Powrót króla?

W nowy rok Iran wszedł z największą, od czasów przewrotu 1979 roku, rewolucją społeczną, która żąda obalenia reżimu ajatollahów. Cokolwiek się wydarzy, nie będzie już tym samym krajem.
Czyta się kilka minut
Siły specjalne pilnują porządku podczas prorządowej demonstracji w Teheranie 12 stycznia fot. Morteza Nikoubazl/NurPhoto/Getty Images
Siły specjalne pilnują porządku podczas prorządowej demonstracji w Teheranie 12 stycznia fot. Morteza Nikoubazl/NurPhoto/Getty Images

Czy Efran Soltani żyje? Chyba tak. 26-letni Irańczyk, zatrzymany 9 stycznia w Karadżu – mieście na obrzeżach Wielkiego Teheranu – i w ekspresowym tempie zasądzony na powieszenie, miał być pierwszym ze skazanych na śmierć za udział w antyrządowych protestach. Wyrok miał zostać wykonany w środę 14 stycznia. Donald Trump zapowiedział, że uderzy zbrojnie na Iran, jeśli dojdzie do tej egzekucji. Świat, który jeszcze nie ochłonął po niedawnych wydarzeniach w Wenezueli, wstrzymał oddech. W krytyczną środę prezydent USA oświadczył jednak, że ma pewne wiadomości, iż reżim w Teheranie wstrzymał się od powieszenia Soltaniego. Nie chciał podać dziennikarzom źródła owej informacji, jednak w czwartek rano (15 stycznia, gdy powstaje ten tekst) potwierdziło ją irańskie MSZ: egzekucji skazanych demonstrantów podobno w ogóle „nie ma w planach”. Trump odwołał start grzejących silniki bombowców.

Tak to wygląda z odległej perspektywy. Jak jest naprawdę, nie wiemy, ale jedno jest pewne: w tak niestabilnym świecie nie żyliśmy chyba od czasów II wojny światowej, a może nawet od lata 1914 roku, kiedy to niemalże dzień po dniu ktoś komuś wypowiadał wojnę, co, jak wiemy, zakończyło się powszechnym kataklizmem.

Zamieszki czy wojna?

Protesty wybuchły 28 grudnia w Teheranie i początkowo ich ostrze kierowało się jedynie przeciw podwyżkom cen. Niespodziewanie szybko ogarnęły one jednak większość kraju. W miarę rozszerzania się płomienia wzrastała też radykalizacja postulatów: w nowy rok Iran wszedł z największą, od czasów przewrotu 1979 roku, rewolucją społeczną, która żąda obalenia reżimu ajatollahów.

Reżim, ma się rozumieć, zareagował po swojemu. Różne źródła mówią o zabitych przez siły bezpieczeństwa, których liczbę ocenia się na od kilku do aż dwudziestu tysięcy. Dokładnych danych dociec nie można, gdyż rząd założył blokadę informacji, z internetem na czele. Jednak w każdym przypadku jest to skala krwawej hekatomby.

Po ponad dwóch tygodniach rozruchów widać, że władza ajatollahów mocno się chwieje. Są pierwsze oznaki buntu w armii, która chce być solidarna z narodem. Według niepotwierdzonych informacji przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, wywiózł z kraju osobiste zapasy złota. Gdzie? Jasne, że do Moskwy.

Wiele mówiąca jest geografia tych zamieszek. Najgoręcej jest na północy i zachodzie kraju. Północ to oczywiście Teheran, natomiast zachód to Kurdowie i Lurowie, naród Kurdom pokrewny. To tam, w Luristanie, polało się dotąd najwięcej krwi. Nie patrzą na to obojętnie bracia zza irackiej granicy: tamtejsi kurdyjscy partyzanci już wkroczyli do Iranu i toczą walki z oddziałami rządowymi. A gdzie walczą Kurdowie, tam, wiadomo, długo nie powróci stabilizacja.

Znacznie mniej aktywny południowy wschód – to najbardziej zacofane i trudno dostępne, pustynne regiony Iranu. Jest to też obszar o największym wpływie szyickiego islamu, miejsce, gdzie leżą ośrodki kultu i pielgrzymek. Zrozumiałe, że ten region raczej nie będzie przodował w proteście przeciw teokratycznemu rządowi. Ale i nawet tutaj wybuchają protesty.

