Logo Przewdonik Katolicki

Odeszło nasze dziecko

ks. Jan
Fot.

(...) Nasza córeczka żyła niecały miesiąc. Bardzo pragnęliśmy tego dziecka. Szybko było wiadomo, że będą kłopoty. Poświęciliśmy wiele wysiłku by umożliwić jej przyjście na świat, zaangażowaliśmy wielu lekarzy. Walczyli o jej życie. Nie udało się. Była wcześniakiem, miała wiele chorób. Urodziła się i zmarła ponad pół roku temu, a my nie potrafimy otrząsnąć się z...

(...) Nasza córeczka żyła niecały miesiąc. Bardzo pragnęliśmy tego dziecka. Szybko było wiadomo, że będą kłopoty. Poświęciliśmy wiele wysiłku by umożliwić jej przyjście na świat, zaangażowaliśmy wielu lekarzy. Walczyli o jej życie. Nie udało się. Była wcześniakiem, miała wiele chorób. Urodziła się i zmarła ponad pół roku temu, a my nie potrafimy otrząsnąć się z tego, co wówczas przeżyliśmy. Szukaliśmy zapomnienia w poświęceniu się pracy, pomocy u psychoterapeuty. Ciągle jednak wraca pytanie - dlaczego? Nie potrafimy znaleźć na nie odpowiedzi. Choć jesteśmy oboje katolikami, to wiara nie pomaga nam w tej sprawie. W zasadzie to nnie wiemy, dlaczego do Księdza piszemy o tym. Prosimy jednak o odpowiedź, jak poradzić sobie ze śmiercią niewinnego dziecka?
Ewa i Andrzej


Moi Drodzy!


Pokornie pochylam głowę przed Waszym cierpieniem. Staram się wczuć w Waszą sytuację, zrozumieć Wasz ból. Spróbujcie przyjąć to, co chcę Wam przekazać. Trudno jest odpowiedzieć na takie pytania, jak te przez Was postawione. Wobec cierpienia często lepsze jest pełne miłości i współczucia milczenie, niż nadmiar słów. A poza tym uważam, że odpowiedź na takie pytanie pozbawiona pokory tylko obraża pytającego i nie rozwiązuje jego problemów.
Niezbadane są wyroki Pana. Dlaczego akurat jednemu człowiekowi Bóg daje długie życie, a innemu zabiera? Na to pytanie odpowiedź znajdziemy pewnie dopiero wtedy, kiedy spotkamy Boga twarzą w twarz. Dlaczego Pan Bóg pozwala na śmierć niewinnego dziecka? Bo śmierć nie jest karą, lecz wyzwoleniem; bramą, przez którą człowiek wchodzi do wieczności. Zabranie ziemskiego życia nie jest znakiem kary, lecz miłości Boga, który powołuje człowieka do siebie. Pan Bóg pragnął spotkać się z Waszą córeczką.
Miłość nie zawsze oznacza tylko to, co łatwe i przyjemne. Czasem w imię miłości trzeba podejmować trudne decyzje, decydować się nawet na cierpienie, na krzyż. W imię miłości Pan Bóg stracił swego Syna. Zdecydował się na krzyż, na śmierć. Jezus poprzez taką ekstremalną sytuację objawia pełnię miłości. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.
Napisaliście o tym, że córeczka była bardzo schorowana i że czekało ją pełne cierpień życie. Może to następny powód, dla którego Pan Bóg powołał ją do siebie? Chciał oszczędzić jej cierpienia. Pomyśleliście o tym?
Wydaje mi się też, że źle zadajemy sobie pytania. Nie tyle powinniśmy pytać o to „dlaczego?”, czy „za co?”. Wobec działania Bożej Opatrzności bardziej adekwatne jest pytanie „po co?”. Dlaczego Pan Bóg pozwolił na śmierć Waszej córeczki? Co chciał Wam przez to powiedzieć? Do czego powołać?
Szukając odpowiedzi na te pytania, starajcie się zawsze mieć na uwadze to, że Pan Bóg pragnie naszego prawdziwego dobra. Najlepiej też wie, kiedy jest ono możliwe do osiągnięcia. Myślę, że znalezienie odpowiedzi wiąże się z aktem zaufania. Podobnym do tego, który wypowiedział w swoim cierpieniu Hiob: „Choćby mnie zabił Wszechmocny – ufam”. Z wielką trudnością przychodzi nam takie zaufanie wobec Pana. Trzeba mocno się o nie modlić.
W imię Waszej miłości do córeczki nie wolno Wam pozostać w żałobie i rozpaczy. Jej pamięć uczcicie najlepiej przez pełne miłości i poświęcenia życie. Ona na pewno nie chce, byście ciągle po niej płakali. Ona odeszła, ale Wy żyjecie dalej. W waszym życiu może dokonać się jeszcze bardzo wiele dobra. Możecie dać życie kolejnemu dziecku. Znajome mi małżeństwo straciło dziecko w czasie porodu. Nie mogli mieć więcej dzieci. Otrząsnęli się z tej tragedii. Stali się przybranymi rodzicami dla kilkorga dzieci. I Wam życzę, byście potrafili zacząć żyć na nowo nadzieją i miłością. Tego pewnie chciałaby dla Was Wasza córeczka.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki