W czasach komunistycznych Polska uważana była za bastion katolicyzmu. Kościół stanowił jedyną instytucję, która nie podporządkowała się dominującemu ustrojowi. Prymas kardynał Stefan Wyszyński uważany był przez większość Polaków za ojca duchowego...
W czasach komunistycznych Polska uważana była za bastion katolicyzmu. Kościół stanowił jedyną instytucję, która nie podporządkowała się dominującemu ustrojowi. Prymas kardynał Stefan Wyszyński uważany był przez większość Polaków za ojca duchowego narodu, a dysydenci antykomunistyczni znajdowali w Kościele zawsze oparcie. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r. jedynymi miejscami, w których opozycjoniści, nawet lewicowi intelektualiści, mogli mówić publicznie to, co myślą, były sale plebanii katolickich, w których urządzano z nimi spotkania. Często Msze za Ojczyznę kończyły się wyjściem wiernych z kościoła i uformowaniem antykomunistycznego pochodu. Angielski politolog Timothy Garton Ash napisał, że bez polskiego Papieża nie powstałaby "Solidarność", zaś jego kolega po fachu z USA George Weigel stwierdził, że bez Jana Pawła II nie doszłoby w ogóle do zdemontowania komunizmu. Do rangi symbolu, ukazującego jedność tożsamości narodowej i religijnej Polaków, urosła śmierć ks. Jerzego Popiełuszki zamordowanego w 1984 r. przez funkcjonariuszy SB.
Po upadku komunizmu w 1989 r. pojawiło się wiele głosów, które zapowiadały rychłą sekularyzację Polski na wzór krajów zachodnich oraz upadek znaczenia Kościoła w życiu publicznym. W analizach wielu politologów Kościół jawił się przede wszystkim jako ostoja przed komunizmem, ale z chwilą upadku tego ustroju miał zacząć tracić swoje dotychczasowe znaczenie. Tak jak we Francji czy Niemczech powinien znaleźć się on na marginesie życia społecznego i zamienić w coś w rodzaju instytucji charytatywnej.
Komunizm opierał się na kłamstwie i fałszu. Zafałszowany był też obraz polskiego Kościoła. Nikt tak naprawdę nie znał jego oblicza. Czy jego siła polegała tylko na tradycyjnym patriotyzmie? Czy zdoła się on oprzeć nowemu konsumpcyjnemu stylowi życia, który ignoruje wartości chrześcijańskie? Czy Polska podzieli los Holandii, która w latach 50. była (pod względem stopnia pobożności, zaangażowania wiernych i powołań kapłańskich) najbardziej katolickim krajem w Europie, a dziś należy do najbardziej zsekularyzowanych państw na świecie? Słowem, w 1989 r. dla polskiego Kościoła wybiła godzina prawdy.
Kościół jest wielki
Z perspektywy piętnastu lat, jakie minęły od czasu upadku komunizmu, widać, że czarny scenariusz dla Kościoła nie sprawdził się. Przede wszystkim świątynie nie opustoszały. Po chwilowym spadku liczby osób uczęszczających na niedzielne Msze na początku lat 90., od kilku lat daje się zauważyć stały wzrost liczby osób praktykujących. Utrzymuje się on obecnie na poziomie ok. 60 procent.
Barometrem żywotności chrystianizmu jest zawsze liczba powołań kapłańskich. Na przykład w Irlandii, która uznawana była zawsze za bastion katolicyzmu w Europie Zachodniej, w ciągu ostatniego roku musiano zamknąć aż pięć z siedmiu istniejących seminariów duchownych z powodu braku powołań. Polska tymczasem jest jedynym krajem europejskim, w którym powołania duchowne utrzymują się stale na wysokim poziomie, a nawet rosną.
Formacja duchowa obejmuje jednak nie tylko osoby konsekrowane, lecz także ludzi świeckich. Według danych Episkopatu, ponad milion Polaków jest zaangażowanych w działalność różnych duszpasterstw, wspólnot i ruchów katolickich. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców daje to najwyższy współczynnik w całej Europie.
Owa liczebność jest szczególnie widoczna podczas wielkich uroczystości kościelnych, np. w 1997 r. procesja, która przeszła ulicami Wrocławia w Święto Bożego Ciała, liczyła 100 tys. osób, zaś na Mszę św. odprawianą na lotnisku w Łodzi przez hiszpańskiego księdza Emilio Tardiffa przybyło ponad 200 tys. ludzi. Rekordową liczbę ludzi gromadzą oczywiście pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny - w Krakowie w Mszy papieskiej uczestniczyło 1,5 miliona osób.
