Bóg czasami oczekuje od nas bardzo wiele, ale jednocześnie odpowiednio nas na te trudne drogi wyposaża. Abram ewidentnie potrzebował wsparcia. Zatem po pierwsze, Bóg każe mu wyjść z namiotu, z ciasnej przestrzeni własnych zmartwień i obaw. Ma popatrzeć na gwiazdy, na wszechświat i odkryć, że perspektywa jest dużo szersza niż krąg jego namiotu. A później zaczyna się niezwykły spektakl. Abram przerąbuje zwierzęta na połowy i walczy ze zlatującym się ptactwem. Do tego gęstniejący mrok, lęk i senność. On doskonale znał ten zwyczaj zawierania przymierza w bardzo ważnych sprawach, dotyczących choćby własności studni czy miejsca pochówku najbliższych. Zawierający przymierze przechadzali się między połowami rozrąbanych zwierząt i zaprzysięgali, aby z nimi stało się tak jak z tymi zwierzętami, gdyby zerwali zawarty właśnie pakt. Obrazowe, wstrząsające, robiące ogromne wrażenie. I właśnie czegoś takiego potrzebował Abram. Także ognia jakby z pieca. Ten piec stał się dla niego symbolem. Abram wyszedł z Ur Chaldejskiego, a słowo „ur” w języku hebrajskim może znaczyć też „ogień wydobywający się z pieca”. W opowiadaniu apokryficznym znajdziemy zadziwiającą opowieść. Ojciec Abrama miał być wytwórcą glinianych bożków, które wypiekał w piecu (dziś byśmy powiedzieli, że utrzymywał się z wyrobu dewocjonaliów). Gdy Abram odkrył istnienie prawdziwego, żywego Boga, metalowym prętem porąbał gliniane bożki. Za ten czyn został skazany na spalenie w piecu. Jednak uszedł. Teraz klamra w jego życiu się zamyka. W mroku nocy pojawia się ogień jakby z pieca. A on zawiera przymierze z Bogiem.
Uczniowie Jezusa też potrzebują jakiegoś spektaklu, który wyposaży ich w potrzebne siły, pomoże przejść przez trudne wydarzenia. Jezus starannie przygotował go na górze. Zabrał trójkę najbliższych na wyprawę. Wobec nich się przemienia. I wydawałoby się, że oto kompletna porażka. Uczniowie zasypiają, a gdy się budzą, Piotr nie wie, co powiedzieć, ale jednak gada o jakimś planie stawiania namiotów. Wszystko jak kulą w płot. A jednak w swoim czasie to przejmujące wydarzenie przyniosło swoje owoce. Bo wszystko przynosi owoce w swoim czasie.
Chwila refleksji
Jakie wydarzenia, gdy się działy, były dla mnie niezrozumiałe, jednak przygotowały mnie na przejście przez inne trudne chwile?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








