Grzech zaniedbania

W mszalnej formule spowiedzi powszechnej wypowiadamy m.in. takie słowa: "zgrzeszyłem... zaniedbaniem". Zaniedbanie czynienia dobra i pokonywania zła - w sobie i wokół siebie. Grzech zaniedbania to pewna forma bierności, która jest nie do pogodzenia z postawą ucznia Chrystusa.

W encyklice "Christifideles laici" Ojciec Święty Jan Paweł II z mocą podkreśla, że w Królestwie Bożym nie ma...
Czyta się kilka minut

W mszalnej formule spowiedzi powszechnej wypowiadamy m.in. takie słowa: "zgrzeszyłem... zaniedbaniem". Zaniedbanie czynienia dobra i pokonywania zła - w sobie i wokół siebie. Grzech zaniedbania to pewna forma bierności, która jest nie do pogodzenia z postawą ucznia Chrystusa.

W encyklice "Christifideles laici" Ojciec Święty Jan Paweł II z mocą podkreśla, że w Królestwie Bożym nie ma miejsca na bezczynność: "Nowe sytuacje... domagają się dzisiaj ze szczególną siłą zaangażowania świeckich. Bierność, która zawsze była postawą nie do przyjęcia, dziś bardziej jeszcze staje się winą. Nikomu nie godzi się trwać w bezczynności". Edmund Burke, brytyjski polityk żyjący w XVIII wieku, słusznie uważał, że do tego, aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił.

Rozważmy niektóre grzechy zaniedbania pasterzy, wychowawców, rodziców, które, jak mniemam, są bardzo brzemienne w skutki.

Różne mogą być grzechy zaniedbania, popełniane przez pasterzy. Niektóre z nich wymienia prorok Ezechiel: "Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście" (Ez 34,2-4).

Sądzę, że jednym ze współczesnych, poważnych zaniedbań nas, pasterzy, jest brak należytej staranności o formowanie wiernych świeckich do aktywnego udziału w życiu publicznym. Zaniedbanie to staje się szczególnie wyraziste, ilekroć zbliżają się terminy wyborów do rozmaitych instytucji odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji w sprawach ważnych dla społeczeństwa. Owszem, nie brakuje uczciwych katolików, bardzo zaangażowanych w życie własnej wspólnoty parafialnej, uzdolnionej młodzieży, która słusznie jest wielką nadzieją Kościoła. Należy jednak wiernym ukazywać szersze cele, inspirować do działania na większą skalę, wspierać, aby mogli przygotować się należycie do ewangelizowania środowisk, w których są obecni ze względu na swoją pracę zawodową.

Szkoła jest jedną z kluczowych instytucji współodpowiedzialnych za wychowanie dzieci i młodzieży. Szkoła powinna nie tylko przekazywać rzetelną wiedzę, ale także współuczestniczyć w procesie wychowania młodego pokolenia.

Wydaje mi się, że w programach edukacyjnych polskich szkół zbyt małą wagę przywiązuje się do kształtowania postaw patriotycznych uczniów. W 2001 roku, z okazji święta narodowego 11 Listopada, zapytano jednego z polskich socjologów, co w świetle badań oznacza dziś słowo "patriotyzm". W odpowiedzi dziennikarz usłyszał taką diagnozę: "Dla jednych jest to poczucie, że bronią dobrego imienia Polski... Dla innych, budowanie politycznoekonomicznych podstaw dla przyszłości kraju. Dla niektórych to... kotlet schabowy i wódka". Uczestnicząc w różnych uroczystościach religijno-patriotycznych, z ubolewaniem stwierdzam, że uczestniczy w nich niewiele dzieci i młodzieży. Zwykle są to uczniowie niosący sztandar swojej szkoły lub prezentujący, owszem ciekawe, programy słowno-muzyczne.

W jednym z tygodników katolickich opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród młodzieży licealnej dużego miasta. Na pytanie, w czym się przejawia troska rodziców o ich przyszłość, niestety bardzo rzadko pojawiały się następujące wypowiedzi: pragną, abym zachował swoją szlachetność, abym był dobry, żebym wyszedł na ludzi i nie zmarnował się. Jak wynika z powyższych stwierdzeń, w rodzinach zaniedbuje się wychowywanie dzieci do postawy "być".

W Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego Kościół przypomina nam takie oto słowa natchnione: "Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami" (Dz 1,8). Być świadkiem Chrystusa to, m.in., zobowiązać się do pokonywania mocą Ducha Świętego zaniedbań, które pomniejszają obecność dobra w różnych wymiarach życia chrześcijańskiego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 21/2004