Logo Przewdonik Katolicki

Demografia i polityka

Jerzy Marek Nowakowski
Fot.

Ucząc się w szkole o przyczynach zjawisk historycznych, zwracamy zwykle uwagę na wielkie bitwy, traktaty, czyny królów i wodzów. I bardzo się dziwimy, gdy wśród winowajców rozbiorów Polski na czołowym miejscu znajduje się poczciwy ziemniak. Tak. Upowszechnienie hodowli ziemniaków w XVIII wieku stało się fundamentem potęgi państwa pruskiego. Prusy Fryderyka Wielkiego...

Ucząc się w szkole o przyczynach zjawisk historycznych, zwracamy zwykle uwagę na wielkie bitwy, traktaty, czyny królów i wodzów. I bardzo się dziwimy, gdy wśród winowajców rozbiorów Polski na czołowym miejscu znajduje się poczciwy ziemniak.

Tak. Upowszechnienie hodowli ziemniaków w XVIII wieku stało się fundamentem potęgi państwa pruskiego. Prusy Fryderyka Wielkiego w ciągu jednego pokolenia przestały borykać się z głodem i przeżyły eksplozję demograficzną. Ta zaś pozwoliła na stworzenie nowoczesnej i wielkiej armii, budowę potężne państwa i ekspansję skierowaną przede wszystkim na ziemie Rzeczypospolitej.
Potęga zwykłego ziemniaka nie jest niczym niezwykłym w historii. Specjaliści odróżniają bowiem „historię długiego trwania” od tak zwanej „historii wydarzeniowej”, zgodnie twierdząc, że to ta pierwsza wywiera przemożny wpływ na dzieje ludzkości. A czynnikami sprawczymi są w niej zmiany klimatyczne, nowe uprawy, demografia...
Cechą charakterystyczną tych zjawisk jest to, że są trudne do zidentyfikowania z perspektywy jednostki. Dzieją się zwyczajnie, pośród codzienności. Czasem tylko przybierają dramatyczną formę wielkich epidemii czy klęsk żywiołowych. O ile jednak zwyczajniejsze i mniej ważne zdają się być od pełnych blichtru królewskich wizyt i czynów wojennych...

Emeryt polityczny


Współcześnie także mamy do czynienia ze zjawiskami z kategorii długiego trwania. Przyglądamy się im niezwykle rzadko. Cóż to za wydarzenie, że na podwórku bawi się jakoś mniej dzieci. Że na parkowych ławkach jakby ciaśniej, bo mamy coraz więcej emerytów. A obserwujemy w ten sposób głęboki proces historyczny. Zmianę w strukturze demograficznej Polski. Zmianę, która już ma poważne skutki, a w przyszłości mieć będzie jeszcze głębsze konsekwencje. Społeczne, ale i gospodarcze i polityczne. Politycy będą musieli układać swoje programy z myślą o emerytach, w sklepach miejsce rozbudowanych działów zabawkarskich powoli zajmować będą półki z towarami dla klientów „trzeciego wieku” i tak dalej.
Nie bez znaczenia jest i to, że będzie nas coraz mniej. Prognoza mówi o zmniejszeniu się ludności Polski do połowy bieżącego stulecia mniej więcej o pięć milionów. A przecież gdy wchodzimy dziś do Unii Europejskiej, to nasza pozycja nie jest wynikiem tego, że Polacy są tacy bogaci, nie wynika też z naszych zasług w przeszłości. Negocjatorzy siadają przy stole i mówią: Polska jest dużym państwem, to czterdziestomilionowy rynek, dlatego mamy prawo, by oczekiwać... I partnerzy łatwo się z tym zgadzają. Nie bez znaczenia jest i to, że w porównaniu z Zachodem jesteśmy wciąż społeczeństwem młodym i dynamicznym. Tam piaskownice opustoszały jedno pokolenie wcześniej.
Są i dalsze skutki. Stare narody Zachodu muszą patrzeć na imigrację i ze zdziwieniem odkrywają, że na przykład Francja staje się pomału krajem arabskim. W Rosji jest coraz mniej Rosjan, a coraz więcej przedstawicieli narodów azjatyckich i tak dalej.

Wymierająca Afryka


Zjawiska demograficzne są czynnikiem wpływającym na losy świata w stopniu dużo większym niż chcielibyśmy przyznać. Oto obserwujemy przerażającą epidemię AIDS w Afryce. Jeszcze niedawno futurolodzy twierdzili, że przyszłość świata XXI wieku jest właśnie na Czarnym Lądzie. Gigantyczne bogactwa mineralne i ogromny przyrost naturalny sprawiały, że przewidywano, iż obecne stulecie będzie wiekiem Afryki. Od kilku lat słyszymy coś zupełnie innego. Pod znakiem zapytania stanęła bowiem biologiczna egzystencja całych narodów. Bieda, niewiedza i specyficzna obyczajowość ludów Afryki sprawiły, że epidemia AIDS osiągnęła tam rozmiary gigantycznej klęski, dotykając w niektórych krajach połowę populacji. Reportaże o afrykańskich miastach skazanych na wymarcie w ciągu kilku lat jeżą włos na głowie. I uczą pokory. Nasze przekonanie o wszechmocy człowieka w starciu z prawami Boskimi, tak charakterystyczne dla społeczeństw ery przemysłowej, pęka niczym bańka mydlana.
Nie bardzo wiemy jeszcze, jakie będą skutki innego eksperymentu demograficznego. Ba, nie wiemy chyba, jaka jest jego skala. Komunistyczne Chiny od dawna wprowadziły niezwykle rygorystyczną kontrolę urodzeń. Rodziny wielodzietne są karane ekonomicznie, często również wyrzucane poza nawias totalitarnej rzeczywistości. A specyficzna obyczajowość Chin każe byt rodziców wiązać z płcią potomka. Rodzicami opiekuje się syn. Na masową skalę mordowano więc w Chinach nowo narodzone dziewczynki, stosowano aborcję itd. W liczącym grubo ponad miliard ludzi narodzie rośnie pokolenie z ogromną nadreprezentacją mężczyzn. Na razie to dzieci, za chwilę jednak może się okazać, iż połowa mężczyzn nie ma szans na znalezienie żony i założenie rodziny. W przeszłości rozwiązaniem byłaby wojna. A w XXI wieku, w mocarstwie atomowym? Nikt nie ma dobrej odpowiedzi.

Stulecie pokory?


Do kategorii zjawisk długiego trwania dodać jeszcze trzeba dostrzegalne gołym okiem zmiany klimatu, które zwykliśmy w ostatnich kilkudziesięciu latach wiązać z działalnością człowieka. I tutaj również nasza pycha okazała się niezbyt usprawiedliwiona. Faktem jest, że ludzie potrafią zdemolować Ziemię lepiej niż ktokolwiek inny. Ale coraz częściej słyszymy od naukowców, iż zmiany klimatyczne mają przyczyny naturalne, są efektem falowania okresów ciepła i ochłodzenia, że jeszcze 700 lat temu w Polsce hodowano winorośl, a przed czterema wiekami z kolei podróżowano przez Bałtyk saniami po grubym lodzie, tak trwałym, że budowano na nim karczmy czy popasy.
Może więc nowe tysiąclecie rozpocznie się od tego, że zaczniemy uczyć się pokory i zarzucimy przekonanie o wszechmocy człowieka. Bo powiem szczerze, że z trzech opisanych wyżej zjawisk demograficznych: starzenia się Europy, wymierania Afryki i załamania struktury demograficznej Chin, najszybciej zapewne rozstrzygnie się to drugie. Historia naturalna uczy, iż każda wielka epidemia kończyła się w ten sposób, że pojawiały się pokolenia odporne na wyniszczającą chorobę. I zapewne w Afryce są już ludzie z genem odporności na AIDS. To okrutne, ale wydaje się, że bez Bożej interwencji w nasze życie (niewierzący powiedzą o prawach natury) ciągle jeszcze nie umiemy sobie radzić z własnymi problemami.

Konstytucja czy Ponadkonstytucja?


Gorzej jest tam, gdzie korzystamy z danego nam prawa do wolności. Starzenie się Europy jest wynikiem świadomych decyzji. Społeczeństwa konsumpcyjne żyją w rodzinach nuklearnych, nie chcąc zajmować się wychowaniem dzieci. I Europa krok po kroku traci swoją pozycję w świecie. Bo w ostatecznym rachunku nie liczy się sama zamożność.
Lekcja polityczna z opisanych zjawisk brzmi dosyć banalnie. O ile od czasów Oświecenia coraz silniej wzrastało w nas, jako przedstawicielach cywilizacji Zachodu, przekonanie, iż człowiek jest demiurgiem zdolnym przekształcać świat do woli i na swoją modłę, to w epoce postmodernistycznej coraz częściej wracamy do prawd podstawowych. I dostrzegamy realną skalę naszych możliwości. Kiedyś Sokrates powiadał, „wiem, że nic nie wiem” i po dziś dzień pozostaje to kresem biegu po wiedzę prawdziwego mędrca. Gdy zyskaliśmy gigantyczną zdolność zmieniania świata, możemy powtórzyć „wiem, że nic nie mogę”. Wobec potęgi Boga człowiek uzbrojony w komputery i energię atomową okazuje się zadziwiająco słaby. A lekcja polityczna, o której wspomniałem? Kiedyś dyskutowano, także w Polsce, o wyodrębnieniu kategorii praw przyrodzonych (jedni mówili naturalnych, inni – Boskich) spośród praw stanowionego. Naturalnie nigdzie się na to nie zdecydowano. Stoimy jednak przed prostym dylematem – jeśli my tego nie zrobimy, to załatwi to za nas historia długiego trwania. Boleśnie.
Jesteśmy w przededniu przebudowy systemu prawnego i politycznego Europy (do tego przecież sprowadza się wielkie poszerzenie Unii). Przypominajmy o prawach, które w Europie winny być jej konstytucją, a właściwie ponad Konstytucją Europy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki