Dla Boga wychowuję i kształcę

W gronie 108 polskich męczenników, beatyfikowanych przez Jana Pawła II, znalazła się również Natalia Tułasiewicz. Tym aktem Kościół wyróżnił świecką świętość Natalii i etos pracy nauczycielskiej.



Natalia Urodziła się w 1906 roku w Rzeszowie w wielodzietnej rodzinie urzędnika skarbowego. Dorastała w atmosferze miłości, pobożności i umiłowania Polski, której nie było...
Czyta się kilka minut

W gronie 108 polskich męczenników, beatyfikowanych przez Jana Pawła II, znalazła się również Natalia Tułasiewicz. Tym aktem Kościół wyróżnił świecką świętość Natalii i etos pracy nauczycielskiej.

Natalia Urodziła się w 1906 roku w Rzeszowie w wielodzietnej rodzinie urzędnika skarbowego. Dorastała w atmosferze miłości, pobożności i umiłowania Polski, której nie było na mapie. Edukację rozpoczętą w Krakowie kontynuowała po przeniesieniu do Poznania w Gimnazjum Sióstr Urszulanek.

Do apelu w szeregach Bożych

W dorosłe życie wkraczała w atmosferze entuzjazmu z uzyskanej niepodległości, który naznaczył jej studia i pracę zawodową. Pragnęła wiele osiągnąć. Za swój obowiązek uważała nieustanną pracę nad sobą, nad rozwojem duchowym i intelektualnym.

Po ukończeniu w 1931 roku studiów polonistycznych na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu rozpoczęła pracę zawodową w prywatnej szkole pw. św. Kazimierza, a po zdaniu egzaminu na nauczyciela szkół średnich, przeszła do Gimnazjum Sióstr Urszulanek. Odpowiedzialna, wymagająca przede wszystkim od siebie, zapisała się w pamięci jako nauczyciel nowoczesny, niezwykle twórczy. Zawsze wrażliwa na bolączki dnia codziennego, otwierała jednocześnie siebie i uczniów na to, co przychodzi. Dyskutując z uczniami, uczyła ich odpowiedzialności za swoje zdanie, podjęte decyzje i czyny. Świadoma faktu, że nadchodzą bardzo trudne czasy dla Polski, wskazywała uczniom, jak stawać do apelu w szeregi Boże.

Często rozmawiała o wyborach światopoglądowych i postawach. Broniła odważnie swoich poglądów, także w rozmowach z narzeczonym, komunistą, którego poznała na początku studiów. Ich ośmioletnia znajomość, którą Natalia określiła jako "okres nieustannej walki o światopogląd i duszę", zakończyła się zerwaniem przez nią zaręczyn.

Nie oddzielam życia szarego od ideałów…

Podjęła decyzję życia w samotności. Była przekonana, że "walor samotności stwarza niesłychane horyzonty działania" i dodawała: "moim przeznaczeniem jest tkwić w życiu, w jego konfliktach, w jego rozmaitości".

Często podróżowała. Mawiała, że ma w sobie coś z wikinga. Była w Wilnie, płynęła Batorym do Norwegii, by tam podziwiać fiordy; w górach kontemplowała wielkość Pana Boga. W 1938 roku uczestniczyła w Rzymie w uroczystościach kanonizacyjnych św. Andrzeja Boboli. Zwiedziła także m. in. Wenecję, Asyż, Florencję, Pompeje i Herkulanum. Obcowanie z wielką sztuką było dla niej szczęściem.

Zapatrzona w świętych artystów (św. Franciszka, brata Alberta, Teresę z Avila i Jana od Krzyża), przejęta ideą apostolstwa świeckich oraz ascezy pozytywnej, niestrudzenie, samodzielnie i odważnie szukała własnej drogi do świętości. "Nie oddzielam życia szarego od ideałów, ku którym podążam. Wszystko - praca, nauka, sen, jedzenie - wszystko wciągam w swój program doskonalenia się. [...] Trawi mnie w życiu głód podwójny. Głód świętości i piękna".

Rzeźbienie człowieka jest rzeczą cudowną

Nadszedł straszny wrzesień 1939 roku… Szkoły stanęły. Wszyscy przerażeni czekali. A Nata? Ujawniła się jako urodzony pedagog. Na podwórku przy ul. Śniadeckich organizuje lekcje dla dzieci z tamtejszego kompleksu domów… - wspominała jej przyjaciółka.

Na początku listopada 1939 roku całą dziewięcioosobową rodzinę Tułasiewiczów wysiedlono z mieszkania do obozu przejściowego na Głównej, by stąd wywieźć ich do Ostrowca Świętokrzyskiego. Wszelkim przeciwnościom i nieszczęściom w czasie wysiedlenia Natalia przeciwstawiała się odważnie: "tu trzeba brać się w garść, mocno trzymać głowę na karku i tak działać, by przetrwać". Z Ostrowca Świętokrzyskiego przeniosła się do Krakowa, dzięki urszulankom zyskała uczennice i prowadziła tajne nauczanie, także poza Krakowem (w Mszanie Dolnej, Kalinie Wielkiej, Witowicach). Jako aktywna nauczycielka, pragnęła pomóc swoim uczennicom, aby wojna "nie wyjałowiła ich dusz z poczucia piękna i dobra". Kreśliła ambitne plany na przyszłość, przekonana, że "rzeźbienie człowieka jest rzeczą cudowną".

Niosę ludziom Boga

W latach 1942-1943 zaczyna się w jej życiu okres konspiracji i jednocześnie otwiera najpiękniejsza karta w działalności nauczycielskiej Natalii. Gotowa wewnętrznie do złożenia Panu Bogu ofiary z życia podjęła się bardzo ryzykownej misji. Na zlecenie podziemnej organizacji "Zachód", po odpowiednim przeszkoleniu, jako pełnomocnik - emisariusz Rządu Londyńskiego i świecki apostoł, pojechała w 1943 roku do Hanoweru do fabryki "Pelican", by pomagać robotnikom przymusowym. Słaba fizycznie (chorowała od dzieciństwa), silna duchem, po wielu godzinach codziennej, ciężkiej pracy fizycznej realizowała posługę religijno-społeczną.

Oderwanie od najbliższych, brak jakiejkolwiek nadziei, nieustanne alarmy, bombardowania, celowa demoralizacja dziewcząt i kobiet, głód, choroby - to obozowa codzienność niosąca napięcia i konflikty. Natalia łagodziła te stany, służąc pomocą i radą. Siłę i moc do działania czerpała ze Mszy św., którą codziennie odprawiała w myśli, przeważnie w czasie pracy oraz z przyjmowanej duchowo Komunii św. Pisała do matki: "gdybym Tobie umiała powiedzieć, jak każdy z moich dni jest piękny! Zdawałoby się sama szarość, a ja każdą godziną żegluję w wieczność…, niosę ludziom Boga i moje otoczenie czuje, że mieszkam w Nim".

Realizowała tu swoje marzenie: "modlitwę uczyniła życiem a życie modlitwą". Każdego dnia, nierzadko w schronach w czasie nalotów, modliła się z pracownicami, głosiła katechezy, przybliżała im przykazania, prawdy wiary. Nazywały ją "apostołkiem", "księżulkiem". Szczególnie cieszyły się, gdy czytała im książki (m.in. "Pana Tadeusza") i pisała dla nich okolicznościowe utwory i wierszyki. Apostołowała także wśród robotnic i robotników przymusowych innych narodowości. Mówiła po niemiecku, francusku, trochę po włosku. Cieszyła się, że będzie miała po wojnie znajomych w całej Europie. Tylko jej głośnej, ufnej modlitwie przypisywano cud ocalenia polskich baraków w czasie straszliwego bombardowania Hanoweru. Wówczas na baraki spadły bomby zapalające, które zdołano ugasić.

W kwietniu 1944 roku, po wizycie nieostrożnego kuriera z Polski, aresztowano Natalię. Wzięto ją na zeznania wstępne do więzienia w Hanowerze, potem osadzono w gestapowskim więzieniu w Kolonii, w jednoosobowej celi, w której siedziało sześć kobiet. Nawet w skrajnie trudnych warunkach (całkowity zakaz opuszczania celi, duchota, głód, wszystkie miały świerzb i wszy) nie przestała być nauczycielem, świadkiem wiary i nadziei. Więźniarki wspominają jej siłę duchową, codzienne wspólne modlitwy oraz pokrzepienie, jakie im niosła. Z ich zeznań wynika, że Natalię brano na przesłuchania, bito, torturowano i skatowano do krwi.

Z Kolonii, we wrześniu 1944 r., z wyrokiem śmierci wywieziono ją do Ravensbrück. Wycieńczona ciężką pracą fizyczną na lotnisku, powracającą gruźlicą i głodem nie ustawała w swej misji ewangelizacyjnej. Krzewiła polskość, przygotowując młode dziewczęta do matury. Poruszona ogromem otaczających ją cierpień układała wiersze, które recytowała, leżąc w baraku dla chorych.

U schyłku wojny Niemcy masowo gazowali najsłabsze więźniarki. Natalia była wewnętrznie gotowa złożyć życie w ofierze Bogu i choć marzyła wciąż o powojennej pracy literacko-apostolskiej, nie chciała się ukrywać, całkowicie zdana na wolę Boga. W Niedzielę Palmową ostatkiem sił zorganizowała nabożeństwo na rozpoczęcie Wielkiego Tygodnia, by uczcić Mękę Pańską. W Wielki Piątek 31 marca 1945 roku, na porannym apelu zmuszono ją do przespacerowania się przed szpalerem Niemców. Dwie gimnazjalistki, chcąc pomóc wycieńczonej Natalii, wzięły ją pod rękę, ale oprawca odepchnął je. Zabrano ją do gazu. To był ostatni Wielki Piątek w jej życiu, całkowicie wszczepiona w Mękę Pana Jezusa na krzyżu zbliżała się ku Miłości Nieskończonej. Następnego dnia, w Wielką Sobotę, Niemcy rozbierali komin krematorium - alianci i Rosjanie stali już u bram obozu.

Ksiądz prof. E. Weron SAC, wybitny znawca apostolstwa ludzi świeckich, po zapoznaniu się z życiem i twórczością Natalii napisał: "całe życie opisywałem pewien ideał świeckiej świętości, a pod jego koniec znalazłem jego urzeczywistnienie w osobie bł. Natalii Tułasiewicz... Natalia zasługuje na to, by stać się wzorem i patronką świętości oraz apostolstwa świeckich, także w tej współczesnej postaci dzieła "nowej ewangelizacji". Bo właśnie temu dziełu błogosławiona nauczycielka Natalia poświęciła swe życie, "wychowując i kształcąc dla Boga", jak pisała w swoich pismach.

Wielu współczesnych nauczycieli upatruje w postaci i życiu błogosławionej wzór do naśladowania i wyraża nadzieję, że zostanie ona ogłoszona patronką polskich nauczycieli.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2005