Logo Przewdonik Katolicki

Fałszywy lek na szczęście

Hubert Kubica
Fot.

Wakacje to tradycyjny czas wzmożonej aktywności sekt. Wyjazdy sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości. Zwykle zaczyna się od przypadkowego spotkania. Nowo poznana osoba sprawia wrażenie ciepłej i bezinteresownej. Wydaje się, że zna odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ma receptę na nasze kłopoty. I to przyciąga. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że jesteśmy przedmiotem przemyślanej...

Wakacje to tradycyjny czas wzmożonej aktywności sekt. Wyjazdy sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości. Zwykle zaczyna się od przypadkowego spotkania. Nowo poznana osoba sprawia wrażenie ciepłej i bezinteresownej. Wydaje się, że zna odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ma receptę na nasze kłopoty. I to przyciąga. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że jesteśmy przedmiotem przemyślanej manipulacji tzw. werbownika, czyli osoby, której zadaniem jest pozyskanie dla sekty nowych członków.


Czasem werbunek odbywa się pod płaszczykiem atrakcyjnych, bo tanich wyjazdów na wakacyjny wypoczynek. Z zachęcających do nich ulotek i plakatów trudno się zorientować, kto jest ich organizatorem i jakie wartości reprezentuje. Werbownicy pojawiają się też na pieszych pielgrzymkach do Częstochowy.
- Młodzi ludzie są w takich miejscach w naturalny sposób otwarci i rozbudzeni duchowo. Nie wyczuwają niebezpieczeństwa - mówi o. Radosław Broniek z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach w Poznaniu.

Ciekawy temat


Sekty działają w sposób zakamuflowany. Nigdy nie odsłaniają swoich prawdziwych zamiarów, a ich cel rzeczywisty jest inny od tego, który deklarują. "Jedyną" nieomylną prawdę ustala guru, choć dla tych, którzy są poza sektą, pozostaje w tajemnicy. Sekta nie może bowiem mówić o swoim prawdziwym celu, którym jest psychiczne i duchowe zniewolenie człowieka.
Ofiarami sekt są najczęściej ludzie młodzi, poszukujący Boga, którzy z różnych powodów nie znajdują swojej drogi w Kościele. Szukają więc dalej, trafiając albo na werbownika, albo na organizację, fundację, firmę, która za pośrednictwem ulotek i plakatów zaprasza na wykłady dotyczące tematów życia, śmierci, przemijania. Mogą to być kursy językowe, które są atrakcyjne - zachęcają niską ceną i bezpłatnymi konwersacjami. Nikt jednak nie zwraca uwagi, że po zakończeniu zajęć odbywa się prowadzona w miłej atmosferze rozmowa na "ciekawe tematy". Jest to pierwsza próba "wciągnięcia" młodego człowieka do sekty.

Destrukcja duszy


Każde spotkanie z kandydatem jest starannie wyreżyserowane. Sekta stosuje szereg technik, znanych z psychologii, dzięki którym oszukuje się werbowaną osobę i ukrywa prawdziwe intencje.
- Sekta stosuje psychomanipulację, dążąc do całkowitej kontroli myśli, uczuć i zachowań kandydata. Jedną z form psychomanipulacji jest bombardowanie miłością. "Nowy" jest wprost zasypywany ciepłymi słowami wsparcia i życzliwości. Wszyscy są dla niego mili i przyjaźni. Czuje się w pełni akceptowany i rozumiany. Sekta dużo mu daje, a on traktuje to jako coś naturalnego. Jednak po pewnym czasie jest proszony, aby np. rozniósł ulotki lub przyprowadził przyjaciela. W tym momencie staje się nieświadomym werbownikiem - mówi Barbara Rojek, psycholog. By móc manipulować swymi członkami, sekta od początku robi im "pranie mózgu". Szybko przestają samodzielnie myśleć, ślepo wierzą swemu guru, tracą kontakt z rzeczywistością, zrywają więzi z rodziną i bliskimi. Wierzą, że tylko w sekcie znajdą schronienie przed złym światem.

"Ty jesteś w sekcie"


Obraz świata kreowany przez sektę jest czarno-biały. - W czasie swoistej "publicznej spowiedzi", każdy nowy zwierza się ze swoich życiowych problemów i kłopotów. Gdy zechce kiedyś odejść, sekta mu o nich przypomina. Ma to być dowód, że świat poza sektą jest zły i tylko w niej można znaleźć pokój i szczęście - tłumaczy Barbara Rojek.
Pomóc w wyjściu z sekty może głęboka i szczera rozmowa, choć nie jest ona łatwa. Osoba, która żyje według czarno-białego obrazu świata wpojonego przez sektę, nie będzie przyjmować żadnych argumentów. Dlatego ci, którzy chcą pomóc, powinni być do tego przygotowani.
Czasem zdarza się tak, że osoba opowie najbliższym o nowym systemie wartości, a oni zareagują negatywnie, mówiąc: "ty jesteś w sekcie". Taka reakcja zwykle powoduje jeszcze mocniejsze zwrócenie się w stronę grupy i dalsze utwierdzenie w czarno-białym obrazie świata.
Jeden ze sposobów wyjścia z sekty podaje o. Aleksander Posacki SJ w książce "Sekty - zagrożeniem i wyzwaniem. Pytania i odpowiedzi". "Ponieważ w sektach element ludzki - twórczy, spontaniczny - jest bardzo tłamszony, to jeżeli w rozmowie nawiąże się do stłumionych ludzkich pragnień, mogą się dziać cuda. Bywa nawet tak, że jeśli ktoś podczas rozmowy przypomni sobie dzieciństwo, przypomni sobie, jak było na studiach, wtedy, kiedy był twórczy, rozwijał swoje zdolności, to nagle zda sobie sprawę ze swojego uzależnienia i zatęskni za tym, co było. I właśnie taka rozmowa z kimś bliskim z rodziny lub z przyjacielem może wzbudzić w człowieku tęsknotę za tą drogą i zaczyna się budzić to, co zostało uśpione".

Sekty można podzielić na cztery rodzaje. Biblijno-synkretyczne - bazują na chrześcijaństwie, choć dobrowolnie dodają do niego różne elementy innych religii czy światopoglądów. Orientalne - czerpią wybrane elementy z tradycji Wschodu, buddyzmu i hinduizmu. Terapeutyczne i gnostyczno-magiczne - proponują człowiekowi osiągnięcie szczęścia i wyzwolenie energii w dość krótkim czasie.


O. Radosław Broniek OP, Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach w Poznaniu

Jak dużym problemem społecznym są obecnie sekty w Polsce?
- Problem nie jest tak wielki jak widziano go kilka lat temu, gdy trwała histeria przeciw sektom. Z drugiej strony nie jest tak, że nie ma niebezpieczeństwa. Największy problem widziałbym w niebezpieczeństwie zniewolenia duchowego dla tych, którzy szukają sensu życia w magii, okultyzmie i spirytyzmie.

Dlaczego z punktu widzenia człowieka wierzącego ideologia tych sekt jest zła?
- Człowiek przez swoją wolę odrzuca Pana Boga, stawiając w centrum samego siebie. Sam chce panować nad światem i nad Bogiem. Każdy chrześcijanin szuka oparcia w Bogu, jest Mu podporządkowany w miłości. Sekty natomiast proponują pewną terapię lub technikę, która opiera się na samodoskonaleniu człowieka. W określonym krótkim czasie ma dać szczęście i nauczyć miłości. Jeżeli ktoś mówi, że przez dwa dni odkryję drzemiącą we mnie energię i nauczę się nią posługiwać, to muszę sobie odpowiedzieć na pytanie, "kto stoi za takimi hasłami?". Na pewno nie Kościół katolicki. Nie ma drogi na skróty w miłości. Człowiek tymczasem nie potrafi czekać. Chce wszystko szybko i dlatego takie hasła trafiają na podatny grunt. Nie ma wymiaru łaski, który mamy w chrześcijaństwie. Trud człowieka spotyka się bowiem z łaską Boga. Z dnia na dzień nic się nie zmieni. Jest to droga pewnego wysiłku, trudu, ascezy, walki duchowej, współpracy z łaską. HK


Adresy Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach

ul. Świętojańska 72, Gdańsk
tel. (0-58) 301-35-77
ul. Dominikańska 3/24, Kraków
tel. (0-12) 423-11-81
ul. Kościuszki 99, Poznań
tel. (0-61) 853-00-67
plac Ofiar Katynia 1, Szczecin
tel. (0-91) 423-25-93
ul. Dominikańska 2, Warszawa
tel. (0-22) 853-52-22
plac Dominikański 2, Wrocław
tel. (0-71) 341-99-00

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki