Logo Przewdonik Katolicki

Życie po życiu

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

To co jeszcze rok temu wydawało się mało realne, urzeczywistniło się 15 stycznia br. Tego dnia po rocznej przerwie ukazał się pierwszy numer reaktywowanego dziennika "Życie". Zdaniem Tomasza Wołka - redaktora naczelnego pisma - ma to być zupełnie nowa gazeta, nawiązująca do swojej poprzedniczki jedynie poprzez jego osobę, tytuł i logo. Burzliwa historia "Życia" zaczęła się 28...

To co jeszcze rok temu wydawało się mało realne, urzeczywistniło się 15 stycznia br. Tego dnia po rocznej przerwie ukazał się pierwszy numer reaktywowanego dziennika "Życie". Zdaniem Tomasza Wołka - redaktora naczelnego pisma - ma to być zupełnie nowa gazeta, nawiązująca do swojej poprzedniczki jedynie poprzez jego osobę, tytuł i logo.


Burzliwa historia "Życia" zaczęła się 28 września 1996 roku, kiedy ukazał się pierwszy numer pisma. Rok wcześniej kierowane przez Tomasza Wołka "Życia Warszawy" lansowało kandydaturę Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich. Spotkało się to z niezadowoleniem właściciela dziennika Włocha Nicoli Grauso, który postanowił odwołać Wołka ze stanowiska redaktora naczelnego.
W geście solidarności ze swoim szefem i w ramach protestu przeciwko ograniczaniu wolności słowa i poglądów z "Życia Warszawy" odeszło 35 osób - całe kierownictwo oraz część zespołu dziennikarskiego.

Pierwsze życie


Wkrótce "banici" założyli nowy dziennik: "Życie (z kropką)", które szybko zdobyło poczytność i uznanie na rynku. Z pewnością najgłośniejszym tekstem opublikowanym przez młody dziennik był artykuł "Wakacje z agentem". Stał się on także pierwszym zwiastunem kłopotów gazety. Autorzy artykułu - powołując się na naocznych świadków - opisali wakacje, jakie rzekomo mieli spędzić wspólnie w Cetniewie prezydent Kwaśniewski i oficer KGB Władimir Ałganow. Prezydent wytoczył proces Wołkowi i autorom publikacji, zarzucając im, że napisali nieprawdę. Jako dowód przedstawił m.in. swój paszport sugerujący, że w opisywanym przez "Życie" czasie przebywał w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie dziennikarze przegrali proces, przy czym sąd uznał, że zachowali oni należytą staranność przy tworzeniu tekstu, ale nie zachowali rzetelności, w szczególności odpowiedzialności za słowo, używając sformułowań nie mających pokrycia w faktach.
Wokół dziennika zaczęły się kłopoty - odeszła część reklamodawców, w redakcji pojawiły się niesnaski, w końcu Tomasz Wołek zrezygnował z funkcji redaktora naczelnego. Ale działo się już coraz gorzej. Wydawcy pisma popełniali błędy w zarządzaniu i - co szczególnie bolesne - w strategii reklamowej. Postanowiono bowiem odejść od wizerunku pisma opiniotwórczego, a w zamian zaczęto lansować "Życie" jako gazetę lekką i łatwą, do przeczytania której wystarczy 15 minut.
W marcu 2002 roku przestano wypłacać pensje pracownikom, co spowodowało strajk zespołu redakcyjnego. Konsekwencje były łatwe do przewidzenia: w grudniu 2002 roku ukazał się ostatni numer i gazeta upadła.

Życie - reaktywacja


- Nowe "Życie" cechować będzie znacznie większy dystans do spraw bieżącej polityki, choć, oczywiście, pismo nadal będzie miało charakter konserwatywno-liberalny. Liberalny w sensie optowania za gospodarką demokratycznego kapitalizmu, konserwatywny w zakresie świata wartości - mówi Wołek.
Wydawcą "Życia" jest Dom Wydawniczy - Życie spółka z oo., w którym 100 procent udziałów posiada londyńska firma AIB Investmen Ltd. Wkład finansowy w tworzeniu nowego pisma włożył także brytyjski Barclays Bank.
Zdaniem Wołka pismo ma mieć charakter przede wszystkim opiniotwórczy. Dlatego w dzienniku znajdą się obszerne opinie i komentarze.
- Wyrażanie opinii to jedno, ale naszą ambicją jest ich kształtowanie. Chcielibyśmy kształtować poglądy, gusta, wartości estetyczne i etyczne. To paląca potrzeba we współczesnym świecie niepokojących eksperymentów biologicznych i genetycznych oraz zachwiania obyczajowości. Nie chodzi przy tym o mentorstwo, ale o głos doradczy i wprowadzanie pewnego ładu pojęciowego w najważniejszych kwestiach - zapewnia redaktor naczelny. - Chcemy też stosować humor, ale delikatny i z klasą. Taki rodzaj dowcipu gwarantują nasi współpracownicy: Wojciech Młynarski, Marcin Wolski i bracia Zaorscy - dodaje Wołek.
Na razie nakład gazety wynosi 150 tys. egzemplarzy, cena pojedynczego numeru 2 zł w Warszawie i 1,5 zł w innych regionach kraju (weekendowe wydanie droższe odpowiednio o 50 gr i 30 gr).
Pytany o to, czy nie boi się silnej konkurencji na rynku medialnym, Wołek odpowiada, że istnieje cały czas nisza, która nie została zapełniona. - Z badań robionych na nasze zlecenie wynika, że wiele osób nie ma swojej ulubionej gazety. Czytują "Rzeczpospolitą", czy "Gazetę Wyborczą", ale nie mają stałych preferencji. Nasz produkt kierujemy właśnie do nich, ale i rzecz jasna do czytelników poprzedniego "Życia" - mówi Wołek.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki