Balet, który daje nadzieję

Obejrzałam ostatnio dwa spektakle baletowe. Jednego z nich, "Matka Teresa i dzieci świata" legendarnego Maurice'a Bejarda, nigdy nie zapomnę.



Pamiętam swoje pierwsze świadome zetknięcie z tańcem współczesnym. Było to w poznańskim Teatrze Wielkim na spektaklu Polskiego Teatru Tańca. Porwało mnie morze uczuć i emocji - dobrych emocji. Wychodziłam z teatru pełna - kiedyś powiedziałabym...
Czyta się kilka minut
Obejrzałam ostatnio dwa spektakle baletowe. Jednego z nich, "Matka Teresa i dzieci świata" legendarnego Maurice'a Bejarda, nigdy nie zapomnę.

Pamiętam swoje pierwsze świadome zetknięcie z tańcem współczesnym. Było to w poznańskim Teatrze Wielkim na spektaklu Polskiego Teatru Tańca. Porwało mnie morze uczuć i emocji - dobrych emocji. Wychodziłam z teatru pełna - kiedyś powiedziałabym - pozytywnej energii, pragnęłam dobra i wierzyłam w nie. Miałam w sobie wiarę, bo ta sztuka dawała nadzieję. Sztuka współczesna w swych trendach brutalistycznych, tak ostatnio modnych i chętnie wystawianych, nie daje nadziei. Nie mówię, że jest zła i bezwartościowa, owszem, jest pełna cierpienia i pokazuje prawdę o dzisiejszym świecie i człowieku, ale to nie jest cała prawda. Wychodzę z teatru cierpiąca i wstrząśnięta, ale nie chce mi się żyć, na ludzi nie mam ochoty nawet patrzeć (co dopiero rozmawiać), nie mówiąc już o jakiejkolwiek nadziei czy wierze. Prawdą jest tylko to, że Sarah Kane (jako typ brutalistki) krzyczy o miłość, pragnie jej - i nie dostaje.

Matka Teresa na scenie

Do tych krótkich rozważań na temat sztuki współczesnej skłoniły mnie dwa spektakle baletowe, które niedawno obejrzałam. Jeden z nich to "Kronika zapowiedzianej śmierci" poznańskiego młodego choreografa Pawła Mikołajczyka, któremu w pracy nad koncepcją spektaklu pomagał wrocławski reżyser Krzysztof Warlikowski z żoną. Wymyślili szukanie miłości w prosektorium. Nie chcę być złośliwa, ale nie umiem inaczej opisać tego przedsięwzięcia, a co ma do tego przepiękna powieść Marqueza? A więc z jednej strony taniec, który mnie w ogóle nie poruszył, a jedynie zasmucił, znudził i zniesmaczył duchową pustką, a z drugiej przedziwny spektakl Bejarda niosący treści tak bardzo pozytywne, że według niektórych aż niebezpieczne. Dlaczego niebezpieczne? Bo według obowiązujących trendów, mówienie o pięknie i wierze jest kiczem, natomiast zło i cierpienie bez sensu ma dopiero świetną ekspresję. Na szczęście widziałam przedstawienie Bejarda i jego Compagnie M pt. "Matka Teresa i dzieci świata", które zainaugurowało IX Krakowską Wiosnę Baletową w ramach Festiwalu "Dedykacje". Aby je zrobić, potrzeba było nie lada odwagi, bo takie przyszły czasy, że nie wypada mówić wprost o miłości i Bogu, niektórym robi się mdło i są zażenowani. W sali Teatru im. Słowackiego publiczność była zaszokowana, ale wychodziła w milczeniu.

Modlitwa, czyli drążek

Kim jest ten odważny człowiek, który w spektaklu mówi, że modlitwa jest tym dla człowieka religijnego, czym drążek dla tancerza? To Maurice Bejard - jeden z największych artystów sztuki baletowej ostatniego półwiecza. Urodził się w 1927 roku, debiutował jako tancerz, a potem choreograf w Paryżu. Kształcił się w dziedzinie tańca klasycznego, m.in. w London International Ballet, a po sukcesie "Święta wiosny" w brukselskim Teatrze La Monnaie, postanowił stworzyć własny zespół baletowy. I tak, w 1960 roku powstał w Brukseli słynny Ballet du XX siecle, który podbił cały świat. Bejard jest człowiekiem wszechstronnym, to reżyser teatralny i operowy, realizator filmowy, autor powieści, sztuk teatralnych i pamiętników. Do Polski przyjechał z zespołem Compagnie M, składającym się z 15 najbardziej uzdolnionych młodych ludzi, z którymi pracował przez ostatnie 10 lat. Na scenie pojawiła się też wielka primabalerina lat 60-tych Brazylijka Marcia Haydee w roli Matki Teresy.

Widziałam taniec na najwyższym poziomie, może nawet misterium, doskonałość ruchów i perfekcyjność gestów. Spektakl z pogranicza baletu, opery i teatru; bo tancerze nie tylko tańczyli, oni mówili. W różnych językach wołali: "Matko Tereso potrzebujemy cię", a Marcia Haydee odpowiadała im prostymi słowami Matki Teresy o miłości do drugiego człowieka. Dla niektórych to naiwne, ale do mnie prostota tego spektaklu przemówiła mocniej niż prosektoryjne łóżka. Wiem, gdzie szukać siły, aby kochać, wiem, gdzie szukać miłości. Ta sztuka nakarmiła mnie nadzieją.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2003