"Oświecona" część lewicy składała już Oleksego do grobu. Co prawda, wygrał on walkę o przywództwo w SLD, ale konkurencyjna frakcja zorganizowała się w "platformę programową", będącą oczywistym przygotowaniem rozłamu, mimo że jej przywódcy kolejno zapewniali, że absolutnie żadnego rozłamu nie przygotowują ("nie wierzę niezdementowanym wiadomościom", przypominała się cyniczna dewiza Talleyranda). Wysadzone z siodła środowisko byłej UD powtarzać zaczęło manewr zbliżeniowy, którego próbowało już przed poprzednimi wyborami, co wówczas udaremniła secesja liberałów i inicjatywa "trzech tenorów", przywiędłe SdPl chyba już się pogodziło, że samodzielnie nie odegra na lewicy znaczniejszej roli - słowem, już, już się rysował całkiem realny scenariusz. Wspólna lista "socjaldemokratycznej przyszłości" z SdPl i resztkami UP, ze wspólnym kandydatem na prezydenta - Borowskim, wsparciem Kwaśniewskiego i obietnicą życzliwej współpracy w przyszłym parlamencie ze strony "demokratów" nie pozostawiłaby "betonowi" żadnego ruchu, a ofiara z Oleksego byłaby dobitnym znakiem kapitulacji tej grupy, której postkomuniści zawdzięczali swą spoistość i sukcesy. A tu nagle, jak diabeł z pudełka, wyskoczył podsłuch w telefonie Janika i grubego kalibru afera, przypominająca sprawę starachowicką. Oczywiście, nie ma absolutnie żadnego powodu twierdzenie, że Oleksy miał z tym coś wspólnego... Poza starym, rzymskim cui bono?
Oczywiście, określenia "beton" czy "socjaldemokraci" są umowne - jako żywo, ludzie Janika nie mniej byli zanurzeni w peerelu niż ludzie Oleksego. Kryterium przynależności do danej frakcji nie stanowi pozycja zajmowana w aparacie PZPR i jej młodzieżowych przybudówkach. Podział w SLD idzie według zupełnie innej linii. Frakcja Janika to jakby "partia wewnętrzna", ci, którzy mają szansę obronić polityczne zdobycze swoich rządów. Frakcja Oleksego - ci, dla których nie starczy miejsca na tratwie ratunkowej - do której towarzysze chcą się salwować z tonącego okrętu. To ci, którzy w planach "parti, wewnętrznej" mieli zostać napiętnowani jako winni milleryzmu, wyrzuceni za burtę, złożeni na ołtarzu odnowy, oczyszczenia z postkomunizmu i pojednania z "demokratami". Tyle że okazali się za silni i podjęli skuteczną kontrakcję. Fakt, że na czele tej grupy, niegdyś głównego zaplecza Millera, stanął akurat Oleksy, jego główny wróg, zakrawa na ironię, ale tak w polityce bywa. Jakkolwiek potoczy się los Janika, możemy już być pewni, że SLD zbierze głosy partyjno-mundurowego "żelaznego elektoratu", a bez nich operacja kolejnego przemalowania lewicy nie może się udać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













