Maryja na krańcach świata. Sanktuaria nadziei w czasach lęku

Od ogarniętej wojną Ukrainy przez Liban i Nigerię aż po Indie, Wenezuelę i Australię – maryjne sanktuaria stają się miejscami modlitwy, pokoju i duchowego schronienia. Każde z nich opowiada historię ludzi żyjących pośród kryzysów, konfliktów i niepewności, którzy pod opieką Matki Bożej szukają nadziei i siły do przetrwania.
Czyta się kilka minut
Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Berdyczowie bywa określane sercem Ukrainy | fot. Berimorkin/Adobe Stock
Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Berdyczowie bywa określane sercem Ukrainy | fot. Berimorkin/Adobe Stock

Jak Feniks z popiołów

Berdyczów położony jest w obwodzie Żytomierskim – niecałe 200 km na południowy zachód od Kijowa. Znajduje się tam główne, narodowe sanktuarium maryjne dla całej Ukrainy. Kiedy powstawało w pierwszej połowie XVII wieku, leżało na wschodnich krańcach Rzeczypospolitej. Sanktuarium od początku opiekowali się karmelici bosi. Choć klasztor i kościół wielokrotnie były niszczone – kolejno podczas: powstania Chmielnickiego, zaborów, wojny polsko-bolszewickiej, II wojny światowej i w okresie komunizmu – karmelici, mimo szykan, prześladowań i wypędzeń, wciąż tam wracali, by prowadzić działalność duszpasterską, edukacyjną, charytatywną, a także ekumeniczną.

Pierwszy obraz Matki Bożej do sanktuarium przekazał fundator całego kompleksu – wojewoda kijowski Janusz Tyszkiewicz, który podjął się dzieła budowy jako wotum za ocalenie z niewoli tatarskiej. Zawieruchy wojenne zmuszały jednak do tego, że obraz często przechowywany był we Lwowie i Lublinie. W XVIII wieku koronowano obraz papieskimi koronami (zezwolił na to papież Benedykt XIV), które jednak podczas zaborów zostały skradzione, aż wreszcie obraz został strawiony pożarem w 1941 roku. Kiedy po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę w 1991 roku karmelici bosi mogli po raz kolejny powrócić do Berdyczowa, stworzono kopię pierwotnego obrazu, a jej ponownej koronacji papieskimi koronami (tym razem papieża Jana Pawła II) dokonano w 1998 roku.

Wizerunek Maryi Berdyczowskiej wzorowany jest na wczesnośredniowiecznym wizerunku rzymskim Matki Bożej Śnieżnej – Ocalenia Ludu Rzymskiego, który do dziś widnieje w ołtarzu Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie. Maryja podtrzymująca Dziecię Jezus, które uniesioną dłonią błogosławi światu, sama wskazuje palcami zarówno na Syna Bożego, jak i na ziemię. Jakby chciała przekazać nam dwie wiadomości – że nasze ocalenie jest w miłości Boga, który dał nam swojego Syna jako Zbawiciela, i że Ona sama wciąż pamięta o naszych ziemskich zmartwieniach. Jak niegdyś w Kanie Galilejskiej.

Wiara może być mostem, nie murem

Zatrzymajmy się nad brzegiem Morza Śródziemnego, w górskiej miejscowości Harissa, nieopodal Bejrutu. To tutaj wznosi się Sanktuarium Matki Bożej Królowej Libanu – duchowe serce maronickiego Kościoła katolickiego, który mimo odmiennej tradycji pozostaje w pełnej jedności z całym Kościołem katolickim. To z tej wspólnoty wywodzi się szeroko dziś znany w Polsce św. Szarbel. Z wysokości wzgórza Maryja spogląda na zatokę i rozległą panoramę stolicy, jakby obejmowała swą opieką cały kraj – niewielki, a zarazem naznaczony dramatyczną historią wojen, napięć religijnych i politycznych kryzysów.

Sanktuarium powstało na początku XX wieku z inicjatywy patriarchy maronickiego Eliasza oraz za zgodą papieża Leona XIII. Przed sanktuarium znajduje się monumentalna figura Maryi ustawiona na wysokim cokole w kształcie wieży. Biała postać Maryi z rozłożonymi ramionami widoczna jest z daleka – zarówno od strony morza, jak i z górskich dróg prowadzących do Harissy. U stóp figury wzniesiono kaplicę, a w drugiej połowie XX wieku także nowoczesną bazylikę o charakterystycznej, cedrowej konstrukcji, nawiązującej do symbolu Libanu, którym jest drzewo cedrowe.

Figura Królowej Libanu ukazuje Ją z dłońmi otwartymi w geście zaproszenia i błogosławieństwa. Nie trzyma Ona berła ani korony w sposób triumfalny – Jej królewskość wyraża się w macierzyńskiej trosce. To Matka czuwająca nad narodem złożonym z wielu wspólnot: chrześcijan różnych obrządków, muzułmanów sunnickich i szyickich, druzów. W czasie wieloletniej wojny domowej w latach 1975–1990, a także w okresach późniejszych napięć i kryzysów gospodarczych, sanktuarium w Harissie było miejscem wspólnej modlitwy o pokój i jedność.

Przesłanie płynące z tego miejsca jest szczególnie aktualne. Maryja – Królowa Libanu – przypomina, że prawdziwa wielkość narodu rodzi się z dialogu, przebaczenia i wzajemnego szacunku. Z wysokości wzgórza Jej milcząca obecność zdaje się mówić, że podziały nie muszą mieć ostatniego słowa, a wiara może stać się mostem, nie murem. W kraju doświadczanym emigracją młodych, niepewnością jutra i bolesnymi ranami przeszłości, Królowa z Harissy pozostaje znakiem nadziei i zaproszenia do współpracy.

Wezwanie do pokoju i szacunku

W samym sercu Nigerii, w dynamicznie rozwijającej się stolicy kraju – Abuji – wznosi się Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Królowej Nigerii. To stosunkowo młode, a zarazem niezwykle ważne miejsce modlitwy i zawierzenia Bogu spraw Czarnego Lądu, które powstało jako odpowiedź Kościoła na duchowe potrzeby mieszkańców Nigerii doświadczanych napięciami religijnymi, konfliktami zbrojnymi, terroryzmem i głębokimi podziałami społecznymi. Sanktuarium to stało się znakiem nadziei i jedności dla katolików żyjących w realiach codziennej niepewności.

Historia sanktuarium sięga lat 80. XX wieku, kiedy Konferencja Episkopatu Nigerii podjęła decyzję o ustanowieniu narodowego miejsca czci Maryi w stolicy państwa. Od początku było ono ściśle związane z modlitwą o pokój, pojednanie i ochronę życia. W kraju, w którym chrześcijanie i muzułmanie żyją obok siebie, często w atmosferze napięć i przemocy, Maryja czczona jako Królowa Nigerii została ukazana jako Ta, która gromadzi, a nie dzieli, i która prowadzi ku pokojowi opartemu na sprawiedliwości, wzajemnym zrozumieniu, dialogu i szacunku.

Architektura sanktuarium jest prosta, nowoczesna i dostosowana do klimatu oraz kultury i sztuki Afryki zachodniej. Przestronne wnętrze sprzyja wspólnotowej modlitwie, a centralnym punktem budowli jest figura Matki Bożej Królowej Nigerii – Maryi ukazanej w królewskiej godności, a jednocześnie z matczyną łagodnością. Jej postawa wyraża czuwanie i troskę nad powierzonym Jej ludem, a spojrzenie skierowane ku wiernym zdaje się zapraszać do zaufania mimo lęku i niepewności jutra.

Przesłanie płynące z sanktuarium w Abuji jest wyraźne i aktualne: to wezwanie do pokoju i pojednania. Maryja nie obiecuje łatwej drogi, ale przypomina, że Bóg jest obecny pośród chaosu historii. Jako Królowa Nigerii wzywa do modlitwy, przebaczenia i odpowiedzialności za wspólne dobro. To miejsce uczy, że prawdziwa siła rodzi się z wiary przeżywanej w jedności z braćmi i siostrami oraz z odwagi budowania pokoju tam, gdzie świat widzi jedynie konflikt. Sanktuarium w Abuji pozostaje więc przestrzenią modlitwy i wspólnoty, ale także duchowym wołaniem o nadzieję dla całej Afryki.

Lourdes Wschodu

Na południowo-wschodnim wybrzeżu Indii, nad wodami Zatoki Bengalskiej znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Uzdrowicielki Chorych w Vailankanni, nazywane często „Lourdes Wschodu”. Jest to miejsce niezwykłe, w którym od wieków spotykają się chrześcijanie, hinduiści i muzułmanie, przychodząc z tą samą nadzieją – z prośbą o uzdrowienie ciała i serca. Vailankanni wyrasta z doświadczenia cierpienia, choroby i ludzkiej bezradności, a jednocześnie z głębokiej wiary w macierzyńską bliskość Maryi.

Początki kultu Maryi w tamtym regionie sięgają XVI wieku i związane są z trzema wydarzeniami uznawanymi za cudowne. Pierwsze z nich dotyczy objawienia Maryi chłopcu sprzedającemu mleko, drugie – uzdrowienia chromego dziecka, trzecie zaś ocalenia portugalskich żeglarzy z gwałtownego sztormu. Wdzięczni marynarze wznieśli kaplicę, która z czasem stała się zalążkiem potężnego sanktuarium. Przez stulecia miejsce to było rozbudowywane, niszczone przez burze i znów odbudowywane, aż w XX wieku otrzymało rangę bazyliki mniejszej.

