Logo Przewdonik Katolicki

Nie na siłę!

ks. Wojciech
Fot.

Kolejny dom, kolejna rodzina. Wchodząc miałem już świadomość, że w tej rodzinie jest problem. Tym bardziej nastawiłem się życzliwie i pozytywnie. Po modlitwie i błogosławieństwie rozpocząłem kolędową rozmowę od dzieci. Potem przyszła kolej na rodziców. Musiałem poruszyć sprawę ich małżeństwa. Od początku żyją w związku tylko cywilnym. Nie mają kanonicznych przeszkód,...

Kolejny dom, kolejna rodzina. Wchodząc miałem już świadomość, że w tej rodzinie jest problem. Tym bardziej nastawiłem się życzliwie i pozytywnie. Po modlitwie i błogosławieństwie rozpocząłem kolędową rozmowę od dzieci. Potem przyszła kolej na rodziców. Musiałem poruszyć sprawę ich małżeństwa. Od początku żyją w związku tylko cywilnym. Nie mają kanonicznych przeszkód, by stanąć przed ołtarzem, by złączył ich Bóg, a pobłogosławił ksiądz. Potrzeba tylko wiary i dobrej woli. Dzięki konstruktywnej rozmowie udało się ustalić, z spotkamy się za trzy dni w biurze parafialnym, by rozpocząć przygotowanie do zawarcia sakramentalnego małżeństwa. Niestety, do spotkania nie doszło. Dzień wcześniej przyszła do biura parafialnego niedoszła żona z prośbą, bym nie nalegał na przyjęcie sakramentu małżeństwa przez nią i jej cywilnego męża. Wyznała, że ten, z którym ma dzieci, jest człowiekiem zdegenerowanym, zboczonym seksualnie, zdobywającym się nawet na współżycie ze swoimi dziećmi. Z Bogiem łączy go tylko dusza. Słysząc takie argumenty, przyznałem rację, że z takim człowiekiem ślub kościelny nie ma sensu.

*


Czas kolędy, czyli odwiedzin duszpasterskich, w pełni. My, kapłani, pukamy i dzwonimy do drzwi naszych parafian. Gdy się otwierają, modlimy się, błogosławimy, rozmawiamy. Gdy spotykamy problemy takie jak wyżej wspomniany, z natury rzeczy zachęcamy, nakłaniamy, namawiamy do zawarcia sakramentalnego małżeństwa. Reakcje są różne. W większości pozytywne. Problem jednak istnieje i polega na tym, że ślubu w kościele nie można brać dla księdza ani z księdzem... tylko dla Boga i ze względu na Niego. Do tego zaś potrzeba wiary i dobrej woli. Jeśli nie ma jednego z tych warunków, taki ślub nie ma głębszego sensu. No bo dla kogo ?
My, kapłani, nieświadomie popełniamy pewien błąd. Mianowicie zakładamy, że parafianie, którzy otwierają przed nami drzwi na wizytę kolędową, tym samym dają znak wiary i dobrej woli. Niekoniecznie...Chyba coraz więcej ludzi, żyjących w związkach nieformalnych bez przeszkód kanonicznych musi po prostu dojrzeć do sakramentu małżeństwa. To dojrzewanie zaś wymaga czasu. Także musi być dojrzewaniem dwóch serc, możliwie równocześnie. Nic na siłę...
Braci kapłanów zachęcam, by namawiali do zawarcia sakramentalnego małżeństwa wszystkich, którzy wyrażają minimum dobrej woli i wiary w tym problemie. Gdy jednak tego brak, zastosujmy inne działania, np. modlitwę, pisanie listów, wykorzystanie okazji, gdy dziecko zainteresowanych idzie do Pierwszej Komunii Św. Słowo Boże porównywane jest do ziarna rzuconego w glebę. W grzechu nie powinno się żyć, jednak do łaski prowadzą różne drogi. Wszystko ma swój czas... także małżeństwo...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki