Logo Przewdonik Katolicki

Dramatyczne poszukiwanie sensu

Rozmowa ze Stefano Orlando z rzymskiej wspólnoty Sant’Egidio o tym, jak solidarność z ubogimi zmienia życie młodych ludzi

W czasie obrad Rady Konferencji Episkopatów Europy w Poznaniu kard. Nichols powiedział, że dzięki solidarności z ubogimi młodzi wrócą do Kościoła.
– Bo jest w tym dużo prawdy.
 
Dużo, znaczy nie cała prawda.
– Nawrócenie jest wielowymiarowe. Nie tylko ubodzy do niego prowadzą. Jest jeszcze Ewangelia, jest wspólnota, są przyjaźnie. Zresztą jest wiele osób, które pomagają ubogim, ale ich zaangażowanie sprowadza się do wolontariatu. I w ten sposób wcale nie odkrywają Boga. Na ożywienie wiary składa się wiele elementów. Ale papież Franciszek ma rację, podkreślając, że ubodzy są w tym procesie nawrócenia bardzo ważni. Chyba zapomnieliśmy, jak ważni.
 
A Ty jak to odkryłeś?
– Pierwszy raz zostałem poproszony o pomoc dzieciom z biednej dzielnicy, gdy miałem 14 lat. Bardzo szybko odkryłem, że ci, którzy mnie zaangażowali, nie tylko dbali o innych, ale też o siebie nawzajem, i modlili się razem, i czytali Ewangelię. Dzięki temu odkryłem Kościół z zupełnie innej strony. Pozostałem we wspólnocie do dziś. Minęły 24 lata.
 
Pozostałeś, ponieważ…
– To była odpowiedź na poszukiwanie sensu. Gdy byłem młody, dużo myślałem o karierze, o dobrym zawodzie. Byłem na sobie bardzo skoncentrowany. Moje dni uciekały jeden za drugim. Czułem, że marnuję życie. Że jest jakaś pustka. Moje myślenie powoli zaczęło się zmieniać przez odkrycie potrzeb dzieci z tej biednej dzielnicy. Czułem, jak bardzo mnie potrzebują. I poczułem się szczęśliwy. Na pewno wpływ na mnie miały również przyjaźnie z tymi, którzy angażowali się dla tych dzieci. Patrzenie na nich, że są szczęśliwi, zawsze budziło we mnie jakąś nadzieję: ja też tak mogę.
 
Przyjaźni nie uczą nas tylko ubodzy.
– Ale my uczyliśmy się jej od ubogich, przez bycie ze sobą bez ocen, z pewną wrażliwością i akceptacją. Oni otworzyli nas na siebie.
 
A jak jest dzisiaj z młodymi?
– Szukają sensu w sposób wręcz dramatyczny. Pytanie o sens jest czasami przez nich wyrażane zewnętrznie, mówią o tym. Ale czasami sami nie wiedzą, skąd w nich smutek i poczucie pustki. Mnie bardzo ciekawią te ich pytania. One dużo mówią o naszym pozornym zachodnim dobrobycie: gdzie są prawdziwe przyjaźnie? Gdzie ludzie spotykają się naprawdę? Gdzie są prawdziwe relacje? We wszystkich tych pytaniach słychać wołanie o autentyczność, o prawdziwość bycia ze sobą i dla siebie. To też pokazuje, jak bardzo nasze społeczeństwa udają. Jak bardzo ludzie żyją ze sobą nieautentycznie. W samotności.
 
