Niech patrzą

W szary, deszczowy dzień przyszło mi kiedyś czekać na przystanku miejskiego autobusu. Zdeterminowanym kandydatem na pasażera była jeszcze prócz mnie matka z dzieckiem na ręku. Mimo że na przystanku było pusto, kobieta stała w samym kącie przystankowej wiaty i tuliła do siebie dziecko tak, jakby usiłowała je ukryć. Przyjazd autobusu zmusił ją do opuszczenia kąta, a ja przy okazji...
Czyta się kilka minut

W szary, deszczowy dzień przyszło mi kiedyś czekać na przystanku miejskiego autobusu. Zdeterminowanym kandydatem na pasażera była jeszcze prócz mnie matka z dzieckiem na ręku. Mimo że na przystanku było pusto, kobieta stała w samym kącie przystankowej wiaty i tuliła do siebie dziecko tak, jakby usiłowała je ukryć. Przyjazd autobusu zmusił ją do opuszczenia kąta, a ja przy okazji kątem oka zauważyłam wyraźne oznaki choroby Downa na twarzy dziecka. To przypadkowe spotkanie dało mi do myślenia. Nie wiem, co sprawiło, że matka chciała wyraźnie ukryć chorobę dziecka przed wzrokiem innych - być może ten wzrok niejednokrotnie ją ranił i chciała go oszczędzić sobie i dziecku. Wstydliwie ukrywając chorobę dziecka, w rzeczywistości zawstydzała wszystkich zdrowych współpasażerów. Najwyraźniej nie liczyła bowiem na to, że spojrzą na jej dziecko tak, jak na każde inne. Spojrzą inaczej, z pożałowaniem. Choroba, słabość, niepełnosprawność bywa przez nas ukrywana, nie chcemy na nią patrzeć. Dlaczego jednak słabość ludzkiej kondycji miałaby być powodem do wstydu?

Prawdą jest, że na ogół wstydzimy się własnej słabości. Sądzimy bowiem najczęściej, że słabość nas poniża, a poniżenie tak przed samym sobą, jak i przed innymi trudno nam znieść. "Męki wstydu (i zazdrości) - powiada La Rochefoucauld - dlatego są tak ostre, że próżność nie może dopomóc do ich znoszenia". Naturalna staje się zatem chęć ukrycia tego, czego się wstydzimy. Ukrywamy własną słabość, boimy się, że zostaniemy "odkryci". Już Platon zauważył, że wstyd jest pewną częścią strachu. Wstydząc się własnej słabości, nie chcemy pogodzić się z naszą ludzką kondycją - i to zarówno mając na uwadze ułomność fizyczną, jak i moralną. Problem w tym, że nie zmienimy tego, jacy jesteśmy, chociaż decydujemy o tym, kim będziemy. Z pierwszym pozostaje się tylko pogodzić, o drugie - usilnie się starać. Słabość nie jest porażką, nie może też być powodem wstydu - porażką jest grzech. Nie uciekniemy od słabości, nie ma zatem sensu wstydliwie jej ukrywać, udając, że się nas nie ima. Nasza wielkość paradoksalnie polega na tym właśnie, że potrafimy się przyznać do naszej - ludzkiej słabości. Chorujemy, tracimy siły, nie radzimy sobie czasem z najprostszymi czynnościami, ale to nie powód, żeby nas wtedy wstydliwie ukrywać w obawie, że innym będzie na nas przykro patrzeć. Niech patrzą! Tacy właśnie jesteśmy! Godność i wielkość człowieka nie mierzy się idealnymi proporcjami ciała i błyskotliwą inteligencją. Sięga głębiej... Chrześcijanin winien o tym pamiętać.

W minionym tygodniu media szeroko komentowały pogarszający się stan zdrowia Papieża. Nie milkną spekulacje na temat tego, jak poradzi sobie z czekającymi go uroczystościami związanymi z obchodami dwudziestopięciolecia pontyfikatu. Jedni patrzą i żałują, drudzy patrzą i pytają: "jak długo jeszcze?", jeszcze inni stwierdzają, że czas najwyższy, by Papież sam zrezygnował z pełnionej funkcji. No cóż, media żyją z takich spekulacji. Tymczasem potrzeba ogromnej odwagi i pokory, by pokazać się światu z całą słabością i mimo słabości. Patrzmy! Może zrozumiemy, dostrzeżemy piękno człowieka spoza wszelkich ułomności i żadna matka nie będzie musiała zasłaniać twarzy chorego dziecka w obawie przed pytającym wzrokiem innych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2003