Symbol świetlanej przeszłości

Cyrus Reza Pahlawi ma 65 lat i imię, które Irańczykom mówi samo za siebie. Cyrus II (pierwszego nikt nie pamięta) to przecież największy w historii władca perskiego imperium, którego późnym prawnukiem jest obecne państwo irańskie. Persja była za jego rządów najsilniejszym państwem świata, w dodatku z władcą, który na tle innych despotów Wschodu wyróżniał się tolerancją i sprawiedliwością. Miał on jeszcze jedną, wiekopomną zasługę: w roku 538 przed Chrystusem, po podboju Babilonu, pozwolił Żydom na powrót z „niewoli babilońskiej” i odbudowanie świątyni. Do tego symbolu za chwilę wrócimy.

Cyrus Reza jest najstarszym synem Mohammeda Rezy, ostatniego szacha Iranu, obalonego w 1979 roku przez szyicką rewolucję. Ali Chamenei był wtedy prawą ręką ajatollaha Chomejniego, „najwyższego przywódcy”, który szacha zastąpił. Religijny reżim, mimo kilku poważniejszych wstrząsów, trzymał się dotąd przez 47 lat.

Dynastia Pahlawich nie może poszczycić się starożytną genezą: obalony szach był zaledwie drugim jej przedstawicielem. Ale po latach wygnania cesarskiej rodziny przestało to mieć znaczenie. Dziś nazwisko Pahlawi jest dla wielu Irańczyków symbolem świetlanej, choć z pewnością mocno idealizowanej przeszłości. A co najważniejsze – jest symbolem zerwania z obskuranckim i krwawym reżimem.

To właśnie imię Cyrusa, jako nadchodzącego władcy Iranu, skandują dziś najgłośniej protestujący. Nikt nie wiąże większych nadziei na zmianę z mało znanymi nazwiskami działaczy demokratycznej opozycji. Nawet Narges Mohammadi, bojowniczka o prawa kobiet, nagrodzona w 2023 roku Pokojową Nagrodą Nobla, nie jest tutaj specjalnie czczona. A ten przedziwny zwrot ku rojalizmowi przejawiają właśnie ludzie młodzi – studenci i klasa średnia.

Iran to stara cywilizacja, a system przaśnej i opresywnej religijności, reprezentowany przez rządy ajatollahów, nigdy nie zdobył poparcia w kręgach wielkomiejskiej inteligencji. Ta zawsze zapatrzona była na Zachód, idealizując go tak, jak idealizuje dzisiaj monarszą przeszłość kraju. Ale przez większość 47-letniej teokracji wolała raczej siedzieć cicho, popijając na prywatkach zakazany przez władze alkohol i epatując tam gości odsłoniętymi fryzurami kobiet. Dziś, w największym w historii akcie protestu, ma realną szansę wybić się ku zwycięstwu.

Cyrus Reza Pahlawi, miły starszy pan, mieszkający w luksusowej willi na południu Stanów Zjednoczonych, śle rodakom pozdrowienia, zagrzewając do oporu. I czeka.

W sojuszu z Wielkim i Małym Szatanem

Teherańska ulica, walcząca dziś z oprawcami Chameneiego, jest tak proamerykańska, jak antyamerykański jest reżim. Rewolucja 1979 roku przebiegała przecież pod hasłem „Śmierć Ameryce!”. Rządy Mohammeda Rezy faktycznie były okresem uzależnienia Teheranu od Waszyngtonu, choć jasną stroną tego układu była udana modernizacja wielu sektorów publicznego życia.

W propagandzie ajatollahów drugim, po USA, geopolitycznym „szatanem” jest Izrael – i nie ma chyba potrzeby uzasadniania przykładami tej postawy. Dlatego rząd Benjamina Netanjahu jest pilnie, bardziej nawet od ekipy Trumpa, zainteresowany obaleniem władzy, która od dziesięcioleci zagraża, także zbrojnie, izraelskiemu bezpieczeństwu. W tym momencie warto wspomnieć, że to właśnie Cyrus Reza Pahlawi był pierwszym irańskim (choć na emigracji) politykiem, który po 1979 roku pojechał do Izraela i spotkał się z tamtejszym prezydentem. Miało to miejsce w 2023 roku.

Jeśli obecny reżim upadnie, będzie to oznaczało zwrot o 180 stopni w polityce kraju, który dotąd odgrywał niepoślednią rolę w międzynarodowej polityce. W Polsce takiemu właśnie finałowi zamieszek warto sprzyjać, chociażby dlatego, że usunięcie z szachownicy figury ajatollaha znacząco osłabi nieformalny blok sojuszników Rosji. Trzymajmy zatem kciuki za protestujących w Teheranie, ale też mocno trzymajmy się krzeseł – na wypadek, gdy nam się nagle glob zatrzęsie.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2026