W podwójnej roli

Dla Hiszpanów katedra w Kordobie pełni jakby podwójną rolę: jest kościołem, ale jednocześnie sanktuarium przeszłości, na którą składają się kilkakrotne przemiany obyczaju i religii.
Dla turystów Mezquita jest atrakcją należącą do wszystkich i wzbudzającą różne emocje.
Czyta się kilka minut
Pożar w katedrze Mezquita, dawnym Wielkim Meczecie na szczęście został szybko opanowany dzięki szybkiej akcji kilku jednostek straży pożarnej, Kordoba, 8 sierpnia 2025 r. | fot. X.com
Pożar w katedrze Mezquita, dawnym Wielkim Meczecie na szczęście został szybko opanowany dzięki szybkiej akcji kilku jednostek straży pożarnej, Kordoba, 8 sierpnia 2025 r. | fot. X.com

Na szczęście nie powtórzyła się historia paryskiej Notre Dame: wywołane pożarem szkody w kordobańskiej katedrze okazały się stosunkowo niewielkie. Gdy późnym wieczorem w piątek 8 sierpnia znad stropów świątyni buchnął dym i wiązki płomieni, ludzie zamarli w poczuciu grozy. I to nie tylko mieszkańcy Kordoby, także turyści, których przybywa tutaj dwa miliony rocznie. To dzięki ich smartfonom miłośnicy architektury na całym świecie śledzili pożar na żywo, z rosnącym przerażeniem. Jednak błyskawiczna akcja strażaków zapobiegła rozszerzeniu żywiołu. Spłonął tylko dach jednej z kaplic, gdzie w środku pozostał nietknięty obraz – 
Zdjęcie z krzyża. Katedra, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ocalała. Już w sobotę wpuszczono do niej zwiedzających, oczywiście poza spaloną kaplicą.

Las kolumn
Mówi się o niej „katedra-meczet” albo po prostu Mezquita, co po hiszpańsku oznacza meczet właśnie. Ta dość dziwna nazwa, jak na katolicką świątynię, jest jak najbardziej uzasadniona. Bo miejsce to jest osobliwe i niepodobne do żadnego innego na świecie.
W głębokim średniowieczu była to chrześcijańska bazylika, którą postawili Wizygoci, germańscy przybysze z Północy. Po zdobyciu Hiszpanii przez Arabów emir Abd ar-Rahman w 785 roku wykupił ją od miejscowych chrześcijan i zbudował na jej miejscu główny meczet miasta. Powiększył go Abd ar-Rahman III, pierwszy kalif Kordoby, protektor nauki i sztuki oraz władca najpotężniejszego wówczas państwa na świecie. Za jego czasów Kordoba liczyła 800 tys. mieszkańców (Rzym zaledwie 40 tys.), miała trzysta meczetów i trzysta pałaców. A także wiele chrześcijańskich kościołów, choć nie tak wspaniałych jak Mezquita.
Abd ar-Rahman III pragnął, by jego stolica stała się Mekką Zachodu. Sprowadził tu, jako najcenniejszą relikwię, kość z ramienia proroka Mahometa. Po kości nie ma dziś śladu, pozostał natomiast gmach, o którego wnętrzu francuski pisarz Teofil Gautier, zwiedzający go w 1840 roku, powiedział: „jesteście raczej skłonni pomyśleć, że idziecie sklepionym lasem niż środkiem budowli”. Wrażenie to sprawia układ marmurowych i porfirowych kolumn, ustawionych w 19 nawach. Jest ich 860, ale za czasów arabskich było ich dwa razy więcej.
W 1236 roku Kordobę i prawie cały kalifat podbił król Kastylii, kolebki dzisiejszej Hiszpanii. Mezquita stała się na powrót kościołem. Dzwony, ongiś zrabowane przez Arabów z sanktuarium apostoła Jakuba w Santiago de Compostela, wróciły skąd przybyły, by po setkach lat znowu zadzwonić. W meczetach nie używa się dzwonów, w Mezquicie ich obrócone czasze, napełnione oliwą, służyły jako lampy świecące na chwałę Allahowi.
Olbrzymie wnętrze byłego meczetu nie dawało spokoju Hiszpanom, którzy w XVI wieku, w samym środku kolumnady, wystawili gotycką katedrę. Kiedy to dzieło zobaczył cesarz Karol V, władający wówczas Hiszpanią, powiedział z żalem do budowniczych: „Zamiast tego, czego nie można ujrzeć nigdzie, postawiliście to, co można zobaczyć wszędzie”. Jednak nawet dzisiaj katedra-meczet, choć częściowo ogołocona z bajkowych kolumn, robi nieprzemijające wrażenie.

Sanktuarium przeszłości
W 1816 roku dokonał się, z pozoru nieznaczny, lecz dla historii świątyni symboliczny zwrot: na wschodniej ścianie katedry odsłonięto mihrab, najświętsze miejsce w każdym meczecie. Muzułmańskie świątynie nie mają ołtarzy, mihrab jest wnęką w ścianie, wyznaczającą kierunek do Mekki oraz oś, według której modlić się mają wierni. Mihraby są zazwyczaj bogato zdobione mozaikami o roślinnych motywach, gdyż islam zabrania przedstawień figuralnych.
Mihrab Mezquity okazał się jednym z piękniejszych. I choć zdobił teraz wnętrze chrześcijańskiej świątyni, konserwatorzy zadbali o przywrócenie mu dawnej świetności. Były tu już czasy, gdy światli Europejczycy, pełni ogłady, choć coraz mniej gorliwi w pobożności, zaczęli odkrywać skarby własnej historii – głównie z czasów antyku, ale też, w Hiszpanii, z okresu wielkości kalifatu kordobańskiego, dorównującego pod względem rozwoju najwspanialszym osiągnięciom antycznej Grecji i Rzymu.
Od tej pory Mezquita pełni dla Hiszpanów jakby podwójną rolę: jest kościołem, ale jednocześnie sanktuarium przeszłości, na którą składają się kilkakrotne przemiany obyczaju i religii. Dla milionów zagranicznych turystów katedra-meczet jest natomiast atrakcją należącą do wszystkich i wzbudzającą różne emocje – od artystycznego zachwytu po zwykłe zaciekawienie.

Znak sprzeciwu
Ale nie tylko artystyczne emocje wzbudza ten nieporównywalny z niczym innym obiekt. Od ćwierć wieku o możliwość modlitwy w tym miejscu upominają się muzułmanie.
Kalifat kordobański zajmował prawie całe terytorium Hiszpanii, poza Pirenejami, gdzie trudno było dotrzeć muzułmańskim jeźdźcom. Stamtąd wyszła akcja chrześcijańskiego podboju, zwana rekonkwistą. Dość powiedzieć, że dzisiejsza Hiszpania to w głównej mierze ziemie odbite na muzułmanach. Islam, zakazywany przez katolickich królów Kastylii od końca XV wieku, utrzymywał się tam jednak przez kolejne 300 lat, najpierw legalnie, potem w ukryciu. Jednak dosłownie w momencie gdy nawracali się ostatni potomkowie kordobańskich Maurów, do Hiszpanii przybywać zaczęli islamscy Marokańczycy. Dziś stanowią oni główny trzon hiszpańskiej wspólnoty muzułmańskiej. Islam wyznaje dziś około 5 proc. obywateli Hiszpanii.
Świeccy i duchowni zwierzchnicy ich organizacji co jakiś czas proszą – a to władze kordobańskiej metropolii, a to samego papieża – o pozwolenie na muzułmańskie modły przed mihrabem Mezquity. Kościół, jak dotąd, grzecznie, lecz stanowczo im tego odmawia. Znając ekspansywny charakter islamu, boi się precedensu.
W 2010 roku grupa młodych muzułmanów, przybyłych tu jako turyści, zaczęła modły wewnątrz świątyni. Przybysze wdali się w bójkę z próbującymi ich usunąć ochroniarzami. Podobna afera może się w każdej chwili powtórzyć.
Mezquita pozostaje niezwykłym symbolem, podobnie jak meczet Kopuła Skały w Jerozolimie, o którego przemianę w Trzecią Świątynię modlą się dziś na całym świecie miliony wyznawców judaizmu. A jako symbol niezwykły pozostaje też znakiem sprzeciwu. I nie ma na to rady. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2025