O ludzie dobrej woli
O ludzie z sercem pastuszem
Wynijdźcie szukać Chrystusa
w wojenną miłości głuszę...
Tym przesłaniem...
O ludzie dobrej woli
O ludzie z sercem pastuszem
Wynijdźcie szukać Chrystusa
w wojenną miłości głuszę...
Tym przesłaniem rozpoczynają się niezwykłe, wojenne jasełka, napisane dla pracownic przymusowych zatrudnionych w fabryce "Pelicana" w Hanowerze. Powstały w listopadzie 1943 roku i zaraz zaczęto próby z myślą o wystawieniu ich w Święta Bożego Narodzenia.
Rzecz dzieje się w baraku Polek. Są tam m.in. łodzianki, poznanianki, krakowianki.
Kurtyna w górę
Na przodzie sceny, na stoliku, stoi mała choinka, wokół której zgromadziły się dziewczęta. Po odsłonięciu kurtyny chór śpiewa kolędę "Dzisiaj w Betlejem". Ogólne wzruszenie. Jedna z dziewcząt pyta: "Od czego Chrystus świat oswobodzi?". Pada odpowiedź: "Od zmory wojny i... będzie wreszcie upragniony pokój, o który dla całego skłóconego świata tak żarliwie się wspólnie co dzień modlimy... Ten pokój musi być cudem Łaski, sprawiedliwości, a nade wszystko miłosierdzia... a na cud przecież warto poczekać."
Wzruszone dziewczęta wspominają kraj, najbliższych, niektóre z nich są tu już cztery lata, stęsknione popłakują ukradkiem. Pokrzepia je "matka", nieformalna przywódczyni poznanianek. Wczoraj spotkała mieszkankę innego baraku, Greczynkę, która swojego trzymiesięcznego synka, dziecka nieformalnego związku z Francuzem, wozi wszędzie w wózku, także ucieka z nim do kieli (schronu) w czasie nieustannych alarmów. Ta niewinna dziecina przypomina matce "małego Jezusika, a baraki pracownic betlejemską stajenkę" i pewnie dlatego w swoim śnie zobaczyła "istne jasełka". Zaprasza pracownice do "obejrzenia" swego snu. Rozlegają się radosne okrzyki: "Jasełka w Hanowerze! Nasze! Polskie!".
Gasną światła. Na scenie pojawiają się trzej Aniołowie. Rozmawiają o polskich robotnicach wojennych: "...wiele z nich modli się wspólnie... te znalazły łaskę u Pana i zastąpią Mu dziś pastuszków przy wojennym żłóbku."
Rozlega się nawoływanie Aniołów: "Polki, Polki przybywajcie, Panu wdzięcznie hołd składajcie. ... Jak niegdyś zstępuje z nieba, w człowieczych wir nikczemności, przesłońcie Mu łunę wojny, łuną swych serc ludzie prości."
Przestraszone dziewczęta oznajmiają Aniołom: "U nas w barakach tyle grzechu, tyle kłótni, tyle małości, nie godneśmy tej łaski nad łaskami". Aniołowie uspokajają: "Pan - jest świadom waszej grzeszności, ale Matka i Królowa wasza przyniosła Mu w dzisiejszą noc wszystkie wasze modlitwy, westchnienia, tęsknoty, trud czuwania nocnego kieli i tę ufną otuchę waszą, że wrócicie zdrowo do swoich". Robotnice dopytują: "Więc tu - w Hanowerze, mieście udręczonym wojną do ostatka, ... pięknym jeszcze wczoraj, dziś pełnym łez i cierpień, ... strasznie zbombardowanym... - Pan wzywa nas do swego żłobka? ... Gdzie jest Święta Rodzina, gdzie znalazła przystań?".
Anioł odpowiada: "Rodzina Święta sama ku wam bieży. Powitajcie Ją w progach baraku." Wchodzi Matka Boska (ubrana w udrapowane prześcieradło i rąbek na głowie) i święty Józef w roboczym kitlu, wiozą Dzieciątko w wózeczku.
Klęczące robotnice witają Świętą Rodzinę, przedstawiają się. Najdłużej pracująca na obczyźnie dziewczyna intonuje: "Święty Boże"... Słychać wspólne, poruszające błaganie: "Od powietrza, głodu ognia i wojny - wybaw nas, Panie. Od nagłej i niespodziewanej śmierci - zachowaj nas, Panie."
Robotnica przeprasza Świętą Rodzinę, że nie powitały Jej radosną kolędą, i dodaje: "Nasze zmęczone znojem serca wybuchły lamentem suplikacji; ratujże nas, Dzieciątko Boże, ... już nam siły słabną, już upadamy na duchu i tracimy nadzieję... pokrzep nas, okaż, że jesteś dawcą życia i pokoju duszy, że jesteś nie tylko Bogiem łez i cierpienia, ale także Bogiem radości, mocy i zwycięstwa dobra."
Matka Boska odpowiada: "Dzieci moje ukochane! Za to dzieciątko śpiące przyrzekam wam wrócić zdrowo do swoich. Zatryumfują dobro i sprawiedliwość, ale odmieńcie serca i dusze... na godzinę pokoju."
Dziewczęta obiecują poprawę i podchodzą do wojennego żłóbka z darami. Pierwsza ofiaruje swoje serce i dobrą wolę, druga przyniosła dla Jezuska gaśnicę przeciwpożarową. Dwa miesiące temu, w baraku, taka sama gaśnica pękła przed nią pod naporem powietrza, w czasie straszliwego nalotu. Powstała panika, spryskane, przestraszone robotnice chciały wybiec na podwórze, prosto pod odłamki bomb, ale uspokoiła je żarliwa, wspólna modlitwa. Jeden z Aniołów oznajmia w imieniu Aniołów Stróżów modlących się wówczas dziewcząt: "... staliśmy jako straż niebieska wokół waszych baraków, wołałyście nas przecież ufnie, gdy bomby i szrapnele siały zniszczenie i śmierć dookoła, nawet waszą fabrykę pustoszyły pożarem. Zgasiliśmy tchem naszym miłosiernym bomby zapalające, co wpadły na wasz obóz, ... jedna z nich cudownie zdusiła się na łóżku koleżanki." Robotnica dodaje: "baraki nasze (są) całe, dziś jedyne baraki Polek w całym Hanowerze."
Do żłóbka podchodzi dziewczyna z wiaderkiem piasku na wypadek ognia po ewentualnym bombardowaniu. Następna Polka wręcza św. Józefowi hełm na głowę i gaz-maskę, a jej koleżanka kilka bezcennych papierosów. Składane są też inne dary: mleko dla Dzieciątka, całotygodniowa kartka żywnościowa, jedno jajko na kogel-mogel, 220 g cukru, 140 g tłuszczu, 5 funtów kartofli, 200 g mięsa (wszystkie podarki stanowią miesięczny przydział). Ofiarowano także wiaderko węgla, szczypiący ręce proszek do prania, regulamin fabryki Günter-Wagner.
Do Świętej Rodziny zbliżają się robotnice z innych krajów. Chorwatka przyniosła swoje robótki, Greczynka książkę do czytania, Estonka kwiatek, Ukrainka mandolinę do grania, a Francuzka zaśpiewała piosenkę.
Matka Boża dziękuje. Robotnice polskie zapraszają Przenajświętszą Rodzinę w przyszłości "...w goście do kraju, ... będzie chlebno, miodno, gościnnie ciepło." Na zakończenie spotkania Matka Boska i św. Józef zwracają się do robotnic: "Niech was błogosławi Dziecię Jezus i wleje wam otuchę do serca, że najgorsze zło już poza wami, a dla zbolałego świata jutrzenka dobra i radości."
"Apostołek" więźniarek
Próby do "Hanowerskich Jasełek" prowadziła ich autorka, Natalia Tułasiewicz (1905-1945), dziś błogosławiona. Absolwentka Uniwersytetu Poznańskiego, polonistka, nauczycielka szkół poznańskich, gotowa wewnętrznie do złożenia Panu Bogu ofiary z życia, podjęła się bardzo ryzykownej misji. Na zlecenie podziemnej organizacji "Zachód", po odpowiednim przeszkoleniu, jako pełnomocnik - emisariusz Rządu Londyńskiego i świecki apostoł, pojechała w sierpniu 1943 roku do Hanoweru, do fabryki "Pelican", by pomagać robotnikom przymusowym. Słaba fizycznie (od dzieciństwa chorowała), silna duchem, po wielu godzinach codziennej, ciężkiej pracy, realizowała posługę religijno-społeczną (także wśród robotników z innych krajów Europy).
Groza wojny, oderwanie od najbliższych, brak jakiejkolwiek nadziei, nieustanne alarmy, bombardowania, celowa demoralizacja dziewcząt i kobiet, głód, choroby - to obozowa codzienność niosąca napięcia i konflikty. Natalia łagodziła te konflikty, służąc pomocą i radą. Każdego dnia, nierzadko w schronach, modliła się z pracownicami, głosiła katechezy, przybliżała prawdy wiary. Czytała im książki i pisała okolicznościowe utwory. Nazywały Ją "apostołkiem", "księżulkiem". Tylko jej ufnej, gorącej modlitwie z robotnicami przypisywano cud ocalenia polskich baraków w czasie straszliwego bombardowania Hanoweru.
W 1944 roku, po wizycie nieostrożnego kuriera z Polski, Natalię aresztowano. Zabrano ją do więzienia w Hanowerze na zeznania wstępne, potem osadzono w gestapowskim więzieniu w Kolonii. Tam była bita, torturowana i katowana do krwi. Z Kolonii, z wyrokiem śmierci, wywieziono ją do Ravensbrück, gdzie zginęła śmiercią męczeńską (w Wielki Piątek, w 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem obozu).
W liście do matki (z początku stycznia 1944 roku) Natalia informowała z Hanoweru, że Jasełek nie wystawi, bo wszyscy są bardzo zmęczeni pracą i nieustannymi alarmami. "Hanowerskie Jasełka" wystawiono jednak, tylko że po prawie sześćdziesięciu latach - w 2002 roku. Katechetka poznańskiego gimnazjum nr 2, pani Mariola Stasiuk, poruszona treścią Jasełek, przygotowała wraz ze swoimi uczniami (z pomocą pani Justyny Dudkiewicz), w kościele pw. św. Franciszka Serafickiego (na pl. Bernardyńskim) bardzo uroczystą premierę. Uczestniczyli w niej zaproszeni goście, m.in. rodzina błogosławionej, oraz licznie zgromadzeni uczniowie. Po przemówieniu powitalnym dyrektora szkoły pana Krzysztofa Dudkiewicza, uczennice przepasane biało-czerwonymi szarfami wywołały do apelu robotnice hanowerskie, czcząc w ten sposób ich pamięć. Treść Jasełek nie pozwoli nigdy zapomnieć o dramatycznych losach niewinnych Polaków wywiezionych do Niemiec w czasie II wojny światowej i o bł. Natalii Tułasiewicz, poznaniance, która jako "robotnica wśród robotnic, w środowisku narażonym na naloty bombowe i na wszelką łatwiznę moralną mówiła o Ewangelii i o pięknym i czystym życiu."
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













