Zaczęło się od internetowej rozmowy Grzegorza Sroczyńskiego, czołowego komentatora Gazety.pl, z minister rodziny i pracy Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Chodziło o nowy przepis. Wszyscy go przeoczyliśmy, a jest on częścią ustawy antydyskryminacyjnej, która właśnie wchodzi w życie. Z kolei ta ustawa to konsekwencja dyrektywy Unii Europejskiej.
Od teraz nie można ogłaszać, że chce się znaleźć na rynku „murarza” albo „opiekunkę do dziecka”. Ma być „osoba do prac murarskich”. Albo „osoba do opieki nad dzieckiem”. Wyraźne wskazanie na płeć ma być „dyskryminacją ze względu na płeć”.
To część większej całości. Kobiety zapragnęły być takie jak mężczyźni, więc także robić to, co mężczyźni. Pamiętamy homeryckie boje pań chcących zostać „żołnierkami”. Boje od pewnego momentu wygrywane, a opiewane przez popkulturę. Ja tego nie oceniam, choć nie jestem pewien, czy to zawsze krok w kierunku lepszego świata. Ale taki oto duch czasów. Ten przepis niby działa w obie strony. Ale zabezpiecza przede wszystkim cywilizacyjne aspiracje kobiet.
Zarazem ingerowanie w to, że ktoś chce wyraźnie zaznaczyć swoją wolę zatrudnienia faceta jako murarza (choć może nawet bardziej kobietę jako dziecięcą „piastunkę”), jawi mi się jako sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. I naruszające czyjąś wolność. Oczywiście usłyszymy zaraz, że to naturalne napięcie między wolnością i równością. I że ta druga wartość jest ważniejsza.
Skądinąd pani minister Dziemianowicz-Bąk, choć opiewała triumf lewicowej agendy, robiła też trochę perskie oczko. Tak w duchu: cóż to szkodzi pobawić się językiem. Potem i tak oferent wybierze, kogo zechce, bo pewne typy zajęć pewnie nie pasują do obu płci, a bardziej do jednej.
Tyle że – jak się skończy, nie wiemy. Jeśli znajdą się zainteresowani happeningiem i prawnicy zainteresowani sądowym sukcesem, można się spodziewać przełamywania „dyskryminacji” w sądach. W Wielkiej Brytanii w ramach walki z nią uchwalono, że parafie różnych wyznań nie mogą oczekiwać od pracowników pasującej do nich religijnej tożsamości. Przyjmujcie ateistę dla zasady, że wszyscy „są równi”. Nie jesteśmy więc w stanie dziś przewidzieć konsekwencji.
Mnie ciekawi co innego. W krytykowanej przez liberalne europejskie elity Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA czytamy, że w roku 1991 Europa miała 25 procent udziału w globalnym PKB. Dziś ma 14 procent.
W takich warunkach koncentracja unijnych elit na ideologii staje się eskapizmem, nawet jeśli dotyczy detali. Oczywiście przyczyn tego europejskiego „dołka” jest wiele.
Jednym z nich jest dogmatycznie prowadzona polityka klimatyczna. Nie twierdzę, że zmian klimatu nie ma i że nie należy na nie reagować. Ale recepty bywają skrajne i mocno utopijne. Ostatnio Komisja Europejska próbuje się wycofać rakiem z zakazu sprzedaży po roku 2035 spalinowych aut.
I tu znowu rzut oka na polski kontekst. Sroczyński rozmawiał z pewnym rozbawieniem z minister Dziemianowicz-Bąk. Z kolei Jacek Prusinowski, świetny dziennikarz „Super Expressu” i Radia Plus (odchodzący z obu redakcji do Kanału Zero), zagadywał słynącą ze słownych gaf wiceminister klimatu Urszulę Zielińską.
Spytał ją o to, dlaczego namawiając Polaków do sprawiania sobie bardzo drogich i niepraktycznych elektrycznych aut, sama jeździ starym, jak najbardziej spalinowym Volkswagenem. Odpowiedziała, że mieszka w bloku, więc nie ma jak się podłączyć do ładowarki.
Skoro ona, będąca bliżej społecznej góry ma taki kłopot, to może mieć go będą i inni polscy obywatele? Ale taka myśl nie zaświtała polityczce w głowie. Oświecone myśli postępowców biegną własnymi torami.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












