Czy to musi być straszne?

Kolęda. Naprzeciw mnie młodzi ludzie w wieku około 30 lat. Z boku ich syn, który chodzi do czwartej klasy. Pogodnie i spokojnie rozmawiamy o wierze i sakramencie małżeństwa. Jan i Małgorzata żyją od lat w umownym związku, to znaczy żadnym. Przekonuję ich do małżeństwa sakramentalnego. Argumentuję to tym, że skoro są ze sobą i dla siebie już tyle lat, mają tak duże dziecko, to...
Czyta się kilka minut

Kolęda. Naprzeciw mnie młodzi ludzie w wieku około 30 lat. Z boku ich syn, który chodzi do czwartej klasy. Pogodnie i spokojnie rozmawiamy o wierze i sakramencie małżeństwa. Jan i Małgorzata żyją od lat w umownym związku, to znaczy żadnym. Przekonuję ich do małżeństwa sakramentalnego. Argumentuję to tym, że skoro są ze sobą i dla siebie już tyle lat, mają tak duże dziecko, to warto uświęcić miłość tym sakramentem. Dodaję, że świadomość, iż ma się żonę, męża na całe życie, jest czymś szczęśliwym i pomaga żyć. Ledwie skończyłem to zdanie, Jan odpowiedział znamiennie: "To musi być straszne...". Czując, że moi rozmówcy są nieprzejednani, po jakimś czasie opuściłem ten dom.

"Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?"

Jednym z celów odwiedzin parafian w ich domach i mieszkaniach jest zmotywowanie par żyjących bez żadnego związku małżeńskiego, albo tylko w związku cywilnym, do zawarcia sakramentu małżeństwa, jeśli oczywiście nie ma żadnych przeszkód. Bywa, że rozmówcy sami widzą sens tego sakramentu, ale odwlekają go w czasie, na przykład z powodu studiów, oczekiwania na mieszkanie czy remontu. Niekiedy bronią się przed małżeństwem kościelnym, argumentując to brakiem pieniędzy na ślub, mając na myśli oczywiście wesele. Jednak gdzieś w ich sercu leży praprzyczyna, którą nie sposób określić inaczej, jak: brak wiary lub dogłębny jej kryzys. Przyjmując sakrament małżeństwa, trzeba jednocześnie przyjąć dwa inne: spowiedź i Komunię. A te także wymagają głębokiej wiary.

Moi kolędowi rozmówcy, Jan i Małgorzata, do kościoła na Mszę prawie nie chodzą. Do innych sakramentów podchodzą podobnie. Ich więź z parafią właściwie ogranicza się do przyjęcia księdza po kolędzie. Można powiedzieć za Ojcem Świętym, że żyją tak, jakby Boga nie było. To, co dla mnie wydaje się oczywiste, dla nich jest utopią. "To musi być straszne..." mieć żonę, męża na całe życie.

Jakkolwiek spojrzymy na przedstawiony problem, nam - kapłanom, podobnie jak rodzicom, nie wolno wywierać presji, zmuszać do ślubu kościelnego. Wynika to z tej prostej przyczyny: nie można bowiem nikogo zmusić do wiary w Boga. Ja nigdy nie słyszałem, by zachęcani przeze mnie do sakramentu małżeństwa wymawiali się, używając argumentu... mamy słabą wiarę. A to chyba jest główną przyczyną niechęci stanięcia przed ołtarzem i wypowiedzenia sakramentalnego "Tak". Powstaje więc pytanie: Czy pierwszorzędnym zadaniem nas, kapłanów i rodziców, nie jest modlitwa o wiarę dla par żyjących bez ślubu kościelnego? Być może, gdy to się spełni, w wierzących sercach poniekąd samoistnie powstanie pragnienie miłości aż do śmierci. Musi być pięknie, gdy kocha się ze wzajemnością, mając świadomość, że miłość nigdy się nie skończy...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2004