Szokujące są doniesienia o przynależności wielu inteligentnych skądinąd ludzi do przeróżnych, infantylnych wydawałoby się, grup i stowarzyszeń religijnych. Doniesienia wiarygodnej prasy informują o związkach największych gwiazd Hollywood z "Kościołem"...
W epoce rzekomego zeświecczenia i religijnej obojętności uderza fakt gwałtownego rozrostu sekt, wiary w paciorki, emblematy i horoskopy.
Szokujące są doniesienia o przynależności wielu inteligentnych skądinąd ludzi do przeróżnych, infantylnych wydawałoby się, grup i stowarzyszeń religijnych. Doniesienia wiarygodnej prasy informują o związkach największych gwiazd Hollywood z "Kościołem" scjentologicznym. Oddają się wierze w magiczną moc lusterek i sznurków oraz spirytystycznym kontaktom z tajemniczymi siłami sterującymi z kosmosu naszą bezwolną egzystencją. Ludzi wierzących wcale na świecie nie ubywa - gołym okiem widać, że wiara w UFO itp. poszerza kręgi wyznawców.
Boga zagłuszyć się nie da
W powyższym świetle raz jeszcze warto rozważyć słowa zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, mówiące o tym, że człowiek jest "otwarty na Boga" (capax Dei). Istota ludzka, jako Boże stworzenie, nieustannie szuka swego Stwórcy, doświadcza swojej niewystarczalności. Powodzenie scjentologów, ekologów (kult Matki Ziemi), wróżek i różdżkarzy dowodzi niezbicie, iż głodu Boga nie da się zagłuszyć, człowiek sam siebie duchowo nakarmić nie zdoła.
Prognozy piewców oświecenia nie sprawdzają się na całej linii: zamiast "śmierci Boga" i wytęsknionego zepchnięcia religii i wierzeń na śmietnik historii zaobserwować można, jak glob długi i szeroki, wielki renesans różnych religii. Człowiek zamiast poświęcić się budowie "nowego wspaniałego świata", nieustannie wybiera Boga i jest to zjawisko powszechne, niezależne od kulturowego kontekstu. Ciekawe i trochę smutne jest, że kraje "zacofane" pozostają przy tym wierne swym wielowiekowym tradycjom, Zachód zaś w tej kwestii cofa się do epoki animizmu i astrologii.
Niechciany przez wielu fakt wciąż jest obecny - człowiek nie jest w stanie uciec od bycia istotą religijną. Ucieczka taka jest beznadziejna, rzeczywistość niezbicie dowodzi, iż wierzenia można najwyżej zmienić, wykorzenić ich niepodobna. Kto zostawia Chrystusa, wyląduje pewnie kiedyś przy horoskopach lub kulcie prasłowiańskich dębów.
Ucieczka…
Dlaczego jednak ludzie podejmują się tej ucieczki? Co popycha wielu do dramatycznej nieraz próby porzucenia Boga, zapomnienia o Nim?
Często powodem jest bunt przeciwko obecności zła w świecie. Nieuleczalnie chore dzieci, katastrofy naturalne, panoszenie się rozbudowanych struktur grzechu to nierzadko próba wiary trudna do przezwyciężenia, szczególnie, gdy dramatem dotknięte są osoby najbliższe. Próba taka jest jednak również szansą na pogłębienie i umocnienie więzi z Bogiem, o czym licznie świadczą życiorysy świętych i nasze osobiste życiowe doświadczenie.
Nie bez znaczenia jest także ignorancja w kwestiach religijnych. Przykro potwierdzić znany fakt, iż niewiedza ta dotyka niestety także szerokie kręgi osób wierzących. Skutki mogą być tylko opłakane - brak odpowiedniej edukacji religijnej czyni wierzących bezbronnymi wobec zalewu przeróżnych informacji, często podrasowanych i "właściwie" naładowanych emocjonalnie przez macherów od mass mediów.
Tym jednak, co dziś skuteczniej odciąga człowieka od Boga i popycha w kierunku bożków, jest zagubienie się w otchłani niekontrolowanej konsumpcji. Smutek i politowanie mogą budzić ludzie ubóstwiający swą karierę, bycie fit lub sexy lub dobra materialne. Stworzenia czekają niecierpliwie, żeby wziąć nas w niewolę - stare to jak świat, choć obecnie wydaje się, jakby to one uzyskały znaczną przewagę nad zepchniętą do defensywy ludzkością.
Powody odejścia od Boga można by pewnie jeszcze mnożyć. Kościół naucza, iż sama skłonność do ucieczki jest tak samo jak i pragnienie Boga częścią zranionej ludzkiej natury. Bieg bez celu, błądzenie w ciemnościach, utrata wewnętrznej wolności to jakże często towarzysze ludzkiej drogi. Targany przeciwnościami człowiek, pragnący absolutu i zarazem uciekający od niego, błąka się w poszukiwaniu spełnienia.
...i powrót
Nasza wiara zapewnia jednak, iż Stwórca zawsze czeka na ludzką decyzję o powrocie. I nieważne, jak daleko człowiek by odszedł i jak głęboko upadł. Bóg nie przestaje nas wołać, nieustannie daje zagubionym kolejną szansę.
Czyż wobec powyższego nie brzmią naiwnie oskarżenia chrześcijaństwa o to, iż jest religią smutasów? Wydaje się, że jak to często bywa w diabelskiej taktyce, niewinnych oskarża się o rzeczy, w których oskarżyciel tkwi po same uszy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!









