Logo Przewdonik Katolicki

Walczący w modlitwie

Agata Firlej
Fot.

Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was (...) i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia... ( Kol. 2, 1-2). Czy dostrzegłeś to zdanie świętego Pawła? Walkę toczę o was...". Zaraz, o jaką walkę chodzi? Na pewno nie o walkę...

Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was (...) i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku osiągnięciu całego bogactwa pełni zrozumienia... ( Kol. 2, 1-2).


Czy dostrzegłeś to zdanie świętego Pawła? Walkę toczę o was...". Zaraz, o jaką walkę chodzi? Na pewno nie o walkę wręcz - zresztą, spójrz dalej, o co się toczy cała potyczka: o odwagę w sercu, otuchę, miłość, mądrość... Myślisz, że nikt nikomu tego nie może załatwić", że nikt nikomu innemu nie może wlać w serce miłości, która uwalnia, a w rozum mądrości, która jest czymś więcej, niż wiedzą?...

Rydwany ognia, czyli moc Twojej modlitwy


Wobec tego przypomnij sobie rydwany ognia. Otóż historia (opisana w Drugiej Księdze Królewskiej) była taka: prorok Elizeusz ściągnął sobie na głowę gniew króla Syrii. Pewnej nocy miasto, w którym znajdował się wraz ze swoim służącym, zostało otoczone przez potężną syryjską armię. Kiedy rankiem służący zobaczył, co się święci, mało nie umarł ze strachu i pobiegł do swojego pana z okrzykiem: "i co my teraz zrobimy?!". Zapewne nie uwierzył spokojnemu zapewnieniu Elizeusza, że "liczniejsi są ci, co są z nami, niż ci, co są z nimi". Poskutkowała dopiero modlitwa - kiedy prorok pomodlił się o "otwarcie oczu" służącego, przerażony do tej pory człowiek zobaczył wszystko we właściwych proporcjach: pomiędzy nim samym i jego panem a syryjską armią rozciągały się rydwany ognia. To było obozowisko Najpotężniejszego Obrońcy.
Modlitwa za kogoś działa. Kiedy modlisz się za kogoś, walczysz za niego w modlitwie, jesteś jak jeden z rydwanów ognia. Rozkładasz się obozowiskiem wokół osoby, którą chcesz chronić. Oczywiście, nie jest to Twoja moc - przecież wiesz, że jej nie posiadasz. Ale dysponujesz mocą większą, niż potrafisz sobie wyobrazić: mocą Chrystusa. Pomyśl, jak bardzo Bóg ceni sobie człowieka, skoro daje mu do ręki to, co go przerasta. Pomyśl, na jak wielką miarę musieliśmy zostać uszyci!

Obozowisko obrońców, czyli idea Duchowej Adopcji


W 1987 roku ojcowie paulini z Warszawy rozpoczęli dzieło Duchowej Adopcji, którego idea wiąże się z objawieniami fatimskimi.
Chodzi o to, że człowiek, którego Bóg pokochał, a potem stworzył, może się nie urodzić. Nie, nie z woli Boga, ale z wolnej woli (w tym przypadku: niestety, wolnej woli) drugiego człowieka: własnej matki. Zarówno matce, jak i zagrożonemu w jej łonie dziecku, potrzebne jest "obozowisko obrońców", rydwanów ognia. Potrzebna jest im modlitwa, która matce pozwoli zobaczyć wszystko w innych proporcjach (zobaczyć, że świat się nie zawali, kiedy urodzi się jej dziecko), a dziecko... ocali. Twoja modlitwa może pomóc matce pokochać jej własne dziecko - nawet, jeśli bardzo zranił ją jego ojciec. To jest właśnie duchowa adopcja - dziewięć miesięcy modlitwy za dziecko, konkretne dziecko, którego imię zna Bóg, i które jest zagrożone w łonie matki.

Dlaczego różaniec?


