Dyplomacja Big Brothera

Polska zbyt sobie ceni suwerenność wywalczoną po latach niewoli, by się jej pozbywać na rzecz socjalistycznej międzynarodówki.



Polityka międzynarodowa stała się nudna. Jej obserwatorzy zachowują się podobnie jak maniakalni "oglądacze" filmów akcji. Potrzebują coraz silniejszych bodźców. A po wojnie irackiej, po konfliktach wewnątrz NATO i Unii Europejskiej trudno znaleźć równie...
Czyta się kilka minut
Polska zbyt sobie ceni suwerenność wywalczoną po latach niewoli, by się jej pozbywać na rzecz socjalistycznej międzynarodówki.

Polityka międzynarodowa stała się nudna. Jej obserwatorzy zachowują się podobnie jak maniakalni "oglądacze" filmów akcji. Potrzebują coraz silniejszych bodźców. A po wojnie irackiej, po konfliktach wewnątrz NATO i Unii Europejskiej trudno znaleźć równie atrakcyjne tematy. Polska opinia publiczna żyje więc w przekonaniu, że wszystko jest w porządku, jesteśmy liczącym się mocarstwem, a sprawy podążają w jak najlepszym kierunku. Niestety, tak nie jest.

Gdzie jest polski szablon?

Pisałem już kiedyś, że brakuje nam czegoś, co nazywane jest planowaniem politycznym. Siedzimy sobie w kącie i popiskujemy: chcemy do NATO, chcemy do Unii, nie zauważywszy, że jesteśmy już od dawna członkiem pierwszej z tych organizacji, a de facto od czasu referendum akcesyjnego także i drugiej. Polska polityka - zarówno ta rządowa jak i opozycyjna powinna mieć w kieszeni gotowy szablon zatytułowany polskie NATO oraz polska Unia. Na nasz własny użytek (to trudne dla ekipy Millera będącej zbiorowym rzecznikiem rządu), a nie do wiadomości postronnych, powinniśmy określić przede wszystkim, jaka Unia odpowiada polskim oczekiwaniom. I to dosyć precyzyjnie, czyli jaka byłaby najlepsza dla nas polityka rolna, zasady przyznawania funduszy strukturalnych, polityka zagraniczna i konstytucja europejska. Mogą to być najdziksze pomysły w rodzaju stworzenia rządzącej rady mędrców. Nieważne. Powinny być przemyślane i oparte o polski interes narodowy. A potem należy taki idealny obraz Unii dla Polski przykładać do wszelkich pomysłów powstających w Brukseli. I sprawdzać, czy projekty pozostałych 24 członków, i w jakim stopniu (50, może 60, a może 30 procent), odpowiadają naszemu obrazowi. Bez takiego generalnego projektu chorujemy na to, co jest stałym problemem polskiej polityki, czyli na jej relatywność. Ktoś wykreślił Boga z Konstytucji europejskiej - dawaj, protestujemy. Ktoś inny wpisał do niej prezydenta - no nie, to się nie zgadza z naszym myśleniem. Mam jednak nieodparte wrażenie, że te reakcje mają się nijak do całościowej wizji struktur europejskich, bo takowej nie posiadamy. Podobnie jest z NATO. Organizacja atlantycka zmieniła się zasadniczo. A polityka RP niczym tuwimowscy straszni mieszczanie powiada: "tu dom, tu studnia, tu koń, tu drzewo" widząc wszystko osobno.

Zasady - co to takiego?

Najnowszy przykład takiego osobnego myślenia dali posłowie podczas dyskusji o uchwale sejmowej dotyczącej zbrodni wołyńskich. Pomieszano kompletnie dwa porządki: moralny i polityczny. Nikt nie wątpi, że politycznie wskazane i warte zapłacenia dość wysokiej ceny jest porozumienie z Ukrainą. Podkreślił to w swoim posłaniu Ojciec Święty. Zarazem jednak, zapomniano o tym, że porozumienia nie da się budować na półprawdach, będących bardziej wyrafinowaną, a przez to groźniejszą formą kłamstwa. Rozumiem doskonale, że dla panów Millera, Kwaśniewskiego czy Borowskiego ocena zbrodni wołyńskich jest czymś drugorzędnym wobec celów politycznych. Ale uchwała Sejmu ma w Polsce walor zupełnie inny niż oświadczenia polityków. Uchwała Sejmu to (jak byśmy nie oceniali ludzi w ławach poselskich zasiadających) głos narodu. Jeśli nie można było ze względów politycznych powiedzieć całej prawdy, to może lepiej było pozostawić Wołyń oświadczeniom władzy wykonawczej, oszczędzając obywatelom politycznego spektaklu. (...)

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2003