Można to kupić w niektórych aptekach. Kosztuje 39 złotych. Jest to urządzenie, które bada mocz i na podstawie odczynników wykazuje, czy w ciągu ostatnich sześciu tygodniu dana osoba brała narkotyki, czy nie. Dla Eweliny, która ma męża i czworo dzieci, 39 zł to koszty związane z zakupem żywności dla całej rodziny na dwa dni. Jednak nie żałuje tych pieniędzy, bo nie chce, by najstarszy syn wpadł w sidła narkomanii, a ma uzasadnione obawy co do tego. Co pewien czas sprawdza więc swoje dziecko i w ten sposób, choć biedniej, ale spokojniej żyje i śpi.
Miłość kosztuje. Rodzice, chcąc zapewnić dziecku dobrą, spokojna przyszłość, muszą niekiedy, jak to się dawniej mówiło, odjąć sobie od ust. Stąd korepetycje, wakacje językowe, gimnastyka korekcyjna i wiele innych pomocy, za które po prostu trzeba płacić. W tym także mieści się wspomniane urządzenie do badania, określające, czy dziecko ćpało, czy nie. Owszem, trudno wydać na to pieniądze, gdy brakuje na chleb. W Polsce tysiące rodziców nie wie, ani nic nie przeczuwa, że ich dziecko już wie, jak smakuje narkotyk. Z reguły te dzieci nie pochodzą z rodzin najuboższych. Dziewczynki i chłopcy liczący 14-16 lat mogą pozwolić sobie na wiele, bo ich rodzice ciężko pracują i wiele sobie odmawiają. Coraz częściej jednak wśród młodzieży rozprowadzanie narkotyków jest sposobem zarobkowania. Mawiało się kiedyś, że żadna praca nie hańbi, dziś jednak już nie zawsze można to powtarzać. Moralnie "praca" prostytutek, dealerów narkotyków, "żołnierzy" mafii pozostaje całkowicie naganna i jest grzechem. Jednak wśród ludzi podejmujących wyżej wymienione profesje są i tacy, których życiowa rozpacz pchnęła do zajęć, które hańbią.
Wkrótce wakacje. Czas wypoczynku i poznawania nowych ludzi i świata... Także czas niebezpiecznej konfrontacji z pokusami. Także z narkomanią. Przed zakupem urządzenia odczytującego, czy dziecko brało narkotyki, czy nie, zachęcam rodziców i wychowawców do rozmowy z dziećmi na ten temat. Proszę, by dzieciom kilkuletnim i kilkunastoletnim nie szczędzić czasu, darzyć zaufaniem - ale roztropnym - fundować to, co jest dobre, zdrowe i bezpieczne. Miłość kosztuje. Moich Czytelników, którzy nie mają kłopotów ani problemów finansowych, zachęcam do przemyśleń wokół tematu: Komu mogę pomóc w pokryciu - choćby częściowo - kosztu obozu, kolonii, oazy, pielgrzymki, biwaku, wycieczki... Trzeba mieć wyobraźnię miłosierdzia na potwierdzenie swojej wiary. Także, by wyprzedzić zło, które jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci i młodzieży, tym bardziej podczas wakacji. Ludzkiego serca nie zastąpi żadna instytucja rządowa ani fundacja, tak samo żaden dom dziecka nie zastąpi domu rodzinnego.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