Architektura sanktuarium nawiązuje do europejskiego stylu neogotyckiego, co jest ewenementem w indyjskim krajobrazie sakralnym. Biała fasada, smukłe wieże i przestronne wnętrze kontrastują z barwną codziennością południowych Indii. Centralnym punktem jest figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Maryja ubrana jest w sari – typowy strój kobiecy noszony przez hinduskie kobiety. Jest to znak inkulturacji wiary. Maryja podtrzymuje Jezusa, który błogosławi, a Jej postawa wyraża czułą troskę o cierpiących i wykluczonych, których chce przedstawić swemu Synowi – Zbawicielowi świata.

Maryja czczona w hinduskim sanktuarium jako Uzdrowicielka Chorych nie obiecuje życia wolnego od bólu, lecz przypomina, że w cierpieniu człowiek nie jest sam. Sanktuarium uczy nadziei, cierpliwości i zawierzenia Bogu nawet wtedy, gdy uzdrowienie nie przychodzi w oczekiwanej formie. To miejsce mówi, że prawdziwe uzdrowienie zaczyna się w sercu – tam, gdzie rodzi się pokój, zgoda na drogę życia i ufność, że Bóg potrafi przemienić nawet największą słabość w źródło łaski.

Bóg widzi tych, którzy są pomijani

Na północnych przedmieściach Chicago, w mieście Des Plaines w stanie Illinois, znajduje się Narodowe Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe – jedno z najważniejszych centrów czci Matki Bożej w Stanach Zjednoczonych. Choć oddalone od wzgórza Tepeyac w Meksyku, miejsce to duchowo nawiązuje do objawień z 1531 roku i stało się szczególną przestrzenią modlitwy dla wiernych żyjących na styku kultur, języków i doświadczeń migracyjnych. Sanktuarium w Des Plaines jest znakiem obecności Maryi pośród wspólnot naznaczonych niepokojem społecznym, kryzysem tożsamości i napięciami, jakie od lat towarzyszą debacie o migracji.

Historia sanktuarium sięga początku XXI wieku, kiedy archidiecezja Chicago zdecydowała o utworzeniu narodowego miejsca kultu maryjnego poświęconego Matce Bożej z Guadalupe – patronce obu Ameryk. Oficjalne otwarcie sanktuarium nastąpiło w 2014 roku, a jego misją stało się gromadzenie wiernych różnych narodowości, szczególnie pochodzenia latynoskiego, którzy w Maryi z Guadalupe odnajdują Matkę bliską ubogim, wykluczonym i poszukującym domu. W kontekście społecznych napięć, przemocy i niepewności losu migrantów sanktuarium stało się miejscem ich duchowego schronienia i nadziei.

Budynek sanktuarium jest nowoczesny, ale pełen symboliki. Centralnym elementem jest wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, wiernie odtworzony na wzór cudownej tilmy, czyli szaty św. Juana Diego, któremu Maryja objawiła się w Meksyku. Matka Jezusa ukazana jest jako młoda kobieta o indiańskich rysach, stojąca na półksiężycu, okryta gwiaździstym płaszczem i nosząca pod sercem Zbawiciela. Przestrzeń świątyni sprzyja modlitwie w ciszy, a rozległy teren sanktuarium zaprasza do pielgrzymowania, procesji i celebracji wspólnotowych.

Przesłanie płynące z Des Plaines jest głęboko ewangeliczne: Bóg widzi tych, którzy są pomijani, a godność człowieka nie zależy od pochodzenia ani statusu. Sanktuarium uczy wrażliwości na cierpienie innych, otwartości serca i odwagi w dawaniu świadectwa wiary w świecie pełnym podziałów. Maryja, Patronka obu Ameryk, zaprasza, by budować mosty zamiast murów i odnajdywać jedność tam, gdzie historia i polityka przynoszą rozdarcie.

Na granicy dwóch światów

Spoglądamy ku równinom środkowej Wenezueli, gdzie czczona jest Matka Boża z Coromoto. Historia tego miejsca sięga XVII wieku i łączy się z ewangelizacją rdzennych mieszkańców tych ziem.

Według tradycji w 1652 roku Maryja ukazała się wodzowi jednego z plemion, zachęcając go do przyjęcia chrztu. Po kolejnym objawieniu pozostawiła w jego dłoni maleńki wizerunek – cudowną relikwię, która do dziś przechowywana jest w sanktuarium. Ów drobny obrazek, mający zaledwie kilka centymetrów długości jak i szerokości, przedstawia Maryję z Dzieciątkiem w stylu zbliżonym do ikon hiszpańskich. Postacie są delikatnie zarysowane, twarze spokojne, a Dzieciątko spoczywa na ramieniu Matki. Mimo niewielkich rozmiarów wizerunek stał się skarbem duchowym całego wenezuelskiego narodu.

Pierwotnie modlono się tam w skromnej kaplicy. W XX wieku, wobec rosnącej liczby pielgrzymów, wzniesiono nowoczesne sanktuarium – monumentalną świątynię o szerokiej, półkolistej bryle i wysokiej wieży, która dominuje nad okolicą. Światło wpadające przez wysokie okna do wnętrza świątyni kieruje uwagę ku ołtarzowi, gdzie przechowywany jest cudowny wizerunek Maryi.

Nauka płynąca z Coromoto jest wezwaniem do wiary i jedności. Maryja przyszła do człowieka stojącego na granicy dwóch światów – kultury rdzennej ludności indiańskiej i chrześcijaństwa – aby wskazać drogę pojednania. Jest to także nauka o pokorze – cnocie, która powinna być znakiem każdego chrześcijanina, a w której Maryja nam przewodzi w sposób doskonały.

Dziś Wenezuela (podobnie jak inne kraje tamtego regionu) zmaga się z poważnym kryzysem gospodarczym, brakiem podstawowych środków do życia, emigracją milionów obywateli i napięciami społecznymi, o których my sami mogliśmy dowiadywać się z mediów. W obliczu tych trudności wizerunek z Coromoto przypomina, że Bóg nie opuszcza swojego ludu, a Maryja pozostaje Matką wszystkich.

Na krańcach świata

Przenieśmy się do tętniącego życiem miasta Sydney, gdzie w samym sercu metropolii wznosi się majestatyczna katedra Najświętszej Maryi Panny. Mimo iż nie jest to stara budowla, przypomina dostojne gotyckie katedry, jakie znamy z zachodniej Europy. Tam historia Kościoła na antypodach i maryjna pobożność splatają się z życiem wielkiego miasta zbudowanego na krańcach świata.

Pierwszy kościół pod wezwaniem Maryi powstał w Sydney już w pierwszej połowie XIX wieku, w czasach, gdy Australia była jeszcze kolonią karną Imperium Brytyjskiego. Świątynia spłonęła jednak w 1865 roku, co stało się bolesnym doświadczeniem dla niewielkiej wspólnoty katolickiej. Wkrótce rozpoczęto budowę nowej katedry w stylu neogotyckim, inspirowanej wielkimi świątyniami Europy. Jej wznoszenie trwało przez dziesięciolecia; ostateczny kształt z dwiema smukłymi wieżami nadano jej dopiero pod koniec XX wieku. Kamienna fasada, ostrołukowe okna i bogate witraże nadają budowli podniosły, a zarazem harmonijny charakter.

Wnętrze katedry zachwyca przestrzenią i światłem filtrowanym przez kolorowe witraże, które opowiadają historię zbawienia i dzieje Kościoła w Australii. W jednej z kaplic znajduje się figura Matki Bożej z Dzieciątkiem – Maryi ukazanej w jasnej szacie i w długim płaszczu, z pochyloną w stronę modlących się głową. Jezus wznosi dłoń w geście błogosławieństwa. Twarze obu postaci są pełne czułości. Rzeźba ta, choć nie jest starożytną ikoną, stała się dla wielu wiernych z Sydney miejscem osobistej modlitwy i zawierzenia Bogu trudnych nieraz spraw osobistych, rodzinnych, zawodowych i społecznych.

Wezwanie katedry – Najświętszej Maryi Panny – przypomina, że Kościół na australijskim kontynencie od początku oddany był pod opiekę Matki Chrystusa. To tam gromadzą się wierni w chwilach radości i narodowych tragedii, tam modlono się podczas wizyt papieskich i w obliczu dramatów, które dotykają współczesną Australię.

Galeria zdjęć

Obraz
Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Berdyczowie bywa określane sercem Ukrainy | fot. Berimorkin/Adobe Stock
Obraz
Sanktuarium Matki Bożej Królowej Libanu w górskiej miejscowości Harissa to duchowa stolica libańskich chrześcijan | fot. Mohammed Elshamy/Anadolu Agency/Getty Images
Obraz
Naomi Quintana, której mąż jest kierowcą ciężarówki, ozdabia samochód wizerunkiem Matki Boskiej z Guadalupe, aby oddać jej hołd w Sanktuarium w Des Plaines w stanie Illinois, 4 grudnia 2021 r. | fot. Antonio Perez/Chicago Tribune/Getty Images
Obraz
Katedra Najświętszej Maryi Panny w Sydney | fot. Overflightstock/Adobe Stock

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pod Twoją obronę