Tradycja ton śmieci

Rozmowa z Marcinem Kawko
Czyta się kilka minut
Rys. Zosia Komorowska/PK
Rys. Zosia Komorowska/PK

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny za nami. Starannie uporządkowane nekropolie są pełne zniczy i kwiatów, często sztucznych. Co się z tym wszystkim dzieje po czasie świętowania?
– Część wyląduje w śmietniku jeszcze w tym tygodniu, a część za miesiąc lub dwa. Po Wszystkich Świętych każdy cmentarz generuje ponad 200 ton odpadów, co w skali całego kraju daje około 3 mln ton. Trudno nimi zarządzać, jeśli wygenerowane są w krótkim czasie. Pseudowieńce z plastiku i fikuśne, kolorowe lampiony nie nadają się do recyklingu. Będą śmieciem jak każdy inny, nierecyklinowalny odpad z ropy naftowej.

Troska o środowisko naturalne to nie tylko kwestia globalnego ocieplenia i zanieczyszczenia powietrza. Na wiele rzeczy my, jednostki, mamy realny wpływ, co widać m.in. w akcji „Mniej śmieci, więcej pamięci”. Rok temu dominowało hasło „zero waste”. Na co teraz położyliście akcent?
– Podkreślaliśmy integralność w koncepcji ekologii integralnej, czyli miejsce człowieka w środowisku. Pokazaliśmy, że jednym z największych realnych problemów ekologicznych jest… ludzka samotność. To ją próbujemy zagłuszyć, kupując przed 1 listopada miliony ton „śmieciowych” gadżetów. To ona, „wzbogacona” o bezrefleksyjny konsumpcjonizm, daje owoc w postaci milionów ton śmieci w miejscach pamięci i kultu. Celebrowanie Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego jest piękną tradycją, którą chcemy chronić. Nie oznacza to jednak zgody na „za-kupowanie” tych dni masą sztucznych ozdób. Chodzi o to, by zastaną tradycję rozwijać – robić coś LEPIEJ, a nie WIĘCEJ.
Dlatego zachęcamy do odkrywania autentycznego sensu tradycji. Jest nim wspominanie relacji z bliskim zmarłym, refleksja nad przemijaniem. Do przeżycia świąt wspólnotowo, w gronie rodziny lub tzw. wspólnoty lokalnej. Aby zainspirować ludzi do lokalnej aktywności animujemy organizację warsztatów rękodzieła, bo znicze, bukiety i wieńce można zrobić własnoręcznie. Wspieramy stawianie zniczodzielni i kompostowników. Namawiamy ludzi do głębszej refleksji, której często brak przy odtwarzaniu rytuału. I do cnoty umiaru.

Co to są „zniczodzielnie”?
– To bardzo ciekawy w swej prostocie koncept, rozwijany przez nas, a czasem też oddolnie, przez lokalne społeczności. Wynika ze świadomego podejścia do tradycji. Zniczodzielnie to regały, najczęściej metalowe – bardzo tanie i łatwe w złożeniu, postawione przy wejściu na cmentarz. Można tam zostawić wypalony znicz w dobrym stanie, który nie jest nam już potrzebny. Każdy może go potem zabrać i znów wykorzystać, wstawiając nowy wkład. W Białej Podlaskiej są one dostępne w specjalnych zniczomatach. W Ropczycach koło Rzeszowa można zostawić w zniczodzielni również starsze chryzantemy. Regularnie odbiera je lokalna Caritas, wykorzystując do ponownego zasadzenia z myślą o święcie za rok. Jest to doskonały przykład nadania rzeczom drugiego życia i zmniejszenia ilości odpadów – z korzyścią dla środowiska i naszych portfeli.

Czy da się zainspirować tym różne środowiska tak, żeby powstał „pakt” ponad podziałami? W imię dobra wspólnego?
– Polska jest drugim największym producentem zniczy na świecie. Branża jest bardzo mocno skonsolidowana. Może być trudno zatrzymać tę chorą spiralę rynkową. Popyt nakręca podaż – i odwrotnie. Firmy są własnością prywatną, nie mamy na nie dużego wpływu.
Z drugiej strony nie jesteśmy z tym sami. Mamy kontakt z organizacjami pozarządowymi, które wspierają nasze działania. Z troską podchodzą do środowiska naturalnego oraz do cmentarzy – wyjątkowych miejsc pamięci, bardzo ważnych w naszej kulturze i tradycji. Poza tym z roku na rok obserwujemy wzrost zainteresowania tą akcją. Wierzymy, że w przyszłym roku „Mniej śmieci, więcej pamięci” zacznie już wchodzić do mainstreamu. O to nam chodzi: o wywołanie zmiany społeczno-kulturowej. Nawet drobna korekta, unowocześnienie tradycji, może skłonić konkretne osoby do przemyślanych, bardziej wartościowych decyzji konsumenckich. Do wzięcia odpowiedzialności za śmieci, jakie po sobie zostawiamy. Za środowisko, w jakim funkcjonujemy na co dzień – my i nasi bliscy, żyjący na ziemi.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2024