Cena wspomnień

Coraz więcej rodzin może pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd. Statystyki mówią jednak tylko o koszcie finansowym, inne wyzwania są pominięte.
Czyta się kilka minut
fot. Halfpoint/Adobe Stock
fot. Halfpoint/Adobe Stock

Lato dla wielu rodzin to czas paradoksów. Z jednej strony przynosi wytchnienie od codziennego pośpiechu i licznych obowiązków, z drugiej – dwutygodniowy urlop wypoczynkowy nie wystarcza, by zapewnić dziecku opiekę przez całe dwa miesiące wakacji. Nierzadko miesiące poprzedzające wakacyjną przerwę są czasem napięć, dylematów i poszukiwań rozwiązań, które byłyby jak najmniej kosztowne zarówno finansowo, jak i emocjonalnie dla wszystkich członków rodziny. Prawie cztery tygodnie temu wakacje rozpoczęło około 4,9 mln uczniów – według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej w roku szkolnym 2025/2026 we wszystkich typach szkół dla dzieci i młodzieży uczyło się 4 mln 917 tys. uczniów, w tym 3 mln 242 tys. w szkołach podstawowych i 1 mln 674 tys. w szkołach ponadpodstawowych. Choć wakacje są doświadczeniem powszechnym, nie mają charakteru egalitarnego. Ich przebieg zależy od wielu czynników, takich jak sytuacja materialna rodziny, możliwości organizacyjne czy indywidualne potrzeby, dlatego trudno mówić o jednolitym modelu wakacyjnego wypoczynku. 

Oczekiwania i koszty

Samemu pojęciu wakacji coraz częściej towarzyszy presja związana z koniecznością zapewnienia atrakcyjnych form spędzania czasu, co wiąże się z rosnącymi oczekiwaniami i kosztami. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej w 2025 roku z różnych form zorganizowanego wypoczynku wakacyjnego skorzystało ponad 813 tys. dzieci z Polski. Wśród nich około 526 tys. uczestniczyło w półkoloniach, natomiast blisko 75 tys. wyjechało na wypoczynek za granicę. Zbliżone wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej we wrześniu 2025 roku. Wynika z nich, że uczniowie z blisko 73 proc. gospodarstw domowych, w których wychowują się dzieci w wieku szkolnym, wyjechali na co najmniej tygodniowy letni wypoczynek poza miejscem zamieszkania. Różnorodne statystyki poprzednich lat pokazują, że coraz więcej polskich rodzin decyduje się na wypoczynek poza miejscem zamieszkania. Badania CBOS z 2012 roku wykazały, że jedynie 44 proc. polskich rodzin wysłało wszystkie swoje dzieci na wakacje i niemal tyle samo, bo 43 proc., nie wysłało żadnego. 

Jak podaje portal internetowy biznes.interia.pl we wpisie z połowy czerwca tego roku: „W kontekście cenowym rodzinne wakacje w Polsce utrzymują się na stabilnym poziomie. Średnia cena za dobę dla 2 dorosłych i dziecka w hotelu 3-5* ze śniadaniem lub wyżywieniem wynosi obecnie 759 zł, wobec 778 zł rok wcześniej, czyli o 2 proc. mniej. Najdroższy pozostaje Bałtyk, gdzie średnia cena wynosi 829 zł za dobę, ale nawet tam jest ona minimalnie niższa niż rok temu. Góry kosztują średnio 716 zł, czyli o 5 proc. mniej rok do roku, a jeziora – 713 zł, co oznacza spadek o 10 proc.”. Z danych Eurostatu (urzędu statystycznego Unii Europejskiej) za 2025 rok wynika, że na tygodniowy wypoczynek poza domem nie może sobie pozwolić 24,5 proc. polskich gospodarstw domowych. 

Nierówne wyjazdy

Teoretycznie większość polskich rodzin może pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd. Teoretycznie powinniśmy się cieszyć, że coraz lepiej nam, jako społeczeństwu, się powodzi. Żadne dane nie pokazują jednak, jakim kosztem okupione są wspólne wycieczki. W statystykach nie widzimy również presji, jaka panuje wśród rówieśników. Obecnie wakacyjne wyjazdy dzieci, szczególnie tych młodszych, często stają się elementem rywalizacji i powodem do wzajemnego przechwalania się. Wyjazd rodzinny 7-letniej Marysi do Karpacza, który jeszcze kilka dni temu był wspaniały, dziś blednie przy wycieczce Julki do Turcji. 

Osobnym aspektem wakacyjnego odpoczynku dzieci i młodzieży są różnego rodzaju obozy, kolonie i półkolonie. Proponowane oferty z roku na rok są coraz atrakcyjniejsze. Obozy letnie w pięknych miejscach, kolonie zorganizowane wokół ciekawych aktywności, półkolonie wypełnione po brzegi atrakcjami nie są dziś czymś unikatowym. Jedynym problemem wydają się wysokie ceny i próba wytłumaczenia dziecku, że mimo iż jego kolega z klasy wyjeżdża na dwutygodniowy obóz piłkarski, nas na to nie stać. „Standardowe krajowe kolonie i obozy są droższe średnio o około 5–10 proc. w porównaniu z sezonem 2025. Obecnie najczęściej za 8–11-dniowy turnus rodzice płacą od 2,5 do 3,5 tysiąca złotych. Natomiast bardziej specjalistyczne obozy: sportowe, językowe, żeglarskie, survivalowe czy artystyczne kosztują od 3 tys. złotych wzwyż" – mówiła w Programie I Polskiego Radia rzeczniczka prasowa Polskiej Izby Turystyki Katarzyna Turosieńska. 

Czasem dofinansowanie 

Wyjazdy, półkolonie i obozy organizowane są również przez parafie, a także fundacje, jednak i tu trzeba liczyć się z kosztami. Czasem jednak, jak w przypadku wakacji organizowanych przez Caritas, rodziny o znacznie niższym dochodzie mogą ubiegać się o dofinansowanie. Caritas Archidiecezji Poznańskiej organizuje dwa turnusy kolonijne dla dzieci. – Pierwszy z nich odbył się w Stroniu Śląskim i okolicach, drugi rozpoczyna się 12 lipca na Mazurach. W tegorocznych wyjazdach uczestniczy odpowiednio około 30 i 44 dzieci. Kolonie są otwarte dla wszystkich chętnych. Rodziny znajdujące się w trudniejszej sytuacji materialnej mogą ubiegać się o dofinansowanie kosztów wyjazdu. Oprócz organizacji własnych turnusów Caritas wspiera finansowo również wakacyjne wyjazdy przygotowywane przez parafie – opowiada Maria Książkiewicz, rzeczniczka prasowa poznańskiej Caritas. – W koloniach uczestniczą także dzieci z placówek prowadzonych przez Caritas, m.in. z domów dziecka i świetlic socjoterapeutycznych. Jeszcze przed rozpoczęciem zapisów organizatorzy sprawdzają, ilu podopiecznych chciałoby wyjechać, aby zapewnić im odpowiednią liczbę miejsc. Wyjazdy dzieci z placówek Caritas są pokrywane dzięki darowiznom, m.in. z pieniędzy pozyskanych podczas akcji Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, a także ze sprzedaży świątecznych świec Caritas. Następnie rusza otwarta rekrutacja dla wszystkich zainteresowanych – wyjaśnia. 

Inna wartość 

Dwutygodniowy urlop, letni obóz, półkolonie, wizyta u dziadków zagospodarowałyby wolną od zajęć przestrzeń i odciążyły głowę rodziców z troski o opiekę nad dzieckiem. Jednak brak dostatecznych finansów nierzadko nie pozwala skorzystać z tych oczywistych rozwiązań. Dlatego latem wiele polskich domów zamienia się w małe centra logistyki, w których głównym zadaniem jest zagospodarowanie czasu wolnego dziecka pod nieobecność rodziców i ze względu na brak pomocy instytucjonalnej. Czynnik finansowy to niewątpliwie jeden z determinantów mający wpływ na kształt wakacji polskich dzieci, ale zdecydowanie niejedyny. Wartość wspomnień nie jest wprost proporcjonalna do ceny wakacji all inclusive w zagranicznym kurorcie. Nie zmierzymy jej liczbą pamiątek przywiezionych z gór, nowych gadżetów zakupionych w zagranicznych sklepach czy zdjęć robionych w egzotycznych miejscach. Niestety ciągle galopujący konsumpcjonizm sprawia, że wyznaczniki te nierzadko brane są pod uwagę jako pierwsze w opowiadaniach dziecięcych na temat minionych dwóch miesięcy. Rola finansów w wakacyjnym odpoczynku została dziś tak wyeksponowana, że przysłania inne, ważne czynniki wpływające na kształt dziecięcych wakacji. 

Najmłodsi 

Osiedle bloków z wielkiej płyty jednego z polskich dużych miast. Na jego terenie funkcjonują dwa przedszkola. W okresie wakacyjnym placówki będą pełnić dyżury: jedno z nich otwarte będzie w sierpniu, drugie w lipcu. Rodzice mogą zapisywać maluchy na wybrany przez siebie okres, przy czym pierwszeństwo w skorzystaniu z opieki w przedszkolu mają dzieci uczęszczające do niego w ciągu roku. Przedszkole otwarte w lipcu w celu zapewnienia opieki dzieciom spoza placówki przyjęło jedynie kilkoro nowych podopiecznych, ponieważ niemal wszyscy rodzice dzieci uczęszczających do niego na co dzień zdecydowali się przedłużyć ich pobyt na okres wakacyjny. Kilkoro dzieci z placówki dostało się na dyżur do placówki sąsiedniej w sierpniu. Wśród nich jest 7-letnia Maja, która od września rozpocznie naukę w szkole. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, dziewczynka nie będzie miała wakacji.

W Polsce edukacją przedszkolną objętych jest ok. 1,1 mln dzieci. Około 330 tys. dzieci uczęszcza do placówek niefinansowanych z samorządów, pozostałe korzystają z przedszkoli publicznych. Przedszkole jest placówką nieferyjną. Zgodnie z §12 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 28 lutego 2019 roku w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i publicznych przedszkoli (Dz. U. z 2023 r. poz. 2736) funkcjonuje przez cały rok szkolny, z wyjątkiem przerw ustalonych przez organ prowadzący. Przerwy te ustalane są na wspólny wniosek dyrektora przedszkola i rady przedszkola. Teoretycznie placówka powinna zapewnić dzieciom opiekę w trakcie wakacji. W tej samej teorii, w czasie gdy jedna z sąsiadujących placówek jest zamykana, druga pełni dyżur. W praktyce większość miejsc zapełnią dzieci, które do danej placówki uczęszczają na co dzień. Rodzice będą musieli zatroszczyć się o opiekę nad dzieckiem przez miesiąc niefunkcjonowania przedszkola. 

Są jeszcze inne aspekty, które warto wziąć pod uwagę, myśląc o zapewnieniu opieki maluchowi na czas zamknięcia przedszkola. Uczestnictwo dziecka w dyżurze wakacyjnym organizowanym przez inną placówkę nie zawsze wiąże się z korzyściami dla dziecka. Zwłaszcza dla młodszych dzieci taka zmiana może nieść za sobą duży koszt psychiczny. Nowe panie, nieznane dzieci, nieoswojone przestrzenie, obce zabawki – to wszystko może generować w dziecku zaburzenia adaptacyjne, których konsekwencje mogą rozciągać się daleko poza okres pobytu w dyżurującej placówce. Oczywiście nie wszystkie dzieci doświadczą trudności związanych z nagłą zmianą miejsca pobytu. Na zaburzenia adaptacyjne wpływ ma wiele czynników, jak chociażby temperament, trudności z regulacją emocji czy poziom wsparcia w najbliższym otoczeniu, jednak jest to aspekt, którego nie wolno ignorować, organizując dziecku opiekę w czasie wakacji. 

Vacatio znaczy uwolnienie 

Przywykliśmy myśleć o odpoczynku w dorosłej perspektywie. To my, dorośli musimy skorzystać z urlopu, aby odpocząć, my musimy znaleźć chwilę do siebie, aby zaczerpnąć metaforycznego oddechu, my musimy nauczyć się żyć tak, aby znaleźć balans między pracą a odpoczynkiem. Umyka nam to, że dziecko, niezależnie od wieku, również ma prawo do odpoczynku. Z przypomnieniem przychodzi nam art.31 Konwencji o Prawach Dziecka, który mówi o prawie małego człowieka do czasu wolnego, zabawy i zajęć rekreacyjnych stosownych do wieku. Polska nie jest krajem, w którym dzieci i młodzież są powszechnie zmuszane do wykonywania katorżniczej pracy, jak ma to miejsce w niektórych regionach świata, m.in. w części Afryki Subsaharyjskiej i Azji Południowej. Tymczasem w przebodźcowanym świecie dzieci i młodzieży paradoks polega na tym, że mimo braku zajęć nie są oni w stanie odpocząć. Niestety w trakcie wakacji telefon staje się najczęstszym organizatorem czasu nie tylko nastolatka, ale i młodszego dziecka. Widok rodziny siedzącej przy stole w restauracji, w której każdy skupiony jest na ekranie własnego telefonu, stał się dziś tyle niepokojącym, co powszechnym zjawiskiem. Nadmierne korzystanie z internetu nierzadko sprawia, że frustracja związana z odpoczywaniem może wrastać. Skompilowane wycinki wakacyjnych wyjazdów kolegów z klasy umieszczone na TikToku lub Instagramie mogą dawać wrażenie wykluczenia lub niewystarczalności wobec własnego krótkiego pobytu w polskich górach. 

Jeśli podczas wakacji, ale nie tylko, dziecko mówi, że się nudzi, rodzic często czuje się winny, że nie zapewnił mu wystarczających aktywności. Tymczasem nuda jest nie tylko naturalną, ale i potrzebną reakcją dziecka na różnych etapach rozwoju. To ona wyzwala kreatywność i pozwala skorzystać z własnej wyobraźni. Groźny dla psychiki rozwijającego się dziecka jest stan przewlekłej nudy, jednak jej kontrolowany przez rodzica czas jest stymulujący dla kształtującego się układu nerwowego. Ale nuda nie oznacza bezmyślnego scrollowania telefonu. Czas wakacji może być też dobrą okazją do większej troski o rodzinną higienę cyfrową. 

Praktyczne korzenie

Przerwa wakacyjna w szkołach nie zrodziła się z troski o dobrostan psychofizyczny dzieci. Nie była też odpowiedzią na apel rodziców, którzy chcieli wygospodarować czas na wspólny rodzinny wyjazd. Korzenie wakacji mają charakter czysto praktyczny. W XIX-wiecznej Polsce pod zaborami, w której czas wielu rodzin wyznaczały uprawa i zbiory, lipiec i sierpień były miesiącami najintensywniejszej pracy na roli. Wielu uczniów opuszczało zajęcia szkolne, aby pomagać swoim rodzicom. Żeby zapobiegać wielotygodniowym absencjom, podjęto decyzję o wyznaczeniu oficjalnego czasu wolnego od lekcji. Długość przerwy letniej dostosowywano wówczas do kalendarza żniw, dlatego w różnych regionach wakacje zaczynały się w różnym czasie. 

W latach 30. XX wieku polski system wakacyjny zaczął nabierać dzisiejszych kształtów, a wakacje letnie trwały około 8–10 tygodni, zazwyczaj od początku lipca do końca sierpnia lub początku września w całej Polsce. Mimo to w rejonach, gdzie rolnictwo wciąż miało decydujący wpływ na kształt życia, nie trzymano się sztywno ustalonych dat. W PRL dużą rolę przywiązywano do różnego rodzaju kolonii, bardzo często dofinansowywanych przez zakłady pracy rodziców. 

Bezcenne wspomnienia

Niezależnie od okresu w historii, zarówno w przeszłości, jak i dziś wakacje to czas tworzenia wspomnień. Długie wieczory, późniejsze chodzenie spać, zabawy do zapadnięcia zmroku, zmarszczone opuszki palców od długiego przesiadywania w wodzie, siniaki na kolanach, truskawki i poziomki z bitą śmietaną, nogi i ramiona zarysowane od przedzierania się pomiędzy krzakami – to tylko niektóre ze wspomnień, jakie ma wielu z nas, dorosłych. Oczywiście sytuacja finansowa ma znaczenie i dla wielu rodzin może być źródłem obaw podczas planowania wakacyjnego wypoczynku. Nie sposób jednak kupić za pieniądze tego, co często pozostaje najcenniejszą częścią wakacyjnych doświadczeń dziecka – wspomnień, atmosfery wspólnie spędzonego czasu, zapachów, emocji i obrazów, które mogą towarzyszyć mu przez całe życie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł
Weronika Frąckiewicz
frackiewicz@swietywojciech.pl

Artykuł pochodzi z numeru 29/2026