Logo Przewdonik Katolicki

Skręt ku przepaści

Benon Gaziński, Piotr Klimaszewski
Fot.

System prawa karnego jest w naszym kraju "dziurawy". Korzystają z tego nie tylko dopuszczający się nadużyć politycy, lecz również przemysł narkotykowy. Szkoła ponadgimnazjalna w jednym z niewielkich miast - nie wymieniamy jego nazwy, gdyż podobny obraz można byłoby zapewne otrzymać w wielu innych. Badaniom ankietowym poddaliśmy blisko 500 uczniów, czyli ponad 2/3 ogółu. Uzyskaliśmy...

System prawa karnego jest w naszym kraju "dziurawy". Korzystają z tego nie tylko dopuszczający się nadużyć politycy, lecz również przemysł narkotykowy.



Szkoła ponadgimnazjalna w jednym z niewielkich miast - nie wymieniamy jego nazwy, gdyż podobny obraz można byłoby zapewne otrzymać w wielu innych. Badaniom ankietowym poddaliśmy blisko 500 uczniów, czyli ponad 2/3 ogółu. Uzyskaliśmy wynik nieomal identyczny z ogólnopolskimi badaniami CBOS z maja 2004 roku - prawie co czwarta osoba z zapytanych (24 procent) przyznała się, że przynajmniej raz w życiu sięgnęła po narkotyki. Ponad połowa z nich uczyniła to w wieku 16-17 lat. Wydaje się, że najstarsi z uczniów, jeśli nie czynili tego wcześniej, są mniej do tego skłonni. Największe zagrożenie pojawia się od 14 roku życia do uzyskania pełnoletności. Częściej sięgali po narkotyki uczniowie pochodzący z miasta niż ze wsi, ale różnica była niewielka. Podobnie też niezbyt duża różnica występuje w odniesieniu do wykształcenia rodziców - dzieci mające lepiej wykształconych rodziców miały częściej kontakt z narkotykami niż te, których rodzice mieli wykształcenie zawodowe bądź podstawowe. W przeprowadzonych badaniach nie stwierdzono natomiast istotniejszego związku pomiędzy częstotliwością sięgania po narkotyki a stanem rodziny i jej zamożnością. Zdecydowanie częściej natomiast są to chłopcy niż dziewczęta.

Jak to jest?



Marihuana, haszysz i skun - narkotyki otrzymywane z konopi indyjskich są najczęstszymi (75 proc.), po które sięga się po raz pierwszy w życiu. Dalszymi w kolejności, pod względem inicjacji narkotycznej, są amfetamina, ekstazy i LSD. "Pierwszy raz" ma miejsce zazwyczaj w kręgu rówieśniczym. Dlaczego to zrobili? Najczęściej na to pytanie pada odpowiedź: "aby zobaczyć, jak to jest" oraz "by nie czuć się gorszym". Na szczęście zdarzają się też stwierdzenia: "aby spróbować i nigdy już więcej nie brać". Brzmi to wiarygodne dla sporej części uczniów - jedynie 40 proc. z ankietowanych, którzy próbowali już narkotyków, zażywało je w okresie ostatniego roku. Warto przyjrzeć się tej grupie uważniej. Co czwarty czynił to do pięciu razy, a 10 proc. - dziesięciokrotnie i więcej. Odnosząc te wielkości do ogółu badanej zbiorowości, oznacza to, że w okresie ostatniego roku co dziesiąty uczeń sięgał po narkotyki, chociaż większość czyni to dość sporadycznie. Najbardziej zagrożeni nałogiem są ci, którzy przyznali się do narkotyzowania się co najmniej dziesięć razy w ciągu roku - stanowili oni 2,5 proc. ankietowanych.

By nie było "już za późno"



Na pytanie otwarte, czy podejmowałeś próby definitywnego zerwania z narkotykami, najczęściej odpowiadano: "nie jestem uzależniony". Bywały też zapewnienia: "tak - teraz już nie biorę" oraz tragiczne wyznania: "jest już za późno".
Młodzież zazwyczaj jest świadoma zagrożeń, jakie niosą ze sobą narkotyki. Zauważyć jednak można, że ci, którzy po nie sięgnęli, częściej bagatelizowali niebezpieczeństwa związane z grupą tzw. miękkich narkotyków. W ocenie szkodliwości "trawka" zajmuje miejsce podobne jak papierosy.
Gdzie można zdobyć ów "zakazany owoc"? Większość zainteresowanych nie ma z tym żadnego problemu. Głównym źródłem zaopatrzenia w narkotyki są rówieśnicy (37 proc.), a następnie dealerzy i dyskoteki (po 25 proc. odpowiedzi). Na dalszych miejscach znajduje się teren szkoły i pub.
Zrozumiałe, że młodzież, która nigdy nie sięgnęła po narkotyki, ma zupełnie inne zdanie. W grupie tej częściej padają deklaracje ostrzegające rówieśników, którzy sięgają w ich obecności po narkotyk. Niektórzy bardzo dobitnie wyjaśniali, dlaczego nigdy nie próbowali narkotyków - "nie jestem samobójcą". Na podstawie odpowiedzi tej grupy młodzieży można wnosić, że ma ona wyraźniej wykształcone poczucie własnej wartości, a ponadto potrafi aktywniej (sport, hobby, taniec czy muzyka) spożytkować czas wolny.
Przeprowadzone badania pozwalają na sformułowanie kilku ocen ogólniejszych. Nie wszyscy, którzy sięgnęli po narkotyki, staną się narkomanami - zdaje się, że część wypowiedzi bagatelizujących lub wyolbrzymiających problem,
a pojawiających się w mediach, może stanowić, niekiedy wbrew zamierzeniom autorów wypowiedzi, formę ukrytej reklamy ("skoro narkotyki są tak bardzo powszechne, to dlaczego i ja nie miałbym ich spróbować").
Przeświadczenie znacznej części młodzieży o tym, że ma nad narkotykami kontrolę, jest często złudne - granica, po której przekroczeniu następuje uzależnienie, tak jak i w przypadku innych nałogów, nie jest wyraźnie zakreślona. Przekroczyć ją łatwo, a powrót z krainy iluzorycznego szczęścia jest bardzo trudny... Na to winni uwrażliwiać młodzież ich rodzice i wychowawcy.

Ucieczka od wolności



Znaczącego wzrostu rozpowszechnienia narkotyków wśród młodzieży w ostatnich latach nie można wyjaśniać tylko tym, że w poprzednim systemie problem ten często usiłowano przemilczeć. Wiele bowiem przemawia za tym, że nasilenie się narkomanii jest jednym z negatywnych skutków transformacji systemowej. Podczas realnego socjalizmu przeciętny Polak zarabiał (według czarnorynkowego kursu) zaledwie kilkanaście dolarów miesięcznie, a dzisiaj kilkaset. Oznacza to, że narkotyki wielokrotnie potaniały. Sprzyjać może im nie tylko frustracja biednych czy bezrobotnych, ale - paradoksalnie - również dostatek, zwłaszcza jeśli łączy się on z konsumpcyjnym nastawieniem do życia. Najskuteczniejszą obroną przed narkotykami jest ta, która wynika z systemu wartości, nie tych deklarowanych na zewnątrz, lecz wewnętrznie praktykowanych. Formułując to językiem niemieckiego filozofa Ericha Fromma (podobnie ujmuje to również nasz Papież), dla zachowań jednostki w życiu codziennym bardzo istotne jest rozróżnienie dwóch wzorców postępowania: "więcej mieć" i "bardziej być". Chociaż tak ujęte pytanie nie pojawiło się w naszej ankiecie, nie mamy wątpliwości, że klientelę rynku narkotyków stanowią bardziej ci, których można zaliczyć do grupy reprezentujących postawę "mieć", niż "być".
Aby to wyjaśnić i uzasadnić, warto raz jeszcze sięgnąć do Fromma, jego znacznie wcześniejszej książki "Ucieczka od wolności" ("The Escape from Freedom"). Opublikowana zaledwie w kilka lat po zakończeniu wojny stanowi wnikliwą analizę psychologiczną społeczeństwa niemieckiego po upadku totalitarnego państwa. Jak wskazuje Fromm, przestrzeń odzyskanej wolności bywa wtedy źle wykorzystywana. Kiedy rygory represyjnego systemu zanikają, grozi "ucieczka od wolności", czyli jej rozumienie jako wolności "od". "Od" oznacza wolność od wszelkiego rodzaju ograniczeń i - jak poucza Fromm - prowadzi ona do innej formuły zniewolenia. Zniewolenia wewnętrznego, które dla rozwoju człowieka jest bardziej groźne niż zniewolenie poprzez system polityczny... Zjawisko opisane kilkadziesiąt lat temu przez Fromma ujawniło się i obecnie, po upadku PRL-owskiej "dyktatury proletariatu".
Wielkich zaniedbań dopuściły się media i system prawny, które w stopniu dalece niedostatecznym wywiązują się ze swej misji społecznej. Tak powszechna w środkach społecznego przekazu przemoc, obecność treści pornograficznych i upadek wymogów moralnych pozostają przecież w bezpośrednim związku z nasileniem różnorodnych patologii społecznych, w tym i zjawiska narkomanii. System prawa karnego jest w naszym kraju "dziurawy". Korzystają z tego nie tylko dopuszczający się nadużyć politycy, lecz również przemysł narkotykowy. Wytwarzanie, dystrybucja, jak i posiadanie narkotyków jest w Polsce zabronione - to ważne, szczególnie wobec beztroski niektórych środowisk usiłujących ten stan zmienić. Docenić należy również wysiłki policji zwalczającej wytwarzanie i dystrybucję narkotyków. Rzeczą moralnie niedopuszczalną, a przecież prawnie możliwą, jest jednak ukryta reklama narkotyków, wolny obrót surowcami do ich otrzymywania, jak również akcesoriów służących rozwojowi swoistej "kultury" ich używania. Przed kilkoma tygodniami doniósł o tym w swym raporcie tygodnik "Newsweek" (wydanie polskie). Otóż, wbrew temu, że wytwarzanie narkotyków jest przestępstwem, bezkarnie i dogodnie, poprzez Internet, można zaopatrywać się w nasiona konopi indyjskich, by je dla siebie (i nie tylko) wytwarzać w warunkach domowych, chociażby w doniczkach! Tego już nasze prawo nie zabrania, podobnie jak i handlu koszulkami, majtkami, popielniczkami czy innymi przedmiotami promującymi narkotyki oraz fajkami wodnymi służącymi do ich zażywania. Wyrazić trzeba tylko nadzieję - i o to zabiegać - aby porządkując nasze państwo i naprawiając defekty systemu prawnokarnego, stan ten zmienić.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki