Logo Przewdonik Katolicki

Cukier i metafizyka

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Czytam właśnie informację o pozytywnej opinii, jaką na temat Polski i Polaków wystawia niemiecki "Der Spiegel". A czyni to u progu wejścia kraju do Unii. Okazuje się, że w przeciwieństwie do Czechów, Polacy zrezygnowali z szału zakupu cukru i ryżu, które mają zdrożeć. No cóż, to co pozytywne, zawsze jest miłe dla ucha i oka. Choć, gdy miarą oceny pozytywnej jest ilość cukru na...

Czytam właśnie informację o pozytywnej opinii, jaką na temat Polski i Polaków wystawia niemiecki "Der Spiegel". A czyni to u progu wejścia kraju do Unii. Okazuje się, że w przeciwieństwie do Czechów, Polacy zrezygnowali z szału zakupu cukru i ryżu, które mają zdrożeć. No cóż, to co pozytywne, zawsze jest miłe dla ucha i oka. Choć, gdy miarą oceny pozytywnej jest ilość cukru na głowę klienta - entuzjazm wydaje się cokolwiek pomniejszony.
Osobiście, bardziej niepokoi mnie to, że wchodząc w struktury Unii, wchodzimy unurzani w szambie korupcji, afer, rozgrywek politycznych, z klarującymi się jako jedynymi alternatywnymi poglądami pewnego mocno opalonego pana w biało-czerwonym krawacie… Niepokoi mnie to, że zatracamy w tym morzu afer i przestępczości kontrolowanej (bo nie karanej, ale sterowanej rozlicznymi przepisami i chwytami adwokatury) zdolność postrzegania spraw takimi, jakimi one są, zdolność jasnej oceny dobra i zła. Rodzi się we mnie wręcz norwidowska tęsknota "do tych, co mają tak - za tak, nie - za nie, tęskno mi, Panie…"
Nie tęskno mi natomiast do rozmytych prawd. Ostatnio czytałem w "Przekroju" felieton Kazimierza Kutza wychwalający zmarłego o. Stanisława Musiała, jezuitę, znanego z wystąpień zwalczających antysemityzm, zwłaszcza tam, gdzie go nie ma i nie było. Musiał poczynił opublikowany niedawno w "Wyborczej" wywiad, który mógł zostać ponoć opublikowany dopiero po jego śmierci. Kutz odnajduje w nim wielką bliskość poglądów, zwłaszcza po zdaniu jezuity "dla mnie człowiekiem wierzącym jest ten, kto jakoś na swój sposób przeżywa pytanie: kim jestem? i czym jest ten świat?" (cytuję z pamięci).
Niestety, nie bardzo utożsamiam się z takim katechizmem. Trochę jest on, w moim odczuciu, pójściem na skróty. Oczywiście, pytania - kim jestem? i czym jest świat? mogą być pytaniami poważnymi, ale one domagają się pewnej przestrzeni ich postawienia. Nie przy szklance piwa czy wódki. Pisał Jan Paweł II, mniej jak widać bliski Kutzowi: "Kto nie uznaje Boga jako Boga, ten sprzeciwia się najgłębszej koncepcji osoby ludzkiej". Uwikłani w afery, uspokojeni, gdy idzie o cukier i płytcy w sferze pytań najważniejszych - wchodzimy. Weszliśmy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki