Bóg nie chce być na drugim miejscu

Dlaczego Jezus mówi, że nawet najbliżsi nie mogą być ważniejsi od Boga? To nie wezwanie do odrzucenia ludzi, ale przypomnienie, że tylko miłość Boga potrafi nadać właściwy kształt wszystkim naszym relacjom.
Czyta się kilka minut
bp Damian Muskus OFM I il Agnieszka Robakowska/PK
bp Damian Muskus OFM I il. Agnieszka Robakowska/PK

Relacje są ważne. Spotkania z drugim człowiekiem są miejscami naszych spotkań z Bogiem. Zdolność do tworzenia i pielęgnowania głębokich więzi jest wpisana w ludzką naturę i należy do tych wartości, bez których właściwie nie da się żyć. Bóg działa przez ludzi, których stawia na naszej drodze. Kiedy więc słyszymy o tym, że miłość do rodziców nie może być większa niż miłość do Boga, a kiedy tak się dzieje, to nie jesteśmy Go godni, budzą się w nas pytania o wartość ludzkich relacji i ich porządek.

Jak bardzo byśmy nie kochali naszych najbliższych, ważnych dla nas osób, nie ma wątpliwości, że ludzie nie mogą być ważniejsi od Boga. Kiedy stawiamy człowieka na pierwszym miejscu, narażamy się na zranienie, rozczarowanie, porzucenie. Bóg kocha totalnie – On nie rani i nie porzuca. Żaden człowiek nie potrafi kochać jak On.

Totalna miłość do drugiej osoby, taka, która przesłania cały świat, jest jej ubóstwieniem, stawianiem jej na miejscu, które należy do Boga. Kochając kogoś w ten sposób, spychamy Boga z należnego Mu miejsca. To nie jest miłość zdrowa, ale uzależnienie, które może być wykorzystane przeciwko nam. Ile razy słyszeliśmy o uwielbianych duszpasterzach czy liderach, którzy uzurpowali sobie miejsce Boga, prowadząc do zniewolenia wpatrzonych w nich bezkrytycznie wyznawców? Ile razy przeżywaliśmy bolesne rozczarowanie, gdy ten, kogo tak całkowicie pokochaliśmy, podziwialiśmy i naśladowaliśmy, upadał albo, co gorsze, krzywdził i rozbijał nasz świat?

Jezus przestrzega przed takimi ludźmi, przed taką miłością. Niebezpiecznie jest stawiać człowieka na miejscu Boga. Kiedy to Boga stawiamy na pierwszym miejscu, kiedy miłość Jezusa jest dla nas pierwszą i najważniejszą więzią, wszystkie inne nasze relacje są tą miłością oplecione. Przeżywamy je w świetle miłości Boga. Nie mówimy tutaj o nakazach i regułach, ale o Osobie, która zmieniła nasze życie i wniosła nową jakość w nasze relacje.

Pan jednak nie obiecuje, że to życie będzie łatwe, że jeśli postawimy Go na pierwszym miejscu i będzie naszą najważniejszą miłością, automatycznie to życie stanie się szczęśliwe, pozbawione trosk i cierpień. „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” – mówi Jezus. Wiemy dobrze, że z miłości jesteśmy zdolni do wielu wyrzeczeń. Krzyż bez miłości jest okrucieństwem. Jednak miłość nadaje mu sens i znaczenie. Każda perspektywa cierpienia budzi lęk, to jest ludzkie i zrozumiałe. Ale Pan obiecuje, że wybierając Go, tracimy stare życie, zyskujemy jednak życie nowe, z Nim. Chrześcijaństwo jest wezwaniem do metanoi. Ale przemiana nie jest procesem bezbolesnym, bo oznacza stratę dotychczasowych wartości, wyobrażeń, celów. Nie przypudrujemy tej drogi pobożnością. To jest duchowa walka.

Bóg pragnie, byśmy byli jak On. „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje” – czy zastanawiamy się nad tym, jak rewolucyjne jest to zdanie? Sam Bóg utożsamia się z nami! Powołaniem Jego uczniów jest naśladowanie Jezusa we wszystkim, również w oddaniu siebie w ofierze, w krzyżu i cierpliwym znoszeniu cierpień. To mało popularna dziś postawa, bo zewsząd jesteśmy zachęcani do szukania szczęścia utożsamianego z wygodą, beztroską, stawianiem siebie i własnych pragnień i ambicji na pierwszym miejscu. Ale chrześcijaństwo idzie pod prąd – prawdziwe szczęście jest gdzie indziej. Nie tam, gdzie wskazuje nam aktualna, zmienna kultura, ale tam, gdzie jest fundament naszego życia, kochający Bóg.


Słowa Ewangelii według św. Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

Mt 10, 37–42 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Bóg kocha totalnie