Logo Przewdonik Katolicki

Coś gorszego?

ks. Wojciech
Fot.

Sympatyczna, pogodna dziewczyna. Od wczesnej młodości w sercu nosiła to pragnienie. Nie taiła go. W jej pokoju nad łóżkiem wisiało wiele ilustracji, fotografii, a wszystkie o tym samym. O dzieciach Afryki. Ten kontynent, ci ludzie zawsze ją fascynowali, tam chciała jechać, pozostać, żyć, służyć... Skończyła jedną szkołę, potem drugą, zdała maturę i... weszła na drogę marzeń....

Sympatyczna, pogodna dziewczyna. Od wczesnej młodości w sercu nosiła to pragnienie. Nie taiła go. W jej pokoju nad łóżkiem wisiało wiele ilustracji, fotografii, a wszystkie o tym samym. O dzieciach Afryki. Ten kontynent, ci ludzie zawsze ją fascynowali, tam chciała jechać, pozostać, żyć, służyć... Skończyła jedną szkołę, potem drugą, zdała maturę i... weszła na drogę marzeń. Zdawała sobie sprawę, że jej decyzja nie będzie przez wszystkich rozumiana i akceptowana. Zebrała w sobie trochę odwagi i powiedziała: "Idę do klasztoru!" Następnego dnia ktoś z rodziny, kto tego nie rozumiał, zadzwonił, by podzielić się "smutną" informacją. Oto znamienny dialog: "Cześć, wiesz, co strasznego się stało z Anią?" "Nie. Co? Umarła?" "Nie, coś gorszego: wstąpiła do klasztoru...".
Zrezygnowawszy z naturalnego macierzyństwa, stała się prawdziwą matką dla wielu
Jan Paweł II, Stary Sącz 1999

Maj - miesiąc egzaminów dojrzałości oraz wielu decyzji młodych ludzi, którzy wchodzą na drogę samodzielności, pracy, kontynuowania nauki... Także na drogę życia zakonnego. Ta forma życia, to powołanie nie przez wszystkich wierzących i praktykujących jest rozumiane i akceptowane. Tym bardziej, gdy dotyczy powołań żeńskich. Sympatyczna, pogodna dziewczyna, która podejmuje decyzję o wyrzeczeniu się małżeństwa i fizycznego macierzyństwa, coraz częściej jest zjawiskiem dziwnym. Z jednej strony, bardzo wielu chce, by pracę w przedszkolu, katechezę, czynności pielęgniarki, wychowawczyni domu dziecka... wykonywały zakonnice. Z reguły zajęcia te spełniają bardzo dobrze, z poświęceniem i zaangażowaniem. Z drugiej strony, dziewczyny i młode kobiety, które chcą się temu poświęcić, nie są rozumiane nawet przez najbliższych.
W wielu zgromadzeniach zakonnych występuje kryzys powołań żeńskich, co ma uzasadnienie tylko w jednym - w niżu demograficznym. Rodziny, w których jest jedno, najwyżej dwoje dzieci, rzadko tworzą klimat pozytywny na ewentualność akceptacji powołania córki do życia zakonnego. Ksiądz to jeszcze, ale siostra...
Wspomniana na początku Anna jest dziś siostrą zakonną jednego ze zgromadzeń. Po maturze wstąpiła do klasztoru o charakterze misyjnym, by tam zrealizować swoje marzenia. Po okresie formacji złożyła śluby. Kilka lat pracowała w Polsce, potem wysłana została do Rzymu. Stamtąd bliżej do Afryki. Minął pewien czas i obecnie pracuje na Krymie. Choć to nie Afryka, jest bardzo szczęśliwa. W liście, który czytałem, napisała na koniec: "Proszę o modlitwę za naszą misję, byśmy byli świadkami miłości i troski zmartwychwstałego Pana o zbawienie każdego narodu i każdego człowieka. A może Pan Bóg kogoś tutaj zaprosi?"
Ojciec Święty Jan Paweł II cytowane zdanie wypowiedział o św. Kindze. Ona i wszystkie inne siostry, wyrzekając się macierzyństwa fizycznego, nie wyrzekają się macierzyństwa duchowego, które jest po prostu miłością do każdego dziecka. Do spotkanych ludzi. Oby takich kobiet nigdy nie zabrakło...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki