Mniej zgiełku, więcej sensu

Redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego" poprosił mnie, abym napisał refleksję z okazji wspomnienia świętego Franciszka Salezego, który jest patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Chętnie zatem podzielę się z czytelnikami moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami - tak zwyczajnie, na gorąco.

Nade wszystko powinniśmy uznać fakt ogromnego wpływu mediów na dzisiejszą rzeczywistość....
Czyta się kilka minut

Redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego" poprosił mnie, abym napisał refleksję z okazji wspomnienia świętego Franciszka Salezego, który jest patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Chętnie zatem podzielę się z czytelnikami moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami - tak zwyczajnie, na gorąco.

Nade wszystko powinniśmy uznać fakt ogromnego wpływu mediów na dzisiejszą rzeczywistość. Wpływ ten jest tak wielki, że nie wahamy się nazywać współczesnej cywilizacji - cywilizacją informacji. Środki społecznego przekazu stanowią dzisiaj ogromną siłę, często nazywamy je czwartą władzą. Każdy świadomy dzisiejszej rzeczywistości człowiek, nie może nie liczyć się z mediami.

Kiedy piszę te refleksje do katolickiego tygodnika, stawiam przede wszystkim problem odnalezienia się Kościoła w cywilizacji informatycznej oraz roli, jaką powinny odgrywać środki społecznego przekazywania myśli w dziele ewangelizacyjnym Kościoła. Często możemy usłyszeć, że Kościołowi na tym medium bardzo zależy, oraz że pragnie on jak najszerzej wykorzystać te środki w głoszeniu osoby i nauki Jezusa Chrystusa współczesnemu człowiekowi i społeczeństwu. Mówiąc te słowa, myślimy o prasie, o radiu, o telewizji, a ostatnio także o Internecie.

Gdy myślę o tych problemach, dochodzę coraz częściej do wniosku, że w podejmowanej kwestii ważniejszym pytaniem i odpowiedzią jest nie - "czy", ale pytanie "jak". Wszyscy jesteśmy przekonani, że powinniśmy być obecni z przesłaniem Ewangelii w środkach przekazu, ale bodaj największym dzisiaj problemem jest odpowiedź na pytanie, jak tę misję prowadzić. Podejrzewam, że nawet wśród osób zaangażowanych w tę działalność nie ma tutaj zgody.

Dotykamy niewątpliwie niezwykle złożonego tematu. Z jednej strony chcemy być obecni w mediach, ze względu na wielką liczbę osób, do których trafiają. Z drugiej strony zachowujemy świadomość obowiązku wierności prawdzie Ewangelii i Chrystusowemu przesłaniu. Teoretycznie wszystko jest jasne: katolickie media powinny tworzyć syntezę wierności Ewangelii i nauce Kościoła oraz profesjonalizmu medialnego. Wiemy także, jak to jest trudne w konkretnej rzeczywistości "robienia" gazety, programu radiowego oraz telewizyjnego. Jak prowadzić te media, by chcieli czytać, słuchać i oglądać, a jednocześnie, by to czytanie, słuchanie i oglądanie dobrze im służyło.

Czytam i medytuję w tych dniach Dzieje Apostolskie. Dzisiaj rano przed rozpoczęciem pisania niniejszych refleksji medytowałem fragment opisujący uwięzienie apostołów przez Sanhedryn oraz cudowne ich uwolnienie z więzienia przez anioła. Tenże anioł wyprowadził apostołów z więzienia i dał im precyzyjne zadania: idźcie do świątyni i głoście wszystko, co służy zbawieniu. Myślę, że w przypadku mediów katolickich jest to bardzo ważna zasada: głosić wszystko, co służy zbawieniu odbiorców. Jedne programy czy artykuły będą służyć zbawieniu słuchaczy czy czytelników bezpośrednio, inne będą służyć pośrednio. Ale wszystkie powinny służyć zbawieniu.

Tym właśnie powinniśmy się w mediach wyróżniać. Inne media będą tylko informowały, jeszcze inne będą, niestety, manipulowały, inne znowu będą uprzyjemniały czas słuchaczom, widzom i czytelnikom. Media katolickie powinny zarówno rzetelnie informować, jak też pomagać we właściwym przeżywaniu wolnego czasu - ale to wszystko w kontekście pomocy człowiekowi w zbawieniu. Nasuwa mi się w tym momencie jeszcze inny obraz zaczerpnięty z Ewangelii, ten dotyczący soli i światła. Także media katolickie powinny misję soli i światła wypełniać, stanowiąc alternatywę dla rozpowszechnionego dziś medialnego stylu kiczowatego luzu, użycia, a nawet rozwiązłości oraz wygaszania świateł jednoznacznego wartościowania i lansowania mroku permisywizmu i subiektywizmu.

A wzorem pozostaje nadal styl Pawła na Areopagu... Mniej zgiełku, więcej sensu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2004