Dla aborcji - Nie!
Oczywiście uczestnictwo we Mszy św. nie zawsze musi oznaczać pełną akceptację chrześcijańskiego nauczania, ale i w tym przypadku statystyki przemawiają na korzyść Kościoła. Otóż, według badań opinii publicznej, w 1990 r. tylko 12 proc. społeczeństwa sprzeciwiało się aborcji w przypadku, gdy kobieta znajduje się w ciężkiej sytuacji materialnej; w 1999 r. natomiast przeciwnych temu było już 55 proc. Polaków. Rezultaty te świadczą o przemianie mentalności, jaka dokonała się w polskim społeczeństwie w ciągu ostatnich lat. Pokazują też one, że obecne ustawodawstwo w tej kwestii opiera się na pewnym consensusie społecznym, a nie tylko na rozstrzygnięciach politycznych. W 1997 r. manifestacja w obronie dzieci nienarodzonych zgromadziła w centrum Warszawy ponad 100 tys. demonstrantów.
Tak dochodzimy do innego fenomenu polskiego katolicyzmu, mianowicie do samoorganizacji chrześcijańskiej społeczności. Otóż okazuje się, że większość inicjatyw katolickich w Polsce nie jest wynikiem jakiegoś planowania strategicznego Episkopatu, lecz owocem oddolnej aktywności katolików, bardzo często świeckich.
To prawda, że w Polsce także mają miejsce procesy sekularyzacyjne, że rozwija się kultura masowa i są liczne grupy społeczne, w których można zaobserwować zanik wrażliwości metafizycznej. Z drugiej jednak strony istnieje prężna alternatywa. Istnieje silne chrześcijaństwo, które pokazuje, że życie nie kończy się na rzeczywistości doczesnej, chrześcijaństwo, które dla wielu ludzi potrafi być atrakcyjną ofertą zarówno duchową, jak i intelektualną. W wielu krajach zachodnich chrześcijaństwo jako realna alternatywa dla świeckiego trybu życia przestało istnieć w skali społecznej. Widać to wyraźnie zwłaszcza w kulturze masowej. Zarówno w Rosji, jak i w Polsce najpopularniejszymi wykonawcami muzyki estradowej są dzieci. O ile jednak w Rosji śpiewają one o stosunkach lesbijskich (duet Tatu), o tyle w Polsce głoszą chwałę Boga (Arka Noego).
Liczą na nas
To wszystko sprawia, że wielu intelektualistów chrześcijańskich na Zachodzie wiąże z Polską pewne nadzieje. Pozostają oni pod wrażeniem rozmachu pontyfikatu Jana Pawła II i rozumują następująco: Papież nie wziął się znikąd, uformowała go określona tradycja kulturowa i w tradycji tej musi tkwić spory potencjał duchowy, skoro wydała ona tak wybitną jednostkę. Jeden z czołowych intelektualistów amerykańskich, redaktor naczelny pisma "First Things" Richard Neuhaus uważa, że impuls do nowej ewangelizacji Europy wyjdzie właśnie z Polski. Podobnie uważa też rektor uniwersytetu Opus Dei w Pampelunie w Hiszpanii, zaś brat Roger, założyciel protestanckiej wspólnoty Taize, powiedział wprost: "Wiosna Kościoła wyjdzie z Polski".
Aż takiego triumfalizmu w wypowiedziach przedstawicieli polskiego Kościoła nie znajdziemy. Mówią oni raczej o odpowiedzialności i obowiązku świadczenia o prawdzie niż o misji dziejowej. Zdają sobie sprawę, że obraz polskiego Kościoła nie jest wcale tak sielankowy. W Polsce, tak jak w innych krajach, trwa batalia o kształt cywilizacyjny i kulturowy państwa. I wynik tej walki nie jest wcale przesądzony. Niechętna Kościołowi jest większość formacji postkomunistycznych i część środowisk liberalnych. Większość komercyjnych stacji telewizyjnych i kolorowych czasopism uważa Dekalog za przesąd.
Ale być może dzięki temu starciu o wartości polski katolicyzm hartuje się i nabiera żywotności. Po 1989 r. wydawało się, że nastąpi sekularyzacyjny Blitzkrieg, doszło jednak do mobilizacji społeczności katolickiej. Rezultat jest taki, że pewien consensus społeczny (jaki panować musi we wszystkich państwach) jest w Polsce - w porównaniu z innymi krajami europejskimi - przesunięty bardziej ku wartościom konserwatywnym, tradycyjnym, chrześcijańskim.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