Maryja także miała wolną wolę. Sytuacja, w której dowiedziała się o tym, że będzie matką, nie należała do komfortowych: przed przeprowadzką do Józefa, w środowisku, które za cudzołóstwo (albo domniemane cudzołóstwo) karało śmiercią. Miała wolną wolę i mogła powiedzieć "nie", a jednak się zgodziła. Jest więc najwspanialszą Patronką duchowej adopcji; dlatego modlitwą, jaką będziesz odmawiał przez dziewięć miesięcy, jest różaniec.
Pewnie nie będzie Ci łatwo wytrwać w tym zobowiązaniu - bo jest to zobowiązanie, które, zauważ, zawiera w sobie słowo: więź - i wcale nie musi być łatwo, bo walka o człowieka nigdy nie należy do łatwych. A co dopiero o dwoje ludzi: dziecko i jego matkę.
Z chwilą, gdy kobieta zabija swoje dziecko, niszczy również własne życie. To, co naukowcy opisują jako "syndrom postaborcyjny", możemy określić inaczej - jako poddanie się. To tak, jakby sługa Elizeusza na widok armii Syryjczyków podniósł ręce i poszedł prosto do nich. Raczej nie darowaliby mu życia. Ten sługa odebrałby sobie wszelkie szanse: na życie, na miłość, na poczucie więzi z innymi, na czyjąś bezinteresowną pomoc, na zrozumienie...
Chyba że. Na szczęście dla nas, zawsze istnieje jakieś "chyba że". To "chyba że" jest ewangelią, czyli dobrą nowiną: obozowisko Największego Obrońcy w każdej sytuacji może się otworzyć, nawet dla kobiety, która zabiła swoje dziecko. Warunek jest jeden - musi zechcieć skorzystać z tej obrony. O to również będziesz się modlił w czasie duchowej adopcji.

Jak podjąć Duchową Adopcję?


25 marca jest Dniem Świętości Życia. Tego właśnie dnia możesz podjąć Duchową Adopcję. Rozpoczniesz ją od zobowiązania - uroczystego, wraz z innymi "duchowymi rodzicami", albo też, jeśli choroba lub inne ważne okoliczności uniemożliwiają Ci to - od zobowiązania indywidualnego, prywatnego". W tym momencie stajesz cię duchowym opiekunem zagrożonego dziecka, ale także i jego matki, i będziesz towarzyszyć im przez dziewięć miesięcy swoją modlitwą.
Każdego dnia rozważaj inną tajemnicę różańca, od Zwiastowania po ostatnią chwalebną, albo też módl się dziesiątką różąńca, rozważając przez tydzień poszczególną tajemnicę, wzbogacając refleksję lekturą Pisma Świętego, lub innego tekstu o tematyce duchowej. Rozpoczynaj od krótkiej modlitwy, wyrażającej intencję - poza wszystkim innym, pomoże Ci to wytrwać przez tak długi czas, wciąż na nowo będziesz sobie przypominał, w jak ważnej sprawie bierzesz udział.

Owoce Duchowej Adopcji


Pewnie zastanawiasz się, dlaczego Wszechmocny korzysta z "pośrednictwa" takich sobie chwiejnych i słabych istot ludzkich? Z tego samego powodu, dla którego powołał Kościół. Z tego samego powodu, dla którego zasiał w nas pragnienie bycia pośród innych ludzi: tak bardzo wielka jest w nas chęć dzielenia się - tym, co robimy, tym, w co wierzymy, tym, czego się boimy, że zdarza nam się popadać w przesadę (taką choćby, jak ideologie). Bóg stworzył nas do życia w społeczności, a tę, aby była społecznością, muszą łączyć więzi wzajemnego zainteresowania. Musi nam zależeć na tym, co będzie z innymi. Więdniemy duchowo, jeśli przestaje nas to interesować.
Duchowa Adopcja jest więc pożytkiem również dla Ciebie. Dzięki niej i Twoje oczy się otworzą: na głębszą miłość, na radość rodzicielstwa. Znajdziesz siłę do walki z własnym egoizmem i przestaniesz osądzać innych z surowością, która z prawdziwym kochaniem nie ma nic wspólnego. Z powyższych względów są do niej zaproszone szczególnie małżeństwa oczekujące na narodzenie się ich dziecka, a także te, które dziecka już od dawna nie mogą się doczekać.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki