Mistrzowie dźwięku i wyobraźni

Miró Quartet od 30 lat podbija sceny świata, łącząc klasykę z nowymi formami. Ich najnowsza propozycja zabiera nas w muzyczną podróż, inspirowaną surrealizmem i argentyńskim folklorem.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Furiously committed – napisał o nich „The New Yorker". Od blisko 30 lat występują na najbardziej prestiżowych scenach koncertowych świata, zdobywając (i podtrzymując) uznanie krytyków muzycznych i rozsmakowanej w ich bezkompromisowym brzmieniu publiczności.
Miró Quartet to jeden z czołowych amerykańskich kwartetów smyczkowych, znany z wyjątkowej intensywności interpretacyjnej, łączenia klasycznego repertuaru z nowymi formami wyrazu i głębokiego zaangażowania artystycznego. Powstały w 1995 r. zespół zdobył pierwsze nagrody na prestiżowych konkursach, takich jak Banff International String Quartet Competition i Naumburg Chamber Music Competition, a w 2005 r. jako pierwszy kwartet w historii otrzymał prestiżową Avery Fisher Career Grant. Swoją siedzibę ma w Austin w Teksasie, gdzie od 2003 r. pełni funkcję zespołu-rezydenta na Uniwersytecie Teksasu (Sarah and Ernest Butler School of Music).
Muzycy prowadzą intensywną działalność edukacyjną i regularne kursy mistrzowskie na uczelniach muzycznych na całym świecie. Kwartet angażuje się w projekty łączące muzykę z tematami społecznymi i współczesnymi. Wśród najnowszych przedsięwzięć znajdują się m.in. współpraca z pianistką Larą Downes nad cyklem Here on Earth, a także prawykonania i nagrania utworów Kevina Putsa, Caroline Shaw, Gabriela Kahane’a i Tamar-Kali. Album Home, wydany przez Pentatone, uzyskał nominację do Grammy, podobnie jak wcześniejszy projekt chóralny House of Belonging z zespołem Conspirare. Zespół zrealizował również nagrodzony Emmy projekt multimedialny Transcendence – dokument poświęcony wykonaniu Kwartetu G-dur Schuberta na instrumentach Stradivariusa.

Fascynuje, przyciąga i jest wyzwaniem
Kwartet zaczerpnął swoją nazwę i inspirację od katalońskiego malarza, rzeźbiarza i ceramika Joana Miró (1893–1983), którego twórczość interpretowana jako surrealistyczna, czerpie z krainy pamięci, snów i wyobrażeniowej fantazji. Uproszczone formy, przywodzące na myśl dziecięce rysunki, w połączeniu z żywymi kolorami dają odczucie powrotu do dzieciństwa, „piaskownicy dla podświadomości”. Co ciekawe, sam Miró odżegnywał się od wszelkiej kategoryzacji swoich prac i, jak przeczytać możemy na blogu Niezła Sztuka, „jawnie prowokował publiczność, ciągle eksperymentował (nierzadko dość ekstremalnie), by w końcu ogłosić, że chciałby «zamordować sztukę»”. Wielkim fanem Miró był Ernest Hemingway, który, choć wygrał w kości prawo zakupu Farmy, pierwszego słynnego obrazu Katalończyka, wraz ze współgraczem, poetą Evanem Shipmanem i trzecim gentlemanem musieli złożyć się na zakup, ponieważ samego Hemingwaya nie było na niego zwyczajnie stać. Bardzo zachęcam do zapoznania się z historią życia i twórczości Miró, o którym w przeciekawy sposób pisze Iga Ranoszek-Bieńkowska na wspomnianym już blogu.
Wspaniałe źródło inspiracji, prawda? Surrealistyczny artysta popycha współczesnych muzyków do tworzenia brzmienia, które w podobnym stopniu fascynuje i przyciąga, co stanowi wyzwanie. Przy okazji, choć wiele formalnych, estetycznych czy ideowych pojęć z zakresu historii sztuki odnaleźć można również w historii muzyki pod tą samą nazwą, są i takie, które – choć z założenia podobne znaczeniowo – mają inną nazwę. Surrealizm w malarstwie, będący odrzuceniem racjonalizmu na rzecz obrazów burzących logiczny porządek rzeczywistości, w muzyce nazwano surkonwencjonalizmem, który polega na operowaniu zaczerpniętymi z przeszłości konwencjami stylistycznymi, z których powstają nowe jakości muzyczne. Jeśli świta tu Państwu pojęcie palimpsestu – bingo, jeśli w głowie pojawił się cytat „Mnie się podobają te melodie, które już słyszałem” – również. Zagłębianie się w meandry tego nurtu to materiał na całkiem inną opowieść, ale jak zawsze zachęcam do samodzielnych eksploracji, bo i Miró, i Paweł Szymański, który bezpośrednio przyczynił się do powstania tego pojęcia na gruncie polskim, to studnie bez dna.

Energia argentyńskich tradycji
A dlaczego w ogóle w dzisiejszym odcinku pojawił się Miró Quartet? Bo 1 czerwca nakładem wydawnictwa Pentatone ukazał się ich album z trzema kwartetami smyczkowymi Alberto Ginastery (1915–1983), jednego z najwybitniejszych argentyńskich kompozytorów XX wieku, którego twórczość łączyła w sobie wpływy rodzimej kultury i amerykańskiego modernizmu. Płyta jest częścią świętowania 30-lecia zespołu i prezentuje pełnię twórczej drogi Ginastery: od rytmicznego żywiołu i folklorystycznych barw pierwszego kwartetu, przez liryczną refleksyjność drugiego, aż po mroczną intensywność trzeciego. To trzeci album kwartetu dla wytwórni Pentatone, po entuzjastycznie przyjętych nagraniach kompletu kwartetów Beethovena (2019) oraz wspomnianym wcześniej albumie Home (2024).
Do skomponowania pierwszego z nich, co wydarzyło się w 1948 r. (a prawykonanego rok później), zainspirowała Ginasterę żywiołowa rytmika argentyńskich tańców narodowych. Jak sam mówił „był to czas porzucenia etnicznego realizmu na rzecz stworzenia folkloru wyobrażonego”. Jak te słowa przekładają się na dźwięki? Usłyszą Państwo żywiołową energię argentyńskich tradycji muzycznych, ale i inspiracje płynące z twórczości Bartóka i Strawińskiego. Świat stworzony przez kwartety Ginastery – choć często niełatwy w odbiorze, zwłaszcza dla tych ze słuchaczy, którzy przyzwyczajeni są do nieco bardziej… łagodnych melodii – stanowi nie tylko świetny materiał do analiz, ale i źródło inspiracji, któremu warto się przyjrzeć, podążając za wspomnianymi wcześniej wątkami. Wyrazista narracja i emocjonalna siła składają się na spójną muzyczną rzeczywistość, po której przewodnikami staje się dla nas Miró Quartet.
Jeśli zatem chcieliby Państwo spróbować czegoś nowego, przekonać się o tym, jak wiele twarzy i barw ma muzyka XX wieku i jak niesamowicie przenikają się w niej warstwy, odcienie i konteksty innych dziedzin sztuki – proszę spędzić kilka dłuższych chwil z Joanem Miró, Alberto Ginasterrą i kwartetem, który spiął ich artystyczne dziedzictwo klamrą swojej muzycznej wrażliwości. Czekam na wrażenia!

---

Ginastera: String Quartets
Miró Quartet
Pentatone 2025

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2025