Kłótliwy jak Niemiec

Patrząc na spory wokół powstawania nowego polskiego rządu, wielu Polaków z rezygnacją powtarza tezę o kłótliwości i skłonności do zwady jako o naszej wadzie narodowej. Znane z twórczości literackiej karykatury Fredry czy Mickiewicza to jednak pewne przerysowania. Zachęcam, aby do powyższego twierdzenia podejść z ostrożnością. Śmiem nawet twierdzić, iż polscy politycy w tej kwestii...
Czyta się kilka minut

Patrząc na spory wokół powstawania nowego polskiego rządu, wielu Polaków z rezygnacją powtarza tezę o kłótliwości i skłonności do zwady jako o naszej wadzie narodowej. Znane z twórczości literackiej karykatury Fredry czy Mickiewicza to jednak pewne przerysowania. Zachęcam, aby do powyższego twierdzenia podejść z ostrożnością. Śmiem nawet twierdzić, iż polscy politycy w tej kwestii nie przekraczają europejskiej średniej.

Najlepszym dowodem na to są kłopoty naszych zachodnich sąsiadów z formowaniem rządu. We wrześniowych wyborach niemieccy głosujący jednoznacznie wskazali, że pragną koalicji dwóch największych partii: chadeckiej CDU i socjaldemokratycznej SPD. Należy przypomnieć, że sytuację polityczną sprzed wyborów charakteryzowała niemożność przyjęcia jakichkolwiek istotnych ustaw. Socjaldemokratyczna większość w izbie niższej blokowana była przez chadecką większość w izbie wyższej niemieckiego parlamentu. Jedynym sposobem rozwiązania długotrwałego legislacyjnego pata okazało się skrócenie kadencji parlamentu i rozpisanie przedterminowych wyborów - drugi taki przypadek w historii powojennych Niemiec.

Naród przemówił, zaczęły się prace nad tzw. wielką koalicją. I w tym momencie - jak mawiał niezapomniany adiutant marszałka Piłsudskiego, gen. Wieniawa-Długoszowski, gdy zdarzyło mu się wracać nocą po "zakrapianym" przyjęciu - "skończyły się żarty i zaczęły się schody". Na początek poszło o stanowisko kanclerza. Przez pierwsze dwa tygodnie zarówno Gerhard Schröder (SPD), jak i Angela Merkel z CDU nie ustępowali ani na krok. Postanowiono czekać na rezultaty wyborów uzupełniających w Lipsku. Te przyniosły także wyrównane wyniki. Rozpoczęła się kolejna runda przepychanek (tzw. rokowań). Po wielu dniach potajemnych schadzek nadeszła upragniona wiadomość: jest porozumienie w sprawie kanclerza (A. Merkel)! Po kilku następnych dniach wstępny podział tek w rządzie. Wreszcie, ponad miesiąc od daty wyborów zaczęto zastanawiać się nad ewentualnym programem…

Kiedy wydawało się, że niemieccy politycy dochodzą do wspólnych ustaleń, że nowy rząd "już jest w ogródku, już wita się z gąską", przed paroma dniami nastąpił kolejny kryzys. Jego przezwyciężanie właśnie trwa… Rośnie zniecierpliwienie obywateli, zwiększa się społeczna krytyka. Polityczni komentatorzy są mimo wszystko dobrej myśli i prognozują, że do zawarcia koalicji dojdzie.

Długie spory, kłótnie, pojedynki słowne czy też rozgrywki personalne to jak widać nie tylko polska specjalność. W rodzinie demokratycznych narodów nie musimy mieć na tym tle żadnych niepotrzebnych kompleksów.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2005