Sprawa Samsona. Bezpieczeństwo dzieci u psychologa

Zaufanie rodzica wobec psychologa, z którego pomocy korzysta dziecko, jest potrzebne – jednocześnie niezbędna jest uważność na sygnały mogące wskazywać na to, że dziecku dzieje się krzywda. Naruszenie przez psychologa granic młodego pacjenta może pozostawić szczególnie dotkliwe ślady na jego psychice.
psycholożka, psychoterapeutka
Czyta się kilka minut
fot. Studio Romantic/Adobe Stock
fot. Studio Romantic/Adobe Stock

Krzywdy, które swoim pacjentom i ich rodzinom wyrządził słynny niegdyś psycholog Andrzej Samson, nigdy nie zostały właściwie rozliczone. Bolesna i bulwersująca sprawa nie powinna jednak przyczyniać się do rezygnacji z korzystania z pomocy psychologicznej, gdy istnieje taka potrzeba – zdecydowana większość osób pracujących z dziećmi wie, gdzie przebiegają granice.

Zasady w komnacie tajemnic 

Każdy gabinet psychologiczny, aby spełniał swoją rolę, musi stanowić swego rodzaju komnatę tajemnic. Istotą zawodu psychologa i psychoterapeuty jest z jednej strony towarzyszenie pacjentom podczas najbardziej intymnych zwierzeń, a z drugiej – dyskrecja, znajdująca wyraz w obowiązującej nas tajemnicy zawodowej. Psychologowie i terapeuci mogą – czy wręcz muszą – zadawać pytania, których w zwykłych okolicznościach nie należy i nie wypada zadawać: rozmawiamy z pacjentami o ich seksualności, historiach rodzinnych, planach prokreacyjnych, skrywanych marzeniach i antyosiągnięciach. Bez dociekliwości terapeuty i otwartości (zmiennej w czasie) pacjenta nie ma mowy o skutecznej psychoterapii – a jednocześnie bez utrzymywania kontaktu terapeutycznego w określonych zasadami etyki granicach (czyli dbania o tzw. setting) psychoterapia przestaje być formą pomocy, a zaczyna być krzywdzeniem, czyli zaprzeczeniem samej swojej istoty. Jednocześnie naruszenie przez psychologa granic pacjenta – zwłaszcza tego młodego, wciąż rozwijającego się – może pozostawić szczególnie dotkliwe ślady na jego psychice. W sytuacji psychoterapii pacjent jest przecież otwarty, uważny na słowa terapeuty – a dodatkowo w oczach dziecka psycholog jest często ogromnym autorytetem. Co więcej, jeśli dziecko w gabinecie psychologicznym doświadcza krzywdy, może ono początkowo nie zdawać sobie sprawy z tego, że to, co robi psycholog, jest niewłaściwe – działania dorosłych niejedno dziecko automatycznie postrzega jako słuszne. Pacjenci Andrzeja Samsona, jednego z najbardziej znanych polskich psychologów i bodajże pierwszej polskiej psychologicznej osobowości medialnej, a także ich rodzice, długo wierzyli, że działania tego specjalisty są motywowane wyłącznie dbałością o dobrostan małych ludzi.

Tłumacz z dziecięcego

Fenomen Samsona bez wątpienia polegał między innymi na tym, że umiał on tłumaczyć słowa, zachowania i stany emocjonalne dzieci na dorosły język. Dzięki jego publikacjom i wypowiedziom – np. w Micie szczęśliwego dzieciństwa – wielu rodziców czy pedagogów mogło zrozumieć, jak głębokie i intensywne uczucia stają się udziałem młodych ludzi, jak próbują sobie oni radzić z konfliktami wewnętrznymi i jaką pułapką jest idealizowanie okresu dzieciństwa. Samson był jednym z polskich pionierów promujących nie tyle „naprawienie” dzieci przejawiających trudne zachowania, ale przede wszystkim zrozumienie, co przez swoje postępowanie dziecko próbuje przekazać. Kiedy zatem Polskę obiegła wiadomość, że ów człowiek o wysokim intelekcie i jeszcze wyższej empatii może być sprawcą przemocy seksualnej wobec dzieci, wielu ludzi doświadczyło nie tylko fazy szoku i zaprzeczania, które są charakterystyczne dla momentu ujawniania trudnej wiadomości – w społeczeństwie pojawił się ogromny dysonans. Osobę dopuszczających się czynów pedofilnych zbiorowo wyobrażamy sobie jako – niezbędny będzie tu kolokwializm – „oblecha”, który nagabuje dzieci pod szkołą lub w internecie (taki wizerunek przemocowca utrwaliła między innymi znana kampania „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie” autorstwa Fundacji Dzieci Niczyje – dziś to Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę). Elegancki i elokwentny mężczyzna nie przystawał do wyobrażenia złego człowieka, przed którym ostrzegamy własne dzieci. W latach, w których ujawniono czyny Samsona, większość Polaków miała też dużo mniejszą wiedzę na temat działania seksualnych drapieżników – w mediach nie mówiło się o tym, w jaki sposób przemocowcy uwodzą dzieci, a ich krzywdzenie przedstawiano w sposób „punktowy”, czyli taki, w którym sprawcą jest osoba obca. Co więcej, niejeden rodzic, który wraz ze swoim dzieckiem szukał pomocy u Samsona, zmagał się z ogromnym poczuciem winy. Jeśli bowiem dziecko spotka krzywda ze strony obcego, rodzic może wytłumaczyć sobie tę sytuację tym, że dziecko przekroczyło jego zakaz, np. rozmawiając z nieznajomym, który okazał się zwyrodnialcem. Oczywiście przerzucanie odpowiedzialności na dziecko zawsze jest niewłaściwe i raniące. Ten sposób myślenia pomaga jednak dorosłym zachować (złudne) poczucie kontroli nad rzeczywistością oraz utrzymać wiarę w tzw. mit sprawiedliwego świata, czyli powszechne przekonanie, że dobrych i posłusznych autorytetom ludzi nie spotykają złe rzeczy. Świadomość, że samemu prowadziło się dziecko do gabinetu kogoś, kto wyrządził mu krzywdę lub mógł to zrobić, dla niejednego rodzica była wręcz traumatyzująca. Wstyd, poczucie winy oraz delikatność materii (wykorzystanie seksualne dzieci) przyczyniły się do tego, że sprawa psychologa krzywdziciela nigdy nie została tak naprawdę rozliczona. Próbą przywrócenia sprawiedliwości – choćby w symbolicznej formie – jest bez wątpienia książka Edyty Krześniak Psycholog. Sprawa Andrzeja Samsona, w której autorka nie tylko streszcza przebieg procesu, ale także oddaje głos samym pokrzywdzonym. Reportaż dotyka również bardzo ważnej kwestii związanej ze sprawą Samsona: tego, jakie wnioski środowisko psychologów wyciągnęło ze skandalu. Autorka skłania także czytelników do refleksji, jak dbać o bezpieczeństwo młodych ludzi, którzy potrzebują pomocy w porządkowaniu własnych emocji. Niestety dwadzieścia lat temu wielu psychologów wręcz sprzyjało zamieceniu sprawy Samsona pod dywan – obawiano się między innymi tego, że ujawnienie krzywdzenia dzieci przez znanego specjalistę wpłynie negatywnie na społeczny obraz psychologów. Środowisko psychologiczne bynajmniej nie stanowiło niechlubnego wyjątku: gdy ujawniano bulwersującą sprawę łódzkich „łowców skór”, część środowiska lekarskiego oskarżała dziennikarzy i sygnalistów o działanie na szkodę etosu zawodu lekarza. Źle rozumiana solidarność zawodowa stanowi powszechną reakcję na budzące grozę wydarzenia dotyczące danej grupy – w istocie jednak nigdy nie wolno milczeć na temat zbrodni i wyciszać spraw, z których należy wyciągać ważne dla bezpieczeństwa innych wnioski. 

Zasadność pytań 

Sprawa Samsona w żadnym wypadku nie powinna być traktowana jako argument przeciwko korzystaniu przez dzieci i młodzież z pomocy psychologicznej – powinna natomiast być punktem wyjścia do zadania pytań o to, co podczas pracy z dzieckiem jest dopuszczalne, a co stanowi naruszenie jego intymności. Osobiście nie prowadzę indywidualnej terapii dzieci – dlatego też o ważne zasady pracy z młodymi ludźmi zapytałam Martę Knapińską-Chłodnicką, doświadczoną psycholożkę pracującą z dziećmi oraz rodzicami, która podkreśla, jak ważne jest poszanowanie autonomii małego człowieka. – Oddziaływania psychologiczne co do zasady odbywają się w przestrzeni mentalnej. Nawet jeśli dotyczą cielesności, seksualności czy fizyczności, podstawowym narzędziem pracy jest rozmowa, a z młodszymi dziećmi także zabawa – mówi. – Oczywiście naturalne są zwyczajowe formy kontaktu, takie jak podanie ręki na przywitanie lub pożegnanie, przybicie piątki czy „żółwik”. Zdarza się również, że pacjenci sami pokazują rany lub blizny po samookaleczeniach, jeśli znajdują się one w łatwo dostępnych miejscach, np. na przedramionach. Zdarzają się dzieci, które chcą się przytulać, co najczęściej wynika ze specyfiki ich funkcjonowania. Rolą psychologa jest przede wszystkim rozumienie funkcji takich zachowań i adekwatne reagowanie. Rozsądnym rozwiązaniem może być życzliwe, ale powściągliwe odwzajemnienie uścisku, jeśli służy ono potrzebom dziecka i mieści się w granicach profesjonalnej relacji. Z pewnością nie jest natomiast rolą psychologa inicjowanie kontaktu fizycznego, przytulanie, głaskanie czy inne formy bliskości fizycznej. Ważne jest też to, jakie tematy podejmujemy podczas rozmowy z dzieckiem. Wiemy o tym, że dziecko jest istotą seksualną w momencie urodzenia, a w zasadzie już wcześniej, w wieku płodowym. Dlatego wątki związane z seksualnością mogą – bezpośrednio lub pośrednio – pojawiać się zarówno w treściach wnoszonych przez dziecko, jak i rodziców. Co więcej, pytania o rozwój psychoseksualny stanowią element wywiadu rozwojowego i pomagają specjaliście uzyskać pełniejszy obraz funkcjonowania dziecka. Sam fakt poruszania określonych tematów nie świadczy o przekraczaniu granic. Kluczowe znaczenie ma cel i intencja terapeuty. Psycholog powinien zawsze wiedzieć, dlaczego zadaje konkretne pytanie czy daje konkretny komentarz i jaki jest jego związek z procesem diagnozy lub terapii. Gdybym miała dać rodzicom radę, powiedziałabym, że choć zawód psychologa jest zawodem zaufania publicznego, warto zachować zdrową czujność i zwracać uwagę na sytuacje, kiedy nie rozumiemy pewnych działań czy wydają nam się one niepokojące. 

Zaufanie rodzica wobec psychologa, z którego pomocy korzysta dziecko, jest bardzo potrzebne – jednocześnie niezbędna jest uważność na to, jak dziecko zachowuje się pomiędzy sesjami. Należy pamiętać, że „językiem” najmłodszych nie muszą być słowa – komunikat „ktoś robi mi krzywdę” może być wyrażony przez wycofanie, nagłą zmianę zainteresowań lub wyglądu czy nawet agresję. W razie budzących wątpliwości sygnałów zawsze warto zasięgnąć opinii innego specjalisty.

Psychoterapia lubi ciszę 

Jak nietrudno się domyślić, niełatwo jest jednoznacznie ocenić, które zmiany zachowania dziecka należy uznać za powód do niepokoju – podczas procesu terapeutycznego przecież dążymy do zmiany, a chwilowe pogorszenie się samopoczucia pacjenta należy do typowych i dość często spotykanych efektów ubocznych psychoterapii. Sam fakt, że dziecko po spotkaniu z psychologiem jest zasmucone lub nerwowe, nie musi świadczyć o przekroczeniu granic – bywa wręcz oznaką tego, że terapeuta dotknął trudnych emocji dziecka, co jest zwykle potrzebne, by mogło ono następnie radzić sobie z tymi uczuciami w adaptacyjny sposób. Bez wątpienia jednak niepokojącym sygnałem jest sytuacja, w której terapeuta chce mieć z dzieckiem tajemnice. Psycholog nie może zatajać przed rodzicami mającymi prawa rodzicielskie przebiegu spotkań z dzieckiem, gdyż to oni są za nie odpowiedzialni – wyjątkiem są sytuacje uzasadnionego podejrzenia, że rodzice np. stosują wobec dziecka przemoc, o czym muszą zostać powiadomione organy ścigania. Oczywiście psycholog raczej nie streszcza rodzicom przebiegu poszczególnych sesji – jeśli jednak dziecko sugeruje, że psycholog nakłania je do posiadania wspólnych sekretów i niemówienia czegoś rodzicom, to jest to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Podobnie niepokojące jest także inicjowanie przez psychologa kontaktu poza sesjami, pisanie do dziecka wiadomości, opowiadanie o swoim prywatnym życiu czy zaczepianie dziecka (czy bardziej nastolatka) w mediach społecznościowych. Na szczęście zdecydowana większość psychologów i psychoterapeutów pracujących z dziećmi i młodzieżą przestrzega zasad etycznych i doskonale wie, gdzie przebiegają granice terapeutycznego kontaktu – jednak nawet tych pojedynczych przypadków przemocy wobec pacjentów nie należy bagatelizować.

Osoby, które swoją pozycję wykorzystują, aby krzywdzić małoletnich – niezależnie od tego, jaki wykonują zawód – muszą zostać rozliczone z niemoralnych działań. W przypadku przestępców seksualnych i sprawców innych rodzajów przemocy nie powinniśmy też bezrefleksyjnie powtarzać, że o zmarłych należy mówić tylko dobrze. Milczenie na temat zła to dokrzywdzanie osób, które przetrwały przemoc – a tego zakazuje przecież ludzka przyzwoitość.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Bezpieczeństwo dzieci u psychologa