Logo Przewdonik Katolicki

Zaraz po Mszy

ks. Wojciech
Fot.

Tworzą zwartą grupę. Sami mężczyźni. Są w podobnym wieku. Mają po około 20 lat. Na Mszę świętą w niedzielę przychodzą prawie każdego tygodnia. Gdy tylko usłyszą słowa Idźcie w pokoju Chrystusa, wychodzą z kościoła i idą... na piwo. Sklep znajduje się dwieście metrów od świątyni. Z puszkami w ręku stoją kilkadziesiąt minut, po czym każdy udaje się do...


Tworzą zwartą grupę. Sami mężczyźni. Są w podobnym wieku. Mają po około 20 lat. Na Mszę świętą w niedzielę przychodzą prawie każdego tygodnia. Gdy tylko usłyszą słowa „Idźcie w pokoju Chrystusa”, wychodzą z kościoła i idą... na piwo. Sklep znajduje się dwieście metrów od świątyni. Z puszkami w ręku stoją kilkadziesiąt minut, po czym każdy udaje się do domu na czekający na nich obiad. Wierność temu zwyczajowi jest godna podziwu.

*


Prowadziłem krótkie rekolekcje adwentowe u swojego kolegi kursowego w sąsiedniej diecezji. Na co dzień kilka razy spotykałem się z miejscowym organistą, który między Mszami przychodził na probostwo na kawę i papierosa. Widząc w jego ustach kolejny papieros, życzliwie zwróciłem mu uwagę, wyrażając zatroskanie o jego zdrowie. Słysząc to, jego proboszcz stanął w obronie pana Marka, mówiąc: Zostaw go w spokoju, Marek przeszedł Charcice, tylko mu papierosy zostały... Charcice to wioska, w której znajduje się zakład terapii alkoholowej. Pan Marek pił kilkanaście lat. Od kilku lat jest trzeźwy i trzyma się.

*


Te słowa część Czytelników czyta w Nowym Roku, inni w okresie noworocznym. W tym czasie miliony Rodaków mają we krwi zwiększoną ilość alkoholu. Nie musi on powodować bólu głowy i ograniczonej dyspozycyjności, ale często tak właśnie jest... Niestety, nie umiemy pić. Dniem krytycznym w ciągu całego roku jest właśnie Sylwester. Wielu się bawi, wielu pije. Tylko niektórzy potrafią pogodzić jedno z drugim. Nie muszę nikogo przekonywać, ile tragedii płynie z nieumiarkowanego picia alkoholu. Ile małżeństw i rodzin cierpi z powodu alkoholizmu mężów, ojców, matek. Ilu ludzi zamarza na śmierć z powodu nadużycia alkoholu. Podobno śmierć od wychłodzenia jest przyjemna... ale jakże bezsensowna.
Te słowa piszę w dzień po ogłoszeniu informacji o zmniejszeniu akcyzy na napoje alkoholowe. Jednocześnie tego samego dnia podrożały antikol i inne środki pomagające pokonać chorobę alkoholową. Tak mądry mamy rząd, taki Sejm...
Z zatroskaniem myślę o moich parafianach, którzy w każdą niedzielę po Mszy idą na piwo. Dla ilu z nich tak właśnie zaczyna się alkoholizm? Z podziwem wspominam pana Marka organistę, który od lat żyje trzeźwo, a był na dnie... Modlę się za Andrzeja, z którym pracowałem w telewizji. Dziś już go nie ma przy kamerze. Nie żyje. Wyjeżdżając na zdjęcia, zabierał ze sobą kilkanaście puszek. Nie znał umiaru. Szkoda. Robił dobre zdjęcia.
Tyle na ten temat. Wszystkim moim Czytelnikom życzę trzeźwego Nowego Roku. Tym, co jeszcze są na dnie – wiary w siebie. Z tego można wyjść. Rodzinom alkoholików – wiary w Boga. Modlitwa cierpliwa czyni cuda. Także w tej dziedzinie. „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień...”. (Rz 13, 13).



Kościół pw. Jana Jerozolimskiego
za Murami w Poznaniu

fot. Jan Boczko

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki