Skąd ta agresja

Rosnąca agresja na drogach czy wobec obcych jest faktem. Czy stoi za tym frustracja, obawa o własny status czy egoizm?
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Przemierzając Polskę kilka razy w te wakacje oraz przeglądając doniesienia medialne, dostrzec można swoisty paradoks. Z jednej strony nasz kraj niebywale pięknieje. Miasta, miasteczka i wsie są coraz bardziej zadbane, coraz mniej jest śladów dewastacji czasami PRL-u. Zabytkowe budynki są odnawiane, zaś fabryki, magazyny czy sklepy powstają według nowych, modnych zasad architektonicznych. Drogi są w dobrym stanie, podobnie jak i chodniki, spotkać się też można z wieloma wyrazami życzliwości.

Ale z tym kontrastuje gdzieś wisząca w powietrzu i – jak mi się wydaje – rosnąca agresja. Jakby jakieś frustracje wynikające ze zderzenia tego piękniejącego świata z czasami wręcz brutalną prozą życia, kolejkami do lekarzy, związaną z rozwojem gospodarczym drożyzną (wszak coraz więcej trzeba pieniędzy, by przeżyć od pierwszego do pierwszego). Gdzie widzę tę rosnącą agresję? Przede wszystkim na drogach. Choć spora część kierowców stara się jeździć tak, by myśleć z empatią o otaczającej ich rzeczywistości, sporo jest takich, którzy ryzykują życie swoich bliskich i innych brutalnością, nadmierną prędkością, czy właśnie agresją – dojeżdżaniem do zderzaka, zajeżdżaniem drogi, złośliwością itp. Patrząc na statystki policyjne, na to, jak rośnie liczba kierowców, którym za ciężkie przestępstwa drogowe (przede wszystkim jazdę po alkoholu czy narkotykach, ale nie tylko) orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów, widać ten dysonans pomiędzy polepszającymi się warunkami życia, właściwymi dla cywilizowanych krajów, a prawem dżungli, które zaczyna panować na drogach.

Niestety nie dotyczy to wyłącznie dróg. Jeśli popatrzymy na serię zajść związanych z przemocą wobec Ukraińców, widzimy, jak wzrosło przyzwolenie społeczne na zachowania motywowane ksenofobią: nienawiścią albo niechęcią wobec obcych. Wulgaryzmy, pobicia, grożenie, nie ma tygodnia, by sieć nie obiegły jakieś nagrania dokumentujące agresywne zachowania Polaków wobec Ukraińców. Nie, nie oczekuję, że Polacy będą mieli świętą cierpliwość, że jeśli nagle w kraju pojawią się dwa miliony przybyszów ze Wschodu, ze swoimi zwyczajami, kulturą, z charakterystycznym akcentem i językiem, że poświęcą swoje interesy i bezpieczeństwo swoich rodzin, po to, by jakoś specjalnie traktować przyjezdnych z Ukrainy. W wielu miastach widać problem z młodzieżą, która spędza czas w parkach czy centrach handlowych, wałęsając się bez celu, a która się odróżnia, bo mówi „po wschodniemu" – większość Polaków nie potrafi odróżnić ukraińskiego, białoruskiego czy rosyjskiego.

Ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że ostatnio pojawiło się społeczne przyzwolenie na zachowania agresywne wobec Ukraińców. Internet jest tego przecież pełen. Czy stoi za tym frustracja, obawa o swój własny status, czy zmęczenie obecnością przybyszów ze wschodu? Tak samo, jak agresywne zachowanie na drogach wygląda jak jakaś parodia honoru rycerskiego – wszyscy mają mi ustąpić, innymi się nie przejmuję, ja jadę jak chcę, przepisy są dla zwykłych ludzi, ja jestem wyjątkowy i inni powinni to uszanować – przez co przezierają jakieś frustracje czy właśnie lęk o własny status, tak samo jest z motywowanym jakąś zawiścią stosunkiem wobec Ukraińców. A przecież przyjmowaliśmy ich z poczuciem wyższości, jako biednych uchodźców przed wojną. A dziś mogą zająć nasze miejsca pracy, nasze mieszkania, miejsca w naszych szkołach, przedszkolach czy kolejkach do lekarzy. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2026