Zaciekawiło mnie imię. Zmarły, którego pogrzeb prowadziłem, w akcie zgonu oraz na klepsydrze miał imię, którego nie używał. Stojąc przed cmentarzem, spojrzałem na ogłoszenie o śmierci śp. Maurycego przyklejone do drewnianej tabliczki. Ku mojemu zdumieniu doczytałem się, że zmarły... był opatrzony wszystkimi sakramentami. Nic nie mówiąc, udałem się do kostnicy. Maurycy zmarł nagle przed domem, odgarniając śnieg. Zawezwany lekarz stwierdził zgon. Ksiądz, który przybył po lekarzu, mógł tylko pomodlić się i udzielić tzw. warunkowego namaszczenia chorych, którego główna modlitwa zaczyna się od słów: Jeżeli żyjesz... To wszystko. Maurycy chodził do kościoła, choć nie co tydzień. Na święta spowiadał się. Żył w małżeństwie sakramentalnym. Dzieci wychował porządnie. Pogrzeb miał taki, jak prawie każdy. Po co więc to kłamstwo wydrukowane w klepsydrze?
Niejeden raz spotkałem się z kłamstwem, czytając nekrologi w prasie, że o zmarłej osobie pisano tak, jakby przyjęła przed śmiercią wszystkie sakramenty. Jako ksiądz wiedziałem, że ów ktoś spotkał się z kapłanem dopiero po śmierci i nie mógł przyjąć w tym stanie żadnego sakramentu. Bywało, że udzielałem w stanie nieprzytomności namaszczenia chorych. A więc tylko ten jeden sakrament mógł być w takiej sytuacji udzielony. Czy Boga można okłamać? A jeśli nie, to po co ludzi okłamywać?
Przeżywamy pierwsze dni Wielkiego Postu. Kościół szczególnie w tym okresie wzywa do nawrócenia. Początkiem przemiany serca jest stanięcie w prawdzie sumienia. Tak czyniąc, wiemy, z czego i jak mamy się poprawić, podejmując nawrócenie. Kapitalnie widać to w przypowieści o synu marnotrawnym: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem, uczyń mię choćby jednym z najemników" (Łk. 15, 18-19).
Problem prawdy dotyczy dwóch jej wymiarów: społecznego i osobistego. Część ludzi bardziej przejmuje się prawdą, której nadano wydźwięk społeczny, np. przez publikację prasową, wypowiedź radiową bądź telewizyjną. Ta zaś - nawet gdy jest całą prawdą - nie ma tej mocy, co prawda sumienia. Sumienie i postępowanie człowieka odnosi do Boga i tylko do Niego. Prawda o człowieku, choćby najgorsza, jeśli jest pokornie i ufnie uznana i wyznana, prowadzi, do Bożego miłosierdzia. Na sąd Boży nie pójdziemy ze swoim nekrologiem czy klepsydrą, ale z sumieniem.
Śp. Maurycy był człowiekiem wierzącym i praktykującym; pozostaje sprawą osobną, z jaką częstotliwością. Ale to i wszystko inne zostawiamy Bogu, który jest Ojcem Miłosierdzia. Niech czas Wielkiego Postu zbliży nas do prawdy, którą jest Chrystus. Przejmujmy się tym, o czym wiemy w pełni tylko my i Bóg!
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




