Napięcie w relacjach polsko-ukraińskich po odebraniu orderu Orła Białego prezydentowi Zełeńskiemu

Nie zmienimy naszego położenia na mapie świata. Potrzebujemy się nawzajem. Trudną historię trzeba wyjaśnić, ale musimy też patrzeć w przyszłość.
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Ostatnie wydarzenia między Polską a Ukrainą wywołują u mnie przede wszystkim smutek. Mało też jest znaków wskazujących, że przyszłość będzie świetlista. Zaczęło się od fatalnej decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, by uhonorować elitarną jednostkę specjalną wojsk ukraińskich mianem „Bohaterów UPA”.

Ukraińcy mają prawo honorować swoich bohaterów, ale też muszą mieć świadomość, że ich decyzje będą wywoływały sprzeciw ze strony polskiej. Bo UPA jest odpowiedzialna za zaplanowanie masowych mordów ludności polskiej na Wołyniu podczas drugiej wojny światowej. Nie chodzi tutaj o jakieś przypadkowe zbrodnie czy sąsiedzkie animozje między mieszkającymi obok siebie Polakami i Ukraińcami. Nie, tu idzie o wymyślenie, zaplanowanie i przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej, której celem było prowadzenie polityki faktów dokonanych – ukraińscy nacjonaliści chcieli, by ich państwo dostało tereny, które oczyści się z Polaków. Dla Ukraińców członkowie UPA to ludzie, którzy walczyli o wolną Ukrainę, którzy ginęli w starciach z Sowietami, licząc na niepodległość. Ale Polska widzi to inaczej – nie może przejść nad kultem UPA do porządku dziennego. Tym bardziej, że ciała dziesiątek tysięcy naszych rodaków wciąż leżą w dołach śmierci, nie dokonano poszukiwań, ekshumacji i chrześcijańskich pochówków, co jest standardem naszej cywilizacji.

Na decyzję Zełenskiego trzeba było zareagować. Nie mam co do tego wątpliwości. Ale akurat reakcję prezydenta Karola Nawrockiego uważam za bardzo złą. Nie rozwiązuje ona żadnego problemu w naszych wzajemnych relacjach, przeciwnie – dopisuje ona do długiej już listy kolejne. Ukraińcy stanęli bowiem solidarnie za swoim prezydentem, który w odpowiedzi na decyzję Karola Nawrockiego zapakował Order Orła Białego do paczki i nadał ją kurierem do Warszawy. Trzech byłych prezydentów odesłało otrzymane od polskich głów państwa Orły Białe, kolejne odznaczenia zaczęli odsyłać kolejni ukraińscy urzędnicy państwowi. Nie odebraliśmy dotąd Orła Białego tak ponurym postaciom, jak  Caryca Katarzyna czy żyjący wciąż były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. Dotąd Polska odebrała tylko w ramach sanacyjnych represji Orła Białego Wincentemu Witosowi.

Odbierając odznaczenie Zełenskiemu nie osiągnęliśmy żadnego celu naszej polityki historycznej, wykonaliśmy spektakularny gest, który wyłącznie położy się cieniem na naszych relacjach.

Wygląda to na jakieś tragiczne fatum. Polacy i Ukraińcy potrzebują się nawzajem. Nasza historia pełna jest dramatycznych chwil, w których rzeź wołyńska kładzie się szczególnie długim cieniem. Ale wiele też wspólnie cierpieliśmy z rąk carskiej, a później sowieckiej Rosji. Przed nami też wspólna przyszłość – bo nie zmienimy miejsca na mapie. Ukraińcy równocześnie prowadzą śmiertelny bój z rosyjską agresją, w którym musimy ich wspierać, jak również prowadzą swoją politykę historyczną, czcząc UPA, z czym nie możemy się zgodzić. Jest w tym jakiś tragiczny fatalizm. Przypomina to coraz bardziej grecką tragedię, w której bohater nie może uciec od swojego przeznaczenia, im bardziej stara się nie dopuścić do spełnienia tragicznej wróżby, tym bardziej pomaga ziścić się tragicznemu fatum. I nie ma też łatwych ruchów, które mogą nas z tego pata wyprowadzić. Tylko w Bożej Opatrzności nadzieja. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Droga donikąd