Logo Przewdonik Katolicki

Wojna sprawiedliwa?

Dr hab. prof. KUL Barbara Chyrowicz SSpS
Fot.

Tegoroczna Środa Popielcowa upłynęła w Kościele pod hasłem modlitwy o pokój. W środę pościliśmy, prosząc Boga o pokój na świecie, a w czwartek w podwarszawskiej Magdalence rozegrała się prawdziwa bitwa. To wprawdzie znów nie my, tylko "oni", ale daleki problem pokoju na świecie stał się nam jakoś bliższy. Daleka jest nam również perspektywa planowanej wojny i oby nie stała...

Tegoroczna Środa Popielcowa upłynęła w Kościele pod hasłem modlitwy o pokój. W środę pościliśmy, prosząc Boga o pokój na świecie, a w czwartek w podwarszawskiej Magdalence rozegrała się prawdziwa bitwa. To wprawdzie znów nie my, tylko "oni", ale daleki problem pokoju na świecie stał się nam jakoś bliższy. Daleka jest nam również perspektywa planowanej wojny i oby nie stała się nam bliższa!
Kiedy Stolica Apostolska prócz zalecania wiernym postu i modlitwy w intencji pokoju na świecie nie ustaje w zabiegach dyplomatycznych o jego utrzymanie, władze naszego państwa deklarują swoje wsparcie w ewentualnych działaniach wojennych; nie brak też wśród nas - chrześcijan zwolenników zbrojnej interwencji na Bliskim Wschodzie. Dyskutując nad kontekstem przygotowań do wojny, nazywamy ją konieczną prewencją. Lepiej zniszczyć zło w zarodku, niż pozwolić mu się rozprzestrzenić - analogia do charakteru działań podejmowanych w medycynie wydaje się dostatecznie usprawiedliwiać zbrojną interwencję. To jednak nie to samo. Działania prewencyjne (zapobiegawcze) w medycynie nie wiążą się z niczyją krzywdą, jedynie uodparniają nasz organizm. Wyprzedzając działania potencjalnego agresora sami stajemy się agresorami i to na dodatek aktualnymi. Podejmujemy wprawdzie walkę, tłumacząc się realnym zagrożeniem, ale jedynie zagrożeniem. Nie chodzi o to, by zagrożenia lekceważyć, ale przeciwdziałać im w sposób doń proporcjonalny. Wszelkie zabiegi dyplomatyczne i kontrole, także te przebiegające pod auspicjami międzynarodowych organizacji, znajdują tutaj swoje słuszne miejsce. Prewencji nie sposób wytłumaczyć, odwołując się wprost do prawa do słusznej obrony. Atak to nie obrona, chociaż niektórzy będą powtarzać, że to najlepsza forma obrony. Ten, kto zacznie wojnę, zyska strategiczną przewagę, ale równocześnie weźmie na siebie ogromną odpowiedzialność. Skala możliwej eskalacji działań wojennych sprawia bowiem, że tradycyjnie funkcjonujące pojęcie "wojny sprawiedliwej" brzmi dzisiaj jak gorzka ironia. Zginą niewinni, na pewno zginą. Zginą daleko od nas, a że ich religia, kultura i zwyczaje są nam obce, łatwo będzie nam to "przełknąć". Zwycięzców się nie sądzi, a nikt nie myślałby przecież o podjęciu zbrojnej interwencji, gdyby nie był przekonany o zwycięstwie!
Miłujący pokój posądzani będą o bierność, brak wyobraźni, zbytnią naiwność w ocenie sytuacji... Cóż może znaczyć wobec realnych zagrożeń modlitwa i post! Z jednej strony kolejne, świetnie wyszkolone oddziały - z drugiej nieporadny chrześcijanin odmawiający różaniec i rezygnujący z bardziej obfitego posiłku... Nic nie znaczy, jeśli Boga nie ma i znaczy nieporównywalnie więcej niż wszystkie armie świata, jeśli Bóg jest! Chrześcijanie wierzą, że jest! Pozostaje tylko powtórzyć za psalmistą: "gdy ja mówię o pokoju, tamci prą do wojny...".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki