaznodzieją, ojciec Walenty odpowiada krótko: wierzyć z całą mocą w Boga i nie wstydzić się głosić własnego doświadczenia wiary.

– To jest najlepsza homilia, najlepsze kazanie. Bo z ambony można mówić tylko do ludzi, którzy są w kościele, a jest ich już niestety coraz mniej. Tym bardziej więc nie można sobie pozwolić, by stracić tych, którzy przechodzą obok świątyni – uważa ojciec Walenty.

Jego zdaniem, kazanie nie może też ograniczać się jedynie do stwierdzenia: bądź dobry, nie grzesz. To za mało. – Zawsze proszę Pana Boga, żeby pozwalał mi głosić słowo Boże, a nie wykład teologiczny czy suche moralizowanie. Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris missio” pisał, że współczesny człowiek nie chce nauczycieli, tylko świadków. Dzisiejsi kaznodzieje muszą być zatem świadkami wiary, którzy nie tyle moralizują, co przede wszystkim niosą Dobrą Nowinę i pokazują, że droga do Ojca prowadzi tylko przez naśladowanie Nauczyciela – mówi ojciec Potworowski.

Smak zupy

Ksiądz Mariusz Pohl, kaznodzieja z pasją, już przed kilku laty w jednym z artykułów wyraził pogląd, że każdy kapłan powinien znaleźć myśl przewodnią dla wszystkich swoich kazań. Taki klucz gwarantuje spójność i jasność przepowiadania na całe życie.

Ks. Pohl wypracował na własny użytek taką metodę: – Codziennie mówię o Ewangelii tak, by każdy usłyszał, o co Chrystusowi w tym fragmencie chodzi. Staram się najpierw zrozumieć pierwotną wymowę, sens i cel tekstu, a potem jego aktualne zastosowanie, wczuwając się w pytania, argumenty i sposób myślenia słuchaczy. Wszystko odnoszę do współczesności. Nie opowiadam długich, fabularnych przykładów; co najwyżej „rysuję” słowami szybki szkic, ilustrujący naszą mentalność. W centrum musi być Ewangelia i człowiek, któremu jest głoszona – opisuje ks. Pohl.

Niestety, zdaniem księdza Pohla, nie każdy kapłan przywiązuje odpowiednią wagę do głoszenia słowa Bożego. Zaniedbania w tej dziedzinie to najpoważniejszy i najbardziej szkodliwy grzech Kościoła w Polsce.

– To, co nieraz mówimy z ambony, przypomina kunsztowny, ale mdlący i niestrawny tort albo odgrzewaną, skwaśniałą zupę z ubiegłego tygodnia, a nie świeżą, ożywczą i pożywną witaminę. Nasze słowa mają zbawiać, a nie zabawiać wielbicieli teleseriali i językowych snobów – uważa ks. Pohl.

Księża muszą w sobie wzbudzać nieustanną pasję głoszenia Ewangelii, bo każda homilia, każde słowo, to wielki skarb. – Firmy reklamowe i politycy zapłaciliby grube pieniądze za możliwość wystąpienia na żywo przed milionami ludzi, zgromadzonymi co niedzielę w kościołach. A my mamy to za darmo. I póki co, jeszcze nas słuchają – dodaje ks. Pohl.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2006