Ma więc papież Franciszek rację, że problemem jest wyizolowanie?
– Jeszcze kilkanaście lat temu młodzi byli bardzo zaangażowani w sprawy społeczne. Czasami chcieli rozwiązywać poważne problemy polityczne. W tym wszystkim była jakaś odpowiedzialność za innych. To też oznaczało, że myśleli o wspólnej przyszłości, chcieli tworzyć nową rzeczywistość dla siebie i innych. Bardzo konkretnie. Teraz jest inaczej. Robią wiele rzeczy, żeby rozwijać siebie. Tak ich nauczyliśmy. I są samotni. Bardzo samotni. Myślą, że jeśli nie zadbają o siebie, zostaną sami albo zdobędą mniej od innych. Że oddając swój czas, zmarnują go. Więc wszyscy nastawiają się na relacje płytkie, niezobowiązujące. Każdy ma swój plan, który ma go uczynić szczęśliwym bez innych. Czasem wręcz boją się innych, bo są dla nich zagrożeniem: inni są lepsi, więc i ja muszę zawalczyć o siebie, zdobyć więcej, pokazać więcej. To wszystko jest źródłem ich frustracji.
 
Jak sobie z tym radzą?
– Udają, że jest dobrze.
 
W jaki sposób pomagasz im – czy pomagacie – nie udawać?
– Mówimy im: chodźcie z nami do ubogich. Nie wszyscy idą, ale wielu idzie i zmienia życie.
 
Czy Ty też zmieniłeś myślenie o Kościele pod wpływem relacji z ubogimi?
– Kościół po prostu pokochałem. Ale musiałem najpierw uwolnić się od zbyt ciasnego przeżywania Kościoła. Musiałem odkryć, że Kościół to nie tylko instytucja zarządzana przez księży, ale po prostu ludzie żyjący w relacjach. Tym bardziej że w tych relacjach pojawiło się tyle autentycznych spotkań. I tego też nauczyli nas ubodzy. Przy nich nie da się udawać.
 
Tej pewności, czym dla Ciebie jest Kościół, nie odbiera Ci zgorszenie ludźmi Kościoła?
– Nie wszyscy chrześcijanie żyją na poziomie wymaganym przez Ewangelię, ale Kościół to dużo więcej niż ludzie. A poza tym, dlaczego mam oceniać, że ktoś nie żyje, jak powinien, jeśli sam wciąż upadam? Wspólne czytanie Ewangelii i spotkania z ubogimi sprawiają, że jesteśmy bardziej pokorni. Ubodzy to też często ludzie, którzy oddalili się od Kościoła. Kościół to nie tylko księża i ich słabości. To my wszyscy. A trzeba mieć odwagę, żeby uznać też własną słabość. I nie potępiać się wzajemnie, ale pomagać sobie nawzajem powstawać. Ja się nie gorszę słabością w Kościele. Jestem we wspólnocie, która rozumie słabość, nie oburza się na słabość, ale odpowiada na nią przez miłość. I to wcale nie oznacza, że grzechy nie mają znaczenia. Mają. One nas ranią, ale te rany trzeba leczyć.
 
Wielu mówi, że Kościół musi się zmienić.
– My musimy się zmienić, my wszyscy. Jeszcze raz powtórzę: we wspólnocie z ubogimi nauczyłem się kochać Kościół z jego słabościami. Odkryłem własne słabości. Że ja też nie potrafię kochać, jak powinienem. I dlatego chcę to zmienić. Chcę, żeby zmieniali się też inni, ale nie mówię: tylko Kościół. Tym bardziej nie myślę: tylko księża. Ale prawdą jest też, że Kościół w swoim sposobie budowania relacji musi dużo zmienić. Ale to nie znaczy, że ja nie widzę w nim dobra, dużo dobra.
 
Papież Franciszek mówi, że ubodzy są uprzywilejowaną drogą dla Kościoła. Więc może Kościół się zmieni przez zbliżenie do ubogich?
– Dla mnie przyjaźń z ubogimi to droga. Na niej odkryłem, że Ewangelia to nie doktryna. Nie da się jej nauczyć, a potem stosować. Ewangelia to życie. We wspólnocie odczytujemy wciąż na nowo nasze życie w kontekście Ewangelii, a ona mówi nam wciąż rzeczy nowe. I w tym czytaniu relacje z ubogimi są bardzo otwierające: i na Boga, i na siebie nawzajem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki