Problem Leszka Millera

Leszek Miller stanął wreszcie przed komisją śledczą do sprawy Rywina. Niezależnie od tego, co powie, niezależnie od tego, co posłom Rokicie i Ziobro uda się od niego wyciągnąć, a nawet niezależnie od tego, jaki, pośredni czy bezpośredni, związek miał Leszek Miller z propozycja Rywina, premier ma poważny problem.

Dotychczas przed komisją wystąpiło kilka osób, uczestniczących...
Czyta się kilka minut

Leszek Miller stanął wreszcie przed komisją śledczą do sprawy Rywina. Niezależnie od tego, co powie, niezależnie od tego, co posłom Rokicie i Ziobro uda się od niego wyciągnąć, a nawet niezależnie od tego, jaki, pośredni czy bezpośredni, związek miał Leszek Miller z propozycja Rywina, premier ma poważny problem.

Dotychczas przed komisją wystąpiło kilka osób, uczestniczących w bardziej lub mniej oficjalny sposób w sprawowaniu władzy w Polsce. Z ich zeznań wyłania się obraz dość spójny: za fasadowymi instytucjami państwa, takimi jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Rada Ministrów, sejmowa komisja, kancelaria prezydenta, trwa skomplikowana gra o pieniądze i władzę nad mediami. Mówiąc najprościej, chodzi o uzyskanie możliwie dużej kontroli nad tym kto i co może pokazywać w telewizji. Chodzi o to, by SLD i inni ludzie z "towarzystwa" mogli manipulować mediami, a za ich pośrednictwem opinią publiczną. Temu są podporządkowane różnego rodzaju alianse, sojusze, zmiany w prawie, promowanie lub niszczenie konkretnych ludzi.

Zróbmy ryzykowne założenie, że Leszek Miller nie miał osobiście nic wspólnego z takimi praktykami i wiedział o nich niewiele że takie założenie musiałoby oznaczać, że premier jest słabo zorientowany w tym, co się dzieje w Polsce i jego władza jest w dużej części iluzoryczna). Przyjmijmy też, że premier ma szczerą intencję, by Polska była krajem demokratycznym, w którym wolność słowa nie jest tylko sloganem na użytek mniej rozgarniętej widowni. Nawet jeśli przyjąć te, wielce ryzykowne, założenia, to nadal mamy sytuację, w której grupa najbliższych współpracowników premiera oraz jego dalszych koalicjantów związanych partyjną lojalnością manipuluje państwem i prawem, by załatwić swoje polityczne i finansowe interesy. Dodatkową, w gruncie rzeczy drugorzędną okolicznością jest fakt, że prawie wszyscy ci ludzie to osoby antypatyczne, wzbudzające niechęć albo zażenowanie. Odraza, jaką powodują u dużej części publiczności, znajduje dziś zresztą odzwierciedlenie w sondażach opinii publicznej.

Leszek Miller niezależnie od tego, co teraz powie, jest człowiekiem odpowiedzialnym za funkcjonowanie politycznego środowiska, które od wielu lat prowadzi grę o wpływy w mediach, posługując się metodami niszczącymi wewnętrzny sens demokracji. Najlepszym tego przykładem i dowodem jest obecna sytuacja telewizji publicznej, upartyjnionej w sposób nie mający precedensu w trzynastoletniej historii III RP. Technologia niszczenia wolnych mediów widoczna jest już w samej ustawie o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Dla porządku przyznać trzeba, że jej twórcami są również ludzie spoza SLD, którym wygodnie było skonstruować mechanizm politycznego bata, który ma trzymać w posłuchu media elektroniczne, jednak to właśnie ludzie lewicy mechanizmy te doprowadzili do dzisiejszego stanu. To oni są głównymi zarządcami i beneficjentami patologicznego układu oplatającego media. A ten układ stał się glebą, na której wyrosła sprawa Rywina. Jeszcze niedawno wiedza o tym wszystkim była skryta. Dziś miliony Polaków mogły zobaczyć, "jak to się robi". Czy mogą uwierzyć, że Leszek Miller nie ponosi odpowiedzialności za polityczno-medialne bagno? Czy jeszcze raz kupią bajkę o dobrym carze i złych bojarach?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2003