Królowa Ziemi Wielkopolskiej

Rozmowa z Prokuratorem Krajowym C. Or. oraz Superiorem Sanktuarium Świętogórskiej Róży Duchownej w Gostyniu - Księdzem Lic. Zbigniewem Starczewskim



W historii sanktuarium bardzo ważną rolę odegrały kobiety, które nie tylko, że nie szczędziły swoich wysiłków finansowych, ale także dbały o każdy szczegół w nowo powstającej świątyni.



Niewątpliwie piękno oraz niezwykły...
Czyta się kilka minut
Rozmowa z Prokuratorem Krajowym C. Or. oraz Superiorem Sanktuarium Świętogórskiej Róży Duchownej w Gostyniu - Księdzem Lic. Zbigniewem Starczewskim

W historii sanktuarium bardzo ważną rolę odegrały kobiety, które nie tylko, że nie szczędziły swoich wysiłków finansowych, ale także dbały o każdy szczegół w nowo powstającej świątyni.

Niewątpliwie piękno oraz niezwykły urok naszej bazyliki zawdzięczamy kobietom - hojnym fundatorkom. Tak bowiem losy dziwnie się układały, że główny ciężar praktycznie od samego momentu rozpoczęcia budowy świątyni, aż do jej ukończenia, musiały ponieść właśnie panie. Jednak pierwszym fundatorem i inicjatorem budowy świętogórskiej bazyliki był Adam Konarzewski, który osobiście bardzo zaangażował się w budowę świątyni. Ósmego września 1675 roku odbyło się uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego pod nową świątynię, która miała zostać zbudowana na wzór kościoła pw. świętych Piotra i Pawła w Krakowie. Nieoczekiwanie jednak w 1676 roku Adam Konarzewski umarł, i właściwie od tego momentu patronat nad budową kościoła obejmują kobiety. Pierwszą z nich jest wdowa po fundatorze Zofia z Opalińskich Konarzewska, która strapiona po śmierci męża wyjechała do Włoch. Zwiedzając Wenecję, oczarowana świątynią Santa Maria della Salute powstałą według projektu Baltazara Longheny postanowiła, że na Świętej Górze powstanie bliźniacza świątynia. I tak w lipcu 1677 roku przystąpiono do budowy kościoła według włoskich planów. Zofia Konarzewska po jakimś czasie wyszła powtórnie za mąż za wojewodę podlaskiego Wacława Leszczyńskiego. Pomimo, że zabrakło kopuły zamykającej budowę kościoła, dzięki usilnym staraniom Zofii Konarzewskiej-Leszczyńskiej 8 września 1698 roku biskup poznański Hieronim Wierzbowski dokonał konsekracji nie dokończonej świątyni. Po śmierci Zofii Leszczyńskiej mecenat nad budową bazyliki przejęła jej pasierbica a zarazem synowa Teofila z Leszczyńskich - Konarzewska, żona jedynego syna Adama i Zofii Konarzewskich, która również bardzo wcześnie owdowiała. Dzięki jej energicznym staraniom na Świętą Górę przybył Pampeo Ferrari, który miał zbudować kopułę kościoła. Tak też się stało.

Ale tu znowu powtarza się historia pierwszej fundatorki, bowiem Teofila Konarzewska także ponownie wychodzi za mąż.

- Tak i jej drugim mężem zostaje książę Janusz Wiśniowiecki. Dzięki temu kolejny zacny polski ród wspomógł budowę sanktuarium. Małżeństwo z księciem Wiśniowieckim znacznie wzmocniło finanse Teofili, która wyjątkowo hojnie wspierała bazylikę licznymi inwestycjami. Tradycyjnie już po Teofili Wiśniowieckiej kolejną fundatorką Świętej Góry zostaje kobieta - Weronika, wnuczka Adama i Zofii Konarzewskich, a córka Teofili i Filipa. Dzięki niej nastąpiła rozbudowa sanktuarium oraz budowa kompleksu klasztornego. Weronika również niezwykle szczodrze obdarowała sanktuarium sprzętami i paramentami liturgicznymi oraz bardzo okazałym wyposażeniem. Na zakończenie wspomnę jeszcze jedną ważną kobietę związaną ze Świętą Górą - Helenę Rogalińską, która była fundatorką ołtarza głównego naszej świątyni. Dzięki tym wszystkim wspaniałym kobietom bazylika Świętogórska stała się jednym z najcenniejszych zabytków architektury barokowej w Polsce.

Pielgrzymi przybywają na Świętą Górę, by oddać swoje troski, prośby oraz podziękowania Świętogórskiej Róży Duchownej. Jaka jest historia tego cudownego wizerunku Matki Bożej?

Niestety, nie ma dokładnych przekazów źródłowych co do początków obecności obrazu na Świętej Górze. Tak samo jak nie wyjaśnioną kwestią pozostaje autorstwo wizerunku Świętogórskiej Róży Duchownej. Jedno jest pewne, że początki kultu maryjnego na Świętej Górze datują się na XI bądź XII wiek. Pierwszy zapis historyczny, jakim dysponujemy, pochodzi z 1468 roku i mówi nam o zbudowaniu przez właściciela Gostynia przy współudziale mieszczan kaplicy dla "obrazu z dawna sławnego". Wiadomo również ze źródeł historycznych, że kult tego obrazu słynącego ze szczególnych łask rozszerzał się niezwykle szybko - stąd kolejne budowy coraz większych świątyń w tym miejscu. Obecnie czczony wizerunek Matki Bożej został namalowany w 1540 roku przez nieznanego artystę najprawdopodobniej według znanego mu poprzedniego obrazu, który bądź został zniszczony, bądź zaginął. Ostatnia konserwacja obrazu w jakiejś mierze potwierdza wcześniejsze przypuszczenia, że data widniejąca na obrazie jest datą przemalowania obrazu. Wizerunek Świętogórskiej Róży Duchownej namalowany jest na desce i ukazuje Matkę Bożą, która w lewej ręce trzyma Dzieciątko, a w prawej kwiat róży. Obraz ukazuje również pejzaż Gostynia z górującym nad miastem kościołem farnym i z przybudowaną do niego w 1529 roku kaplicą św. Anny.

24 czerwca 1928 roku obraz Matki Bożej Świętogórskiej został koronowany przez Prymasa Polski Księdza Kardynała Augusta Hlonda, który był bardzo związany z sanktuarium na Świętej Górze.

- Złote papieskie korony rzeczywiście nakładał sam Kardynał August Hlond. Była to pierwsza koronacja obrazu Matki Bożej na ziemiach wielkopolskich. Ponieważ było do przewidzenia, że na koronację przybędą tłumy wiernych, których bazylika by nie pomieściła, na wzgórzu gostyńskim zbudowano specjalny piękny ołtarz polowy. Od tego dnia wzgórze zwane jest placem koronacyjnym. Korony zostały wykonane z wotów, pięknych złotych brosz, pierścieni i innych darów zawierających piękne i drogocenne kamienie, które zostały umieszczone w koronach. Z pozostałego złota i drogocennych kamieni została wykonana przepiękna monstrancja. Korony naszej Świętogórskiej Pani uznawane są za jedne z najpiękniejszych. Dzień koronacji był wielkim wydarzeniem zarówno dla Świętej Góry i Gostynia, jak i całej Wielkopolski, która Świętogórską Madonnę obrała sobie za patronkę. Chciałbym tutaj wspomnieć, że wielkim czcicielem Matki Bożej Świętogórskiej był kardynał Mieczysław Ledóchowski, a także arcybiskup Florian Stablewski oraz arcybiskup Antoni Baraniak, dzięki staraniom którego sanktuarium świętogórskie zostało wyniesione przez papieża Pawła VI do godności bazyliki mniejszej. Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński nazywał gostyńską Madonnę - Świętogórską Różą Duchowną, Matką Kościoła i Królową Polski. Natomiast uroczystościom jubileuszu 50-lecia koronacji naszej Gostyńskiej Matki Bożej, przypadającym w 1978 roku, przewodniczył metropolita krakowski kardynał Karol Wojtyła, który cztery miesiące później zasiadł na tronie Piotrowym.

Niedaleko Świętogórskiej Madonny przyszedł na świat Sługa Boży Edmund Bojanowski. Jego związki z tym świętym miejscem są szczególne.

- To prawda, bowiem w wieku około 4 lat mały Edmund ciężko zachorował. Praktycznie nie widziano już dla niego ratunku. Jak wspominają źródła, matka jego Teresa z Umińskich Bojanowska w wielkim bólu przybyła do Matki Świętogórskiej, by polecić Jej swoje umierające dziecko. Ojciec Edmunda w tym samym czasie nie mając siły obserwować opadającego z sił syna, wyszedł gdzieś na "opłotki". Gdy oboje rodzice po jakimś czasie wrócili do domu, zastali w nim zdrowego syna. Matka Edmunda od razu zorientowała się, że ten cudowny dar otrzymali od Świętogórskiej Róży Duchownej. W dowód za to cudowne uzdrowienie syna, Teresa Bojanowska złożyła u stóp świętogórskiej Piety wotum - Oko Opatrzności Bożej. Bardzo często przed obliczem Róży Duchownej modlił się Edmund Bojanowski, który właśnie tu w naszym sanktuarium wzmacniał swoje życie wewnętrzne.

Od początku istnienia Świętej Góry z tym miejscem związani są filipini z Kongregacji Oratorium Świętego Filipa Neri.

- Naszą obecność w tym miejscu zawdzięczamy pierwszemu fundatorowi świetogórskiej świątyni Adamowi Konarzewskiemu. Był on wielkim wielbicielem zarówno postaci, jak i idei świętego Filipa Neri. Takim samym czcicielem tego świętego był ksiądz Stanisław Grudowicz, który pasterzował w parafii pw. św. Małgorzaty na poznańskiej Śródce. Jemu właśnie zaproponował Adam Konarzewski opiekę nad powstającą nową świątynią. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu i silnej woli księdza Grudowicza powstała w Polsce Kongregacja Oratorium Świętego Filipa. Oficjalna erekcja Filipinów na Świętej Górze nastąpiła w samo święto Nawiedzenia Matki Bożej w 1668 roku.

Tak więc jesteśmy kustoszami tego miejsca od momentu jego powstania aż do chwili obecnej. Jedynie czas zaborów oraz II wojna światowa odebrały filipinom możliwość opieki nad sanktuarium świętogórskim. Mamy to wielkie szczęście, że nasze sanktuarium nieustannie tętni pielgrzymkowym życiem. Bardzo dużą wagę przywiązujemy do naszej posługi w konfesjonale, w którym praktycznie nieustannie służymy naszym wiernym. Staramy się, aby w naszym sanktuarium wierni mogli rozwijać swoją duchowość. Służą temu także liczne rekolekcje, jakie się tutaj odbywają. Ktoś kiedyś pięknie powiedział, że miejsce to jest twierdzą modlitwy, mam nadzieję, że takim pozostanie.

Dziękuję za rozmowę

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2003