Mimo prób kilku państw, w tym Polski, by zablokować podpisanie umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur, podjęto polityczną decyzję, by to jednak zrobić. Najciekawsze dla mnie – jak zawsze – było śledzenie komentarzy do tej decyzji.
Szczególnie że w Polsce w tej sprawie panowała prawie jednomyślność – zarówno rząd Donalda Tuska, jak i opozycja – ta spod znaku PiS, jak i Konfederacji – były tej umowie zasadniczo przeciwne. Dlatego więc decyzję o podpisaniu umowy czytano wyłącznie przez pryzmat własnych sympatii. Zwolennicy obecnego rządu za fiasko wysiłków na rzecz zawetowania porozumienia z Mercosurem obwiniali więc… prezydenta Karola Nawrockiego. Faktem jest, że prezydent dał się rządowi w tej sprawie wciągnąć. Gdy zaczął porozumienie UE-Mercosur krytykować, premier Donald Tusk wezwał go do wykorzystania swych kontaktów wśród europejskich partii prawicowych. Jednak Włochy, rządzone przez prawicową premier Giorgię Meloni, ostatecznie z grona przeciwników umowy się wycofały. Dlatego też obóz prorządowy za ten stan rzeczy obwiniał PiS i prezydenta, bo wszak Meloni jest z PiS w jednej politycznej rodzinie konserwatywnych partii europejskich.
Oczywiście politycznie jest to sprytne, ale uznanie, że to prezydent jest winien temu, co się stało, nie jest prawdziwe ani logiczne. Ale taka jest polityka. Prawicowa opozycja za decyzję o podpisaniu umowy z Mercosurem obarczyła natychmiast nielubiany przez siebie rząd Donalda Tuska. Choć negocjacje trwały lata, choć umowę cyzelowano kilka lat temu, gdy rządził PiS (a wtedy PiS nie domagał się torpedowania tego porozumienia), trudno całą winę za wszystko zrzucić na Platformę. Więc logika politycznego sporu działa też w drugą stronę: gdy obóz PiS wini o wszystko Tuska, obóz pro-Tuskowy uznaje, że za wszystko odpowiada PiS albo Karol Nawrocki, choć prezydentem jest dopiero cztery miesiące.
Ale w dyskusjach na temat tej umowy uderzyło mnie coś jeszcze. Był to nieznośny ton pogardy wobec rolników, który zaczął się ujawniać w wypowiedziach wielu komentatorów. Jakby na zamówienie, osoby z obozu liberalnego, a nawet lewicowego, nie potrafiły o protestach rolników mówić inaczej niż w sposób nacechowany wielkomiejską pogardą dla rolników. Przyznam, że nie jestem tego w stanie zrozumieć. Rolnictwo to coś więcej niż biznes. To też zdrowie – wyśrubowane normy jakości żywności, jakie muszą spełniać europejscy producenci żywności, są wynikiem troski o zdrowie. I trudno zrozumieć, że Unia dziś dopuszcza na swój rynek żywność, której jakość będzie znacznie mniej rygorystycznie sprawdzana.
Ale prócz zdrowia rolnictwo to też bezpieczeństwo. Stali czytelnicy mych felietonów wiedzą dobrze, że interesuję się polityką w Izraelu. W tym kraju minister odpowiedzialny za rolnictwo kieruje resortem nazwanym ministerstwem bezpieczeństwa żywnościowego. Na niespokojnym Bliskim Wschodzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jedzenie to fundamentalna kwestia dla bezpieczeństwa narodu. Ale w Polsce wciąż pokutuje poczucie klasowej wyższości mieszczuchów nad „roszczeniowymi” chłopami. Taki język może mógł być tolerowany na początku transformacji jako odreagowanie ideologii robotniczo-chłopskiej. Ale dziś?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












