Poseł Paweł Zalewski z Polski 2050 – niegdyś polityk PiS, potem PO, dziś wiceminister obrony i kandydat do europarlamentu – wyszedł z telewizyjnego studia podczas audycji. Był to popularny polityczny show Bogdana Rymanowskiego w Polsacie. Co do zasady, nie mam nic przeciw takim demonstracjom. Politykom zarzucam raczej brak godności, co prowadzi do poddawania się żenującym nieraz sytuacjom. Ludzie prawicy znoszący złe traktowanie prowadzących w TVN czy ludzie obecnej koalicji godzący się na impertynencje w Telewizji Republika zawsze mnie dziwili. Najwyraźniej taka cierpliwość jest częścią ich fachu. Akurat w audycji Rymanowskiego o złych manierach czy stronniczości prowadzącego nie ma mowy. Ale pozostaje dla mnie kwestią otwartą, czy polityk powinien znosić każdy akt brutalności swoich konkurentów. Obejrzałem ten fragment dyskusji, który doprowadził do wyjścia Zalewskiego (skądinąd mojego kolegi ze studiów). Rymanowski dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom zwykle potrafił utrzymać spokój nie tylko własny, ale i swoich gości. Tym razem nawet on nie podołał. Wiele już razy zamęczałem czytelników tych felietonów narzekaniem na upadek politycznych obyczajów. Kiedy ogłaszamy, że zostały pobite kolejne rekordy chamstwa i brutalności, okazuje się, że ktoś puka spod dna.
Może i budzi się we mnie sympatia do decyzji polityka, że nie będzie uczestniczył w bezładnej bijatyce. Zarazem nie uważam tej decyzji posła za całkiem klarowną. Oburzył się tym, że były minister z PiS Przemysław Czarnek obraził Roberta Biedronia, polityka Lewicy. Nazwał go „człowiekiem zdegenerowanym”. Rażą mnie tego typu zagrywki. Czarnek bywa zawodnikiem bijącym oponentów poniżej pasa. Tyle że cała ta debata miała swoją dynamikę. Wcześniej poseł Biedroń skłamał, twierdząc, że za czasów PiS-u wprowadzano na terenie Polski „strefy wolne od LGBT”. Prawicowe samorządy podejmowały niekiedy takie uchwały, ale nie oznaczało to niewpuszczania przedstawicieli mniejszości seksualnych na dany teren, a tak to przedstawiano za granicą. Ten temat był z kolei pochodną innego: prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zakazał wieszania w urzędach krzyży. Wybuch emocji wokół tej sprawy jest autentyczny. Ludzie wierzący mają wrażenie, że ich świat się kończy, że niebo wali im się na głowy. Czy Czarnek jest jednym z tych zrozpaczonych, czy tylko używa tej rozpaczy do budowania sobie poparcia? Trudno orzec.
Ale też mam niemiłe wrażenie, że poseł Zalewski wybrał sobie na zimno tę akurat sytuację do demonstracyjnego „oburzingu”. Polska 2050 w tej sprawie nie mówi całkiem jednym głosem z Tuskiem i Trzaskowskim. Zarazem wciąż obowiązuje w tej koalicji doktryna: PiS to najgorszy wróg. Polityk owej koalicji, kandydujący do Parlamentu Europejskiego, mógł liczyć na to, że jego demonstracja spodoba się jakimś wyborcom, że go zapamiętają jako kogoś, kto postawił się znienawidzonemu na centrolewicy Czarnkowi.
Oczywiście nie mogę też wykluczyć, że Zalewski się naprawdę oburzył. Tylko że taki pojedynczy akt sprzeciwu wobec brutalnego języka jawi się jako mało logiczny. Dopiero co premier Tusk nazwał polityków PiS z sejmowej trybuny „Płatnymi Zdrajcami Pachołkami Rosji”, co jest pomówieniem tyleż strasznym, co wyssanym z palca. Tak się kiedyś mówiło na PZPR. Czy Zalewski wyszedł wtedy z sali na znak protestu? A może powinien wyjść z polityki? Stopień konsensusu wokół przyzwolenia na brutalność jest tak wielki, że gest posła w Polsacie wydaje się odrobinę pozbawiony sensu. No chyba, że to początek jakiejś jego szerszej krucjaty. Ale przecież wiemy, że nie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













