Nadzieja w czasach chaosu

Szacunki władz Rzymu i Sekretariatu Jubileuszu wskazują, że ponad 30 milionów ludzi odwiedziło Wieczne Miasto w ciągu całego roku, co czyni ten jubileusz jednym z najliczniejszych w ostatnich dekadach, porównywalnym z obchodami Roku 2000. Ale dziedzictwo tego czasu to przecież nie tylko liczby.
Czyta się kilka minut
Pielgrzymi dotykają Drzwi Świętych, przechodząc przez nie w Roku Jubileuszowym, Bazylika św. Piotra, Watykan, 16 lutego 2025 r. fot. Massimo Valicchia/Getty Images
Pielgrzymi dotykają Drzwi Świętych, przechodząc przez nie w Roku Jubileuszowym, Bazylika św. Piotra, Watykan, 16 lutego 2025 r. fot. Massimo Valicchia/Getty Images

Tylko w pierwszych dwóch tygodniach od  otwarcia Drzwi Świętych, które miało miejsce 24 grudnia 2024 roku ponad 545 tysięcy pielgrzymów przekroczyło próg Bazyliki św. Piotra, dokonując tradycyjnej pieszej pielgrzymki Via della Conciliazione i uczestnicząc w celebracjach w sercu Kościoła powszechnego. Poszczególne wydarzenia jubileuszowe również potwierdziły globalny zasięg i różnorodność uczestnictwa pielgrzymów i wiernych. Najliczniejszy Jubileusz Młodych przyciągnął około miliona uczestników z ponad 146 krajów, zwłaszcza na czuwanie modlitewne i mszę św. pod przewodnictwem Leona XIV na rzymskiej Tor Vergata. Inne celebracje – jak Jubileusz Ruchów i Wspólnot (70 tysięcy uczestników), Światowy Jubileusz Wolontariuszy (25 tysięcy), Jubileusz Służb Mundurowych (40 tysięcy) oraz Jubileusz Chorych i Służby Zdrowia (ponad 20 tysięcy) pokazały, że pielgrzymami nadziei byli ludzie z różnych grup społecznych, różnych krajów i w różnym wieku.

Liczby oczywiście wskazywać łatwiej niż to, co działo się dookoła jubileuszu.

Nadzieja w czasach braku

Jubileusze w historii Kościoła zawsze rodziły się w czasach napięć, kryzysów, przełomów. Rok Jubileuszowy 2025 nie jest tu wyjątkiem. Wojna w Europie, niestabilność na Bliskim Wschodzie, przyspieszająca sekularyzacja cywilizacji zachodniej, kryzys autorytetów i instytucji, także kościelnych, hospitalizacja i śmierć papieża Franciszka oraz konklawe i wybór Leona XIV – to tylko niektóre z wydarzeń czy tendencji, które dotknęły nasz świat w minionym roku.

W czasach gdy więcej mówi się o zagrożeniach, a ton wiadomości bywa apokaliptyczny, Kościół spróbował przebić się z orędziem nadziei. Jego treścią nie było zamykanie oczu na rzeczywistość ani mamienie niemożliwą do spełnienia utopią. Papież Franciszek zaproponował wspólną drogę, nie zaś wyeliminowanie wszystkich problemów ludzkości, co zresztą nie jest możliwe ludzkimi siłami. Być pielgrzymem nadziei to iść razem z braćmi i siostrami, którzy mają ten sam cel. To wspólnie mierzyć się z trudnościami, wiedząc, że nie jesteśmy w tym zmaganiu sami, a nadzieja, którą podzielamy, przekracza wszelkie nasze małe nadzieje, które próbujemy spełnić w naszej niełatwej codzienności.

Nadzieja miała też rozbrzmiewać w sercu Kościoła zaangażowanego w debatę o synodalności, granice reform, relacje między doktryną a duszpasterstwem. Trzeba dodać, często debatę rozdzierającą jedność, ujawniającą podziały wewnątrz Kościoła. Do tego Jubileusz rozłożył się na dwa pontyfikaty, miał swoją specyficzną dynamikę w gasnącym Franciszku, któremu siły pozwalały na coraz mniej aktywności.

Jubileusz odbywał się nie poza tym wszystkim, ale dokładnie pośrodku wszystkich tych wydarzeń, napięć i przełomów. Być może tym, co łączy ten jubileusz z ideą synodalności jest zrozumienie, że Kościół nie jest instytucją do zarządzania czy projektem do realizacji, ale pielgrzymką – nieraz męczącą, czasem chaotyczną, ale konsekwentnie zmierzającą do celu, nawet jeśli po drodze zmienia się jej przewodnik.

Jubileusz był głęboko Franciszkowy. Papież nie proponował wielkiej syntezy ani zamknięcia sporów. Raczej gesty, spotkania, milczenie czy wspólną modlitwę. I niekiedy bardzo ludzką bezradność wobec świata, który nie chce już słuchać moralnych wykładów, ale wciąż potrzebuje sensu.

Paradoks bezradności

Właśnie ta bezradność stała się jednym z najmocniejszych świadectw jubileuszu. Kościół nie udawał, że ma gotowe odpowiedzi na wszystko czy że przygotowany jest na każde wydarzenie. Nie przykrywał ran triumfalizmem, ale mówił o nadziei, stojąc pośród ruin – geopolitycznych, kulturowych, duchowych, personalnych. Papież Franciszek miał intuicję, by nadzieję uczynić zasadniczym przedmiotem refleksji w roku 2025.

Krótko po rozpoczęciu Jubileuszu, gdy otwarte zostały Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra w wigilię Bożego Narodzenia, Franciszek otworzył kolejne Drzwi Święte w rzymskim więzieniu Rebibbia, w wymowny sposób symbolizując determinację, z jaką przez cały pontyfikat starał się przekazywać miłosierdzie i przebaczenie najbardziej zmarginalizowanym członkom współczesnych społeczeństw. – Chciałem, aby te drugie drzwi były właśnie tutaj, w więzieniu – powiedział Franciszek 26 grudnia do osadzonych. – Chciałem, aby każdy z nas, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, miał możliwość szeroko otworzyć drzwi swoich serc i zrozumieć, że nadzieja nie zawodzi. Od momentu wyboru w maju 2025 roku papież Leon XIV podjął inicjatywę Jubileuszu Nadziei swojego poprzednika. Ostatnim wydarzeniem jubileuszowym była msza św., sprawowana 14 grudnia 2025 roku w intencji więźniów na całym świecie.

Wydarzenia niekoniecznie pełne nadziei

Rok nadziei był nim nie dlatego, że świat stał się lepszy, ale dlatego, że Kościół – przynajmniej w swoich najlepszych momentach – przypomniał sobie, kim jest. Nie strażnikiem idealnego porządku, lecz sakramentem nadziei dla świata, który żyje w chaosie. Jubileusz roku 2025 otworzył kolejne drzwi, nie tylko te święte w rzymskich bazylikach, ale te do dalszej, trudnej rozmowy o przyszłości chrześcijaństwa w świecie, bez złudzeń.

Obchody Bożego Narodzenia oraz zakończenie Roku Jubileuszowego nie usuną głębokiego bólu, jaki spowodowały trudne wydarzenia minionego roku. Mają jednak przypomnieć, że pomimo cierpień chrześcijańska nadzieja zbawienia pozostaje wiecznie żywa i obecna, niezależnie od osobistych czy społecznych historii, dla każdego, kto się na nią otworzy.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2026