Logo Przewdonik Katolicki

Widziałem barwy stepu

Ks. Wojciech Krupczyński
Fot.

Gdy mówimy o Kazachstanie, na myśl przychodzą nam w pierwszej kolejności bezkresne stepy. Stepy, na które wyrzuceni zostali zesłańcy z wielu krajów jak "pyry z worka". Step w Kazachstanie jest barwny, rośnie na nim trawa z pięknym kłosem, różnorodne kwiaty. Nie takie jak w ogrodach - wymuskane, ukształtowane. To są kwiaty polne. Wśród wielości barw przeważają fiolet i róż,...

Gdy mówimy o Kazachstanie, na myśl przychodzą nam w pierwszej kolejności bezkresne stepy. Stepy, na które wyrzuceni zostali zesłańcy z wielu krajów jak "pyry z worka".


Step w Kazachstanie jest barwny, rośnie na nim trawa z pięknym kłosem, różnorodne kwiaty. Nie takie jak w ogrodach - wymuskane, ukształtowane. To są kwiaty polne. Wśród wielości barw przeważają fiolet i róż, wiele jest kwiatów żółtych w różnych odcieniach. Ale zauważyłem też i czerwone oraz białe. Różnorodność barw, które cieszą oko, a nawet upajają. Step - to przeważnie wielka równina, której końca nie widać, czasem jednak pofałdowana, jak w okolicach Karagandy, a patrząc od Oziornego (gdzie kiedyś proboszczem był mój przyjaciel ks. arcybiskup Tomasz), widać dwa wzgórza: na jednym znajduje się więzienie, a na drugim, na Sopce Wołyńskiej, krzyż, poświęcony Kazachstanowi i jego zesłańcom z napisem (dotąd tylko w czterech językach - kazachskim, rosyjskim, polskim, niemieckim): "Bogu chwała, ludziom pokój, męczennikom Królestwo Niebieskie, narodowi Kazachstanu wdzięczność, Kazachstanowi rozkwit".

Barwa ciszy i spokoju


W pobliżu Oziornego, na skałkach, przy zarastającym obecnie jeziorze, stoi figura Matki Bożej z rybami - poświęcona przez Ojca Świętego w Poznaniu. Została tam ustawiona przez pielgrzymów z Poznania, proboszcza z Oziornego, mieszkańców wsi, na pamiątkę "cudu", gdy 25 marca 1941 r. (Zwiastowanie) jezioro tak się podniosło, że dało rybom możliwość rozwoju. Ich duża ilość uratowała życie mieszkańcom wsi i okolicy w okresie wojny. Wieczorem przy figurze panuje cisza, którą przerywają tylko głosy ptaków wodnych i porykiwania pędzonych do zagród krów. Piękny zachód słońca, w oddali widać wieś. Cisza. Ojciec Marcin Babraj trafnie zauważa, że to jest niesamowite miejsce modlitwy, miejsce kontemplacji.
Hanka chodzi i przygląda się stepowi, skałkom, jezioru. Jesteśmy razem, ale równocześnie każdy jest sam w ciszy uroczego wieczoru przed Matką Bożą. Spoglądamy na piękną figurę Maryi i wspólnie przez chwilę modlimy się. Nie jest dla nas dziwne, że tutaj gromadzi się młodzież z Kazachstanu na wspólną modlitwę, rozważania i śpiew, w czasie trwania "dni młodzieży" w sierpniu. Barwa stepu, której w mieście nie doświadczymy, a która jest każdemu człowiekowi potrzebna do dobrego funkcjonowania. Barwa ciszy i spokoju.

Barwa wiary


W Oziornem, w Astanie, w Karagandzie, w Kokczetawie dostrzegamy i nawiedzamy kościoły. Na nich krzyże. Krzyż na klasztorze Karmelitanek Bosych w Karagandzie jest przepięknie widoczny. To znów inna barwa Kazachstanu - stepu, który zaskakuje i wzbudza refleksję nad spływającą na ten kraj łaską rozwoju i głoszenia Słowa Bożego - zbawienia dokonanego w Jezusie Chrystusie. Bo czyż modlący się Karmel to nie piękna barwa, błysk łaski Bożej, która tu się rozlewa? Budują się nowe meczety, z których błyszczą półksiężyce, w Astanie duża synagoga - czyż to nie dar "barwy Bożej" dla kraju, który wraz z innymi miał być ateistyczny, a teraz wraca z trudem do korzeni wiary?
Jeśli chcesz spokojnej refleksji, spotkania w ciszy z Bogiem, jedź do Kazachstanu, jedź w jego bezkres i ciszę, w jego barwę - bo to kraj kontemplacji, rozwoju, spokoju i miłości. Tam ma się ożywić we wrześniu tego roku "duch Asyżu" przez modlitwę różnych religii świata, o pokój na świecie, o dar jedności dla ludzi, ma się zrodzić, jak powiedział kard. Angelo Sodano, "duch Astany". A dzieje się to z inicjatywy prezydenta kraju Nursułtana Nazarbajewa. To znów jedna z barw stepu - Kazachstanu. Barwą szczególną są więc kościoły, meczety, odradzające się życie religijne.

Barwa modlitwy


Wielką i piękną barwą stało się w Kazachstanie 17 maja 2003 r. unormowanie administracji Kościoła katolickiego, w ogłoszeniu której uczestniczył nuncjusz apostolski w Kazachstanie ks. arcybiskup Józef Wesołowski, ale także prezydent Nazarbajew, który wyraził swoją radość z tego powodu. Powstała archidiecezja w Astanie i diecezja w Ałmty. Do metropolii należą także diecezja Karagandyjska i Administracja Apostolska w Atyrau. Nieco wcześniej powstała metropolia prawosławna. Ingres do katedry w dniu 6 lipca naszego przyjaciela ks. arcybiskupa metropolity Tomasza Pety był głównym celem przyjazdu "delegacji" z Polski do Astany. Odczuliśmy jedność z Kościołem Kazachstanu, jego rozwój i miłość do pasterzy Kościoła, doświadczyliśmy piękna jego wiary. Wskazuje na to całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu w katedrze w Astanie, w której uczestniczą mieszkańcy stolicy, a także przez trzy noce w tygodniu delegacje z parafii archidiecezji. My także zasmakowaliśmy tej barwy miłości do Chrystusa, nieustannie obecnego wśród swego ludu podczas nocnej adoracji. Hanka, jedna z uczestniczek "delegacji" powie później: - To było piękne, pierwszy raz brałam udział w takiej modlitwie, byłam na adoracji sama z Chrystusem w godzinie nocnej.
Całodzienna adoracja odbywa się także w Oziornem, małej wiosce, gdzie króluje Matka Boża Królowa Pokoju. Na takie dzieło modlitwy nie mogą się łatwo zdobyć parafie w katolickiej Polsce. Czyż to nie znów barwa, która raduje? Takie wymowne wyrazy wiary, a także życie Kościoła w Kazachstanie - to perły wśród różnorodnych barw stepu. One budują jedność 120 narodów tam zgromadzonych przez zesłania, a człowiek człowiekowi staje się bratem.
Po raz kolejny widziałem barwy, przepiękne barwy stepu. Niech Bogu za to będą dzięki